fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Zmiany w statusie architekta są konieczne

materiały prasowe
Proces inwestycyjny w Polsce wymaga zmian legislacyjnych odnoszących się do planowania, projektowania, budowania i użytkowania przestrzeni publicznej - mówi Małgorzata Pilinkiewicz, prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP.
Od kilkunastu miesięcy Izba Architektów RP uczestniczy w konsultacjach organizowanych przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju prowadzące prace nad projektami ustawy o architektach, ustawy o inżynierach budownictwa i ustawy – Przepisy wprowadzające.
Obecnie status architekta w Polsce definiują ustawa o samorządach zawodowych architektów i inżynierów budownictwa oraz ustawa – Prawo budowlane, w których zawód architekta jest jedną z kilkunastu specjalności budowlanych. Status ten jest kontynuacją regulacji, jakie wprowadzono kilkanaście lat po wojnie. W odbudowywanej Polsce brakowało bowiem wystarczającej liczby właściwie i kierunkowo wykształconych specjalistów. Uznano więc, że inżynier budownictwa może na jakiś czas zastąpić architekta. Jak widać, pomysł ten przybrał niestety charakter stały, a jego efekty odczuwamy i dziś.
Mimo że żyjemy i pracujemy już w drugiej dekadzie XXI wieku, a Polska jest znaczącym pod względem gospodarki krajem europejskim, w zakresie spraw związanych z architekturą i budownictwem wciąż tkwimy w systemie prawym sprzed 60 lat, stworzonym dla innych potrzeb i w jakże odmiennym ustroju państwa. Nie ulega zatem wątpliwości, że proces inwestycyjny w Polsce wymaga zmian legislacyjnych odnoszących się do planowania, projektowania, budowania i użytkowania przestrzeni publicznej.
Zmiany są konieczne, jeśli chcemy jako architekci w wymiarze społecznym panować nad kształtem środowiska zbudowanego, które tworzymy, i ponosimy za to konstytucyjną odpowiedzialność wobec obecnego społeczeństwa i przyszłych pokoleń. Przedstawiona przez ministerstwo nowelizacja prawa budowlanego oraz projekty ustaw o zawodach architekta i inżyniera budownictwa wpisują się w ten kierunek. To od lat oczekiwane i wskazywane przez różne środowiska potrzebne zmiany.
Tymczasem dzisiaj, w obliczu tych koniecznych i przygotowanych do wprowadzenia zmian prawa, inżynierowie chcą za wszelką cenę podtrzymać ułomny status zawodowy architektów pochodzący z lat powojennych oraz próbują zakonserwować i utrwalić pogląd, że wartości uniwersalne wnoszone przez architektów można zrównać lub wręcz zastąpić wiedzą wyłącznie techniczną.
Z argumentów przeciwko wprowadzeniu tych regulacji, które padały podczas konsultacji, rysowała się konkluzja, że w Polsce nie ma dziś miejsca na architekturę w oczach przeciwników ustaw postrzeganą jako „zbytek" dostępny tylko dla krajów bogatych. Konsekwencją dla tak formułowanych argumentów jest brak właściwego miejsca dla architekta i, co z tego wynika, brak potrzeby wprowadzenia ustawy o zawodzie.
Trudno nie zadrżeć na takie słowa i na takie rozumienie roli architektury. Rozliczyć za nie powinni już nie architekci, ale społeczeństwo. Odbierają one bowiem temu i przyszłym pokoleniom prawo do godnych warunków życia w przestrzeni indywidualnej i społecznej, będąc wyrazem sprzeciwu dla humanistycznego i społecznego aspektu potrzeb człowieka, którym wartości czysto techniczne mają służyć, a nie je zastępować. Dobra architektura powinna być standardem, a nie luksusem dla wybrańców. Jest prawem jednostki, każdego z nas i zarazem całego społeczeństwa.
Inżynierowie budownictwa dążą uparcie do maksymalnego ograniczenia roli architekta. Dlatego też niemal od „zawsze" środowisko inżynierów i techników budownictwa kontestuje czy wręcz blokuje wszelkie próby uregulowania zakresu kompetencji i właściwego podziału ról pomiędzy zawodami architekta i inżyniera budownictwa. Niespotykana dotychczas jest również skala wprowadzania w mediach publicznych i kołach parlamentarnych nieprawdziwych tez co do motywacji i skutków projektowanych regulacji, posądzenia o „bierność" architektów przy deregulacji Izby Urbanistów, a nawet dyskredytacja takich instytucji jak Narodowy Instytut Urbanistyki i Architektury.
Projekty ustaw z 29 kwietnia 2019 r. kształtują prawidłowe relacje między zawodami architekta i inżyniera budownictwa, zachowując status quo prawa budowlanego i wszystkich procedur procesu inwestycyjnego, usprawniając go co do jakości i skutków w skali społecznej. Nadają się zatem do wprowadzenia w życie bez negatywnych skutków dla tego procesu, jako komplementarne ze wskazywanymi przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju priorytetami legislacyjnymi.
Uregulowanie zagadnień zawodowych w dwóch ustawach dotyczących architektów oraz inżynierów budownictwa i ich przyjęcie byłoby historycznym wydarzeniem. Rozwiązanie to bowiem wpisuje się, poprzez implementację dyrektywy unijnej, w standardy europejskie oparte od ponad 20 wieków kultury europejskiej na witruwiańskiej triadzie: pięknie, użyteczności, trwałości.
Standardy europejskie wyróżniają zawód architekta, który jest jednym z ośmiu tzw. zawodów sektorowych, uregulowanych odrębnie, od zawodu inżyniera, który do tej grupy nie należy. Implementując dyrektywę, wyrównujemy nasze prawa wykształconych w Polsce architektów pracujących w krajach Unii Europejskiej. Trzeba to jednak opisać w polskim prawie, przywracając właściwą rangę zawodu architekta w świadomości społecznej. Wymaga to od rządzących konsekwencji i odpowiedzialnych decyzji, wolnych od sztucznie wykreowanych „sporów" środowiskowych, na co liczymy w kontekście przygotowanych przez ministerstwo projektów ustaw.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA