Prezydent Iranu Hassan Rouhani poinformował, że jego kraj bierze odpowiedzialność za zestrzelenie samolotu linii Ukrainian Airlines. W katastrofie zginęło 176 osób.

Szef irańskiego MSZ Mohammad Javad na Twitterze napisał, że wystrzelenie pocisków było wynikiem ludzkiego błędu.

Wcześniej premier Kanady poinformował, że źródła wywiadowcze dysponują dowodami świadczącymi o tym, że doszło do zestrzelania maszyny.

- Przyznanie się władz Iranu do zestrzelenia ukraińskiego samolotu to właściwa postawa, która świadczy o tym, że jest poszukiwane porozumienie. W regionie widać deeskalację - ocenił w rozmowie z RMF FM Mariusz Błaszczak.

- Powiedzenie prawdy jest zawsze dobre, bo świadczy o intencjach, to świadczy o tym, że jest poszukiwane porozumienie - uważa szef MON.

Błaszczak porównał to do sytuacji po katastrofie smoleńskiej. 

- Dla mnie bardzo istotny jest kontrast, między zachowaniem premiera Kanady - a przecież niedługo będziemy mieli 10. rocznicę tragedii smoleńskiej - a ówczesnego premiera Polski, Donalda Tuska - mówił.

- Premier Kanady potrafił wywrzeć presję, która zakończyła się właśnie w ten sposób, że sprawcy przyznali się do tego czynu, a kontrastuje z tym postawa premiera rządu koalicji PO-PSL, który na wszystko się godził, który zostawił śledztwo stronie rosyjskiej po katastrofie smoleńskiej. To przecież rezultatem decyzji Donalda Tuska jest to, że dziś wrak samolotu - a więc dowód w sprawie - jest w Rosji - dodał.