fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Niemcy: Pocisk armii trafił we wrzosowisko. Pożar spowodował ogromną emisję CO2

Bundeswehr
Od dwóch tygodni strażacy w północnych Niemczech walczą z ogniem, który trawi wrzosowisko po tym, jak żołnierze wystrzelili pocisk z helikoptera.

Pożar na poligonie Bundeswehry w Meppen w Dolnej Saksonii strawił już około pięciu kilometrów kwadratowych wrzosowisk. Po odpaleniu pocisku z wojskowego helikoptera i zauważeniu ognia, na miejsce natychmiast został wysłany specjalny pojazd wojskowy. Ale nie poradził sobie z wyzwaniem stłumienia płomieni, z kolei samochód zapasowy znajdował się w naprawie.

Rzecznik Bundeswehry wyjaśnił, że ogień przeszedł od tego czasu metr w głąb wrzosowiska, co przed strażakami stawia bardzo trudne zadanie. Od piątku około pięć tysięcy litrów wody jest przepompowanych w obszar pożaru, ale - jak informuje nadawca NDR - ogień nadal płonie.

- Szczególnie w okresie ekstremalnej suszy, jaką mieliśmy tego lata, tego typu rzeczy mogą się zdarzyć - powiedział rzecznik armii.

Ale takie tłumaczenie nie przekonuje działaczy ekologicznych, którzy krytykują "niedbałe podejście" ze strony armii. Grupa środowiskowa NABU twierdzi, że armia nie powinna testować rakiet podczas okresów suszy. Rzecznik Felix Grützmacher powiedział, że skutki pożaru są bardzo szkodliwe dla środowiska, ponieważ grunty zawierają duże ilości CO2.

Według Grützmachera z powodu ognia do atmosfery mogło już się wydostać od 500 tys. do 900 tys. ton CO2 - w przybliżeniu tyle samo, ile 50 tys. Niemców produkuje w ciągu roku.

Bundeswehra ostrzega, że ogień może się tlić jeszcze przez kilka tygodni. Obecnie na tym terenie pracuje około 300 strażaków, a ich głównym zadaniem jest ochrona okolicznych lasów przed zajęciem się od płonącego wrzosowiska.

Źródło: rp.pl/ DPA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA