Prezydent mówił więc o tym, że „suwerenność i niepodległość Ukrainy są dla Polski jedną ze spraw absolutnie kluczowych", a „obecność Ukrainy na szczycie NATO w Warszawie w przyszłym roku powinna być jednoznaczna".
Za tymi wielkimi słowami kryje się jednak prawda zdecydowanie mniej budująca. Podobnie jak w maju tego roku na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Rydze premier Ewa Kopacz nie zdołała uzyskać dla Ukrainy obietnicy członkostwa w Unii Europejskiej nawet w odległej przyszłości, tak i latem przyszłego roku Andrzej Duda nie uzyska dla wschodniego sąsiada nawet mglistej deklaracji przystąpienia do NATO.