FSA w specjalnym komunikacie poinformowała, że znalazła oznaki zmowy kartelowej na rynku kaszy gryczanej. O sytuacji poinformował agencję RIA Nowosti szef FSA Igor Artiemiew: Jeżeli dochodzenie potwierdzi wstępne ustalenia, to producentom grozi odpowiedzialność karna i wysokie grzywny.
Tydzień temu czterech największych dostawców kaszy gryczanej na rosyjski rynek poinformowało sieci handlowe, że podnoszą cenę hurtową o 15-20 proc. Powodem miał być gwałtowny wzrost popytu (w czas kryzysu Rosjanie zawsze robią zapasy właśnie z kaszy gryczanej). Drugi powód to droższy import z powodu dewaluacji rubla do dolara. Jak dowiedziała się gazeta Wiedomosti od jednego z dostawców, tak naprawdę przedsiębiorstwa rolne zawyżają ceny kaszy albo przetrzymują zapasy w elewatorach oczekując, aż zabraknie jej w sklepach.
W tygodniu między 17-23 marca ceny na artykuły spożywcze w Rosji rosły w miarę coraz szybszego rozprzestrzeniania się wirusa. Według danych Rosstat (urząd statystyczny) kasza gryczana podrożała o 2,8 proc. (3,7 proc. od początku marca) jednak rekordzistą był cukier - 7 proc. (9,4 proc. - cukier puder). Jednak popyt na cukier jest niewspółmiernie mniejszy aniżeli na kaszę.
Jajka były droższe o 1,4 proc., mąka o 1 proc., marchew o 2,5 proc., a makaron o 1,2 proc.
FSA sprawdza też sytuację na rynku producentów urządzeń i komponentów wykorzystywanych w diagnostyce i leczeniu COVID-19. Tutaj też są wątpliwości, co do uczciwości producentów i ich zachowania w obecnej sytuacji. Igor Artiemiew zapewnia, że pomimo tego w rosyjskich sklepach nie zabraknie ani kaszy gryczanej, ani innych podstawowych produktów. A w szpitalach - potrzebnego sprzętu. Rosyjskie media publikują tymczasem zdjęcia pustych półek i napisów „kaszy gryczanej brak".
