fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koleje

Dramatyczny skok kosztów wykoleił inwestycje PKP

Adobe Stock
Oferty w przetargach kolejowych szybują w niebo, przebijając kosztorysy inwestora już nawet o 200 proc. Unieważnianych postępowań szybko przybywa.

Wyhamowują inwestycje w wartym 66 mld zł Krajowym Programie Kolejowym. Nie tylko przez rosnące koszty materiałów, ale coraz większe problemy z ich dostępnością i brak pracowników. W rezultacie firmy budowlane chcą więcej pieniędzy za realizację kontraktów, niż może wydać zarządzająca infrastrukturą spółka PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK). To sprawia, że oferty w przetargach są wyższe od kosztorysu inwestora już nie o 20–30 proc., ale przebijają go dwu-, a nawet trzykrotnie. W rezultacie postępowania są unieważniane, co przeciąga procedury i opóźnia rozpoczęcie prac budowlanych.

W czwartek PKP PLK unieważniły przetarg na polepszenie dojazdu pociągów do portu w Gdyni. Dwaj oferenci zaproponowali ceny przebijające zaplanowany kosztorys (1,11 mld zł) o 730–840 mln zł. Także w czwartek unieważniono dwa przetargi na poprawę dostępu do portu w Gdańsku. W jednym, na który przeznaczono 209,1 mln zł, najtańsza oferta została wyceniona na 411,2 mln zł, a najdroższa – na 511 mln zł. W drugim najdroższy oferent przebił kosztorys (547,7 mln zł ) niemal dwukrotnie, a najtańszy o ponad połowę. To jednak nic w porównaniu z unieważnionym w sierpniu postępowaniem na roboty na liniach 57, 923 i 6, mające przygotować objazd dla modernizacji trasy Małaszewicze – Jedwabny Szlak. Tu oferta przekroczyła limit o 170 proc.

Pękają kolejne bariery

– Od 3–4 miesięcy praktycznie we wszystkich dużych przetargach wartych powyżej 100 mln zł oferty przebijają kosztorys od 50 do nawet 300 proc. – twierdzi Piotr Kazimierowski, szef branżowego portalu Magazyn Kolejowy. Takie sytuacje zdarzają się również w mniejszych postępowaniach: jedyna oferta na projekt „transportowych węzłów integrujących" na terenie Chojnic i Człuchowa (61,4 mln zł) była droższa od zaplanowanego przez PKP PLK kosztorysu aż 3,5-krotnie.

Kolej twierdzi, że panuje nad sytuacją. – Korekty Krajowego Programu Kolejowego są robione na bieżąco, by podpisywać umowy w przetargach, gdzie są uzasadnione przekroczenia kosztorysu – wyjaśnia Ireneusz Merchel, szef PKP PLK.

Ale nie ma też wątpliwości, że w obecnej sytuacji rynkowej coraz więcej projektów staje się dla firm budowlanych nieopłacalnymi lub zbyt ryzykownymi ze względu na możliwe straty lub kary za niedotrzymanie terminów. Dlatego przybywa postępowań, gdzie nie ma żadnych zgłoszeń. Fiaskiem zakończył się przetarg na dostawę szyn i podkładów do rewitalizacji linii kolejowych nr 57 (odcinek Kuźnica Białostocka – Gieniusze) i 923 (Bufałowo Wschód – Bufałowo) oraz modernizacji linii nr 6 Białystok – Sokółka – Kuźnica Białostocka: na osiem zaplanowanych zadań wpłynęła tylko jedna oferta, która i tak przebiła budżet. Z braku chętnych unieważniono w sierpniu przetarg na modernizację części linii Radom – Kielce, w lipcu – na poprawę bezpieczeństwa na sieci kolejowej regionu śląskiego.

Trudno się dziwić, bo wzrost kosztów w inwestycjach kolejowych szacuje się na 30 proc. w skali roku. Jeszcze szybciej rosną koszty pracy. – Przy dużej liczbie inwestycji i małej wobec potrzeb ilości ludzi i sprzętu koszty płac wykwalifikowanych pracowników rosną w skali roku nawet o 40 proc. – mówi Piotr Malepszak z zarządu Kolei Dolnośląskich.

Według Stanisława Biegi, eksperta z Centrum Zrównoważonego Transportu, problemem dla firm budowlanych jest także realizacja inwestycji w trybie „zaprojektuj i zbuduj": – Gdy nie ma przygotowanej dokumentacji, jest zbyt wiele niewiadomych. Więc wykonawcy, oprócz uwzględniania zwyżki cen materiałów i robocizny, muszą szacować ryzyko – podkreśla Biega. Zdarzają się już sytuacje, że firmy budowlane realizujące kontrakt, do którego zaczynają dopłacać, rozważają zejście z budowy i zapłacenie kar. – Będą odbijać straty na nowych projektach, bardziej rentownych – dodaje Biega.

Coraz mniej czasu

Problemem są jednak terminy, zwłaszcza dla inwestycji z programu CEF (Connecting Europe Facility), które muszą zostać zakończone do 2020 r. – PKP PLK zamawiają prace, wiedząc, że czasu jest bardzo mało. To ryzykowna gra, więc wykonawcy muszą uwzględnić to ryzyko w cenach – uważa Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego. W CEF ma być realizowany projekt poprawy dostępu do portu w Gdyni.

PKP PLK jednak uspokajają: – Mamy informacje o możliwości przedłużenia okresu finasowania inwestycji o dwa lata, do 2022 r. – poinformowało nas biuro prasowe spółki.

Tymczasem unieważniane przetargi na liniach kolejowych będą stawiać pod znakiem zapytania powodzenie innych przedsięwzięć, mocno zależnych od kolei. Przykładem są inwestycje w rozbudowę zdolności przeładunkowych portów w Gdańsku, Gdyni oraz Szczecinie i Świnoujściu. Bez polepszenia dostępu pociągów do miejsc rozładunku statków efektów prowadzonej rozbudowy nabrzeży czy pogłębiania torów wodnych nie będzie. Podobnie może być z korytarzem transportowym w ramach Jedwabnego Szlaku. Opóźnienia w modernizacji linii przez Małaszewicze sprawią, że transporty kolejowe z Chin zaczną Polskę omijać.

W branży kolejowej można usłyszeć, że Krajowy Program Kolejowy (KPK) przerasta istniejące możliwości. – Naszym największym problemem jest niski potencjał wykonawczy, za mały do przerobienia tego, co zaplanowano w KPK – twierdzi Malepszak. Jego zdaniem na niektórych modernizowanych liniach mimo opóźnień niewiele się dzieje. Przykładem jest odcinek z Rawicza do Leszna na linii Wrocław – Poznań czy na linii Warszawa – Lublin odcinek od Dęblina do Lublina. Podobnych przykładów jest więcej. – Mamy za mało czasu, żeby te 66 mld z wykorzystać – ostrzega Malepszak.

Opinia

Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej

Sytuacja jest niepokojąca. Jeszcze półtora roku temu oferty w przetargach kształtowały się nawet 30 proc. poniżej kosztorysu. Ale ceny na rynku zaczęły szybko rosnąć i jeśli teraz oferta przekracza kosztorys o 30 proc., to jest bardzo korzystna. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie PKP PLK masowo unieważniają przetargi właśnie z powodu przekroczenia budżetu zamawiającego. To sprawia, że te inwestycje stoją w miejscu. Trzeba powtarzać przetarg, ale nie ma żadnej gwarancji, że w drugim postępowaniu oferty będą tańsze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA