fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Renesans małych sklepów

Adobe Stock
Po zakupy chodzimy bardzo często, ale jednorazowo wydajemy niewiele. Dlatego najmocniej rozwijają się małe, lecz nowoczesne sklepy spożywcze

Mimo rosnącej oferty różnego rodzaju sklepów spożywczych Polacy wciąż wolą robić małe zakupy, ale często. Pod tym względem zdecydowanie wybijamy się na tle nawet Europy Środkowej, którą łączą jednak wspólne doświadczenia w zakresie początku tworzenia się nowoczesnej dystrybucji i handlu w wersji, jaką znamy.

Z badania Gfk, do którego dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że w pierwszym półroczu 2019 r. statystyczne gospodarstwo domowe w Polsce robiło podstawowe zakupy chemiczne oraz spożywcze aż 191 razy. To o niemal 30 więcej niż u naszych południowych sąsiadów, a w stosunku do innych państw różnice są jeszcze większe. Na przykład ten wskaźnik w Austrii wynosi za półrocze 114.

Nie tylko cena decyduje

– Odwiedzamy bardzo dużo sklepów reprezentujących różnorodne formaty i sieci. W ciągu roku przynajmniej raz wkładamy do koszyka ponad 800 różnych produktów FMCG – mówi Rafał Dobrowolski, strategic insight manager w Panelu Gospodarstw Domowych GfK.

Ekspert podkreśla także, że nasila się w polskich gospodarstwach domowych zjawisko tak zwanych zakupów na zapas, co jest spowodowane m.in. wprowadzeniem zakazu handlu w niedzielę. Warto jednak nadmienić, że mimo wszystko Polacy nadal lubią zakupy związane z tzw. pilną potrzebą czy bieżącym uzupełnieniem brakujących produktów.

Czytaj także:  Aldi nie będzie już sprzedawać jajek z chowu klatkowego 

– O tym, czy dane gospodarstwo należy do takiego czy innego segmentu, nie decydują dane demograficzne. To, jak gospodarstwo się zachowuje, jest obecnie wypadkową wielu różnorodnych czynników i zależy bardziej od stylu jego prowadzenia, a nie tylko wieku i miejsca zamieszkania jego członków – dodaje Rafał Dobrowolski.

Z danych Gfk wynika, że najbardziej dynamicznie rozwijającą się grupą są Polacy, którzy szczególnie pokochali dyskonty – wzrost o blisko 60 proc. w ciągu dwóch lat. Jednak upodobanie do częstych wizyt w sklepie oznacza również, że premiowane są mniejsze i wszechstronne formaty w ramach tzw. convenience.

Przykładem takiej sieci jest choćby Żabka, ale też mniejsze i franczyzowe placówki, choćby sieci Carrefour. Również Biedronka zapowiedziała otwieranie mniejszych sklepów, firma także rusza z ofertą franczyzową i w ten sposób chce szukać nowych lokali pod kolejne placówki. Obecnie tylko w jej sklepach zakupy robi ponad 4 mln klientów dziennie.

Jednak to małe sklepy Żabki z charakterystycznym logo oraz szeroką ofertą usług dodatkowych podbijają rynek i wytyczają trendy. Choćby w zakresie rozwijania w ramach niewielkiego przecież sklepu małej gastronomii czy kawiarni po usługi, jak odbiór paczek z e-zakupów. Ten model okazuje się być ogromnym sukcesem, co widać po liczbie sklepów sieci.

– Zgodnie z zapowiedziami w grudniu otworzymy sklep 6000. Obecnie mamy ponad 5900 sklepów – wyjaśnia biuro prasowe Żabka Polska.

Wygoda najważniejsza

– Sieci convenience oferują zakupy uzupełniające i stawiają na wygodę klientów, którzy mogą dostać tam choćby szeroki wybór dań gotowych. Polacy są gotowi za taką wygodę płacić, wolą też zakupy zrobić szybko i blisko domu zamiast dalszej wycieczki do sklepu innego typu – mówi Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego.

Dlaczego na tym nie zyskują małe, tradycyjne sklepy? Głównie z powodu ograniczonej oferty, zbyt wysokich cen i skromnej lub żadnej oferty usług dodatkowych. – Wiele z nich wciąż stawia na sprzedaż papierosów i alkoholu, to podstawowe kategorie, ale nie myślą o rozszerzaniu oferty. Dopiero gdy wchodzą do grup franczyzowych czy zakupowych, to się zmienia, ale często jest już za późno na utrzymanie się na rynku – mówi prezes jednej z sieci.

Jak już pisaliśmy wielokrotnie, w tym roku liczba sklepów spożywczych spada, również GUS we właśnie ogłoszonym dorocznym raporcie „Rynek wewnętrzny" podał, że w 2018 r. liczba sklepów ogólnospożywczych spadła o 5,4 tys. Niemniej spadki nie dotyczą wszystkich.

– W 2018 r. odnotowano wzrost łącznej liczby supermarketów i hipermarketów w porównaniu z rokiem poprzednim (o 4,4 proc.), w wyniku czego na jeden sklep tych kategorii przypadało średnio 4668 osób, podczas gdy w 2017 r. było to 4877 osób – podaje GUS.

Handel jest w Polsce najlepszym miernikiem koniunktury, to też kilkanaście procent polskiego PKB. Z ostatnich badań wynika, że konsumenci już zaczynają zaciskać pasa, a według ARC Rynek i Opinia co trzeci nawet ogranicza wydatki na żywność. Handlowcy na taki scenariusz jeszcze się niespecjalnie szykują.

– Na razie nie widzimy, aby wydatki Polaków spadały, obroty nam systematycznie rosną. Widzimy też nadal, że tania marka własna wciąż zyskuje i jej udział w obrotach rośnie. Przy dobrej koniunkturze można się było spodziewać odwrotu od produktów tanich do droższych czy premium, ale do tego nie doszło – mówi Wojciech Kruszewski, prezes sieci Lewiatan.

– Gdy robiliśmy badania jakościowe na temat tego, jak Polacy postrzegają swoją rzeczywistość i w jaki sposób postrzegają przyszłą rzeczywistość, wiemy, że im więcej w telewizji, w mediach pojawia się informacji o tym, że gdziekolwiek w okolicy Polski wystąpiła recesja, to natychmiast zaczynają się ograniczenia wydatków – mówi Julia Izmałkowa, prezes Izmałkowa Consulting. – Najpierw rezygnujemy z produktów tak zwanych luksusowych, czyli wizyt u fryzjera czy wyjść do restauracji, a później z produktów codziennych. Gdy docierają do nas informacje, że dzieje się coś złego np. w Niemczech, które są ostoją pewności, ludzie zaczynają się bać, że zaraz kryzys pojawi się u nas – dodaje.

Agnieszka Górnicka prezes Inquiry Research

Polacy nie chcą na zakupy jednorazowo wydawać dużych kwot, ponieważ wielu konsumentów dzięki codziennym, niewielkim wydatkom po prostu zarządza swoim domowym budżetem. Na upowszechnianie się takiego modelu konsumpcji ma też wpływ duża dostępność sklepów, a zwłaszcza szybko rosnących i popularnych dyskontów. Klienci w polowaniu na okazje nie muszą już jeździć do hipermarketów, których rynkowe udziały spadają i dalej będą się zmniejszały.

Konsumenci chcą mniej wydawać

Aż 52 proc. Polaków spodziewa się recesji. Dlatego zapowiadają oszczędności, zwłaszcza w wydatkach na posiłki poza domem i ubrania. Co trzeci redukuje wydatki także na żywność. Dla firm to niezbyt dobre informacje. Z globalnego badania 2019 IRIS Financial Confidence Survey wynika, że Polacy nadal dobrze oceniają aktualną sytuację gospodarczą. Tylko 14 proc. widzi oznaki recesji, zdaniem 34 proc. jest ogólnie gorzej niż rok temu. Sytuacja zmienia się jednak, jeśli chodzi o pytania dotyczące przyszłości. Ponad 50 proc. uważa, że recesja nadejdzie w ciągu kilku miesięcy i – co więcej – już zaczynają się na nią szykować. Niektórzy już odczuwają, iż ich sytuacja jest gorsza. Ponad 50 proc. zaczyna ograniczać wydatki na jedzenie poza domem czy ubrania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA