fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Koronawirus: Koszyk zakupowy zapełniony jak przed świętami

Adobe Stock
Powstałe po zapowiedzi zamknięcia szkół kolejki w sklepach przypominały przedświąteczną gorączkę. Tylko z innym asortymentem.

Dane Nielsena potwierdzają obserwacje konsumentów ze stacjonarnych sklepów z tygodnia, gdy zostały zamknięte szkoły i granice kraju. Koszyk zakupowy osiągnął wtedy wartość zbliżoną do szczytu sprzedaży z okresu przedświątecznego. Tyle że już zawartość tego koszyka mocno różniła się od świątecznej – nikt nie robi przecież na Wielkanoc czy Wigilię piętrowych zapasów papieru toaletowego czy mydła.

Tymczasem niepokój związany z koronawirusem sprawił, że na podium królowały suche produkty spożywcze, jak kasze czy makaron, których sprzedaż się podwoiła. Zaraz za nimi pojawiły się środki higieny i pielęgnacji ciała, które zanotowały wzrost o 70 proc.

Czytaj także: Sklepy internetowe toną w zamówieniach. To już korek

– Kupowaliśmy przede wszystkim środki sanitarne i środki czystości, produkty spożywcze o dłuższym terminie przydatności, zarówno suche jak i mrożone – mówi Karolina Zajdel-Pawlak, dyrektor zarządzająca Nielsen Connect w Polsce. – Myśląc perspektywicznie, wybieraliśmy artykuły, które mogą być potrzebne w późniejszym czasie: produkty dla dzieci, produkty w puszkach i suszone – dodaje.

Centrum Monitorowania Rynku zmianę zakupów w małych sklepach zauważało już od lutego, kiedy pojawiały się doniesienia o zachorowaniach w kolejnych krajach Europy. Największy wzrost sprzedaży sklepy te odczuły w pierwszym tygodniu marca. W koszykach królował spirytus, na który konsumenci wydali prawie cztery razy więcej niż zwykle. Wartość sprzedaży i liczba transakcji były wtedy tylko nieznacznie wyższe niż w dwóch poprzednich tygodniach, ponieważ w tym nerwowym czasie klienci mniej wydali na zakup piwa i wódki.

Prawdziwe skoki zaczęły się od piątku, 13 marca, gdy ogłoszono stan zagrożenia epidemiologicznego. Pod koniec owego tygodnia z półek znikały niemal wszystkie produkty, nawet mniej trwałe, jak jogurty, majonez, keczup czy margaryna.

Według CMR najmocniej wzrosła wtedy sprzedaż spirytusu (aż pięciokrotnie) i... drożdży (czterokrotnie). Wartość koszyka zakupowego zwiększyła się średnio o 30 proc.

Nielsen spodziewa się teraz spadku sprzedaży produktów masowo kupowanych wcześniej na zapas. A wobec przedłużonej kwarantanny i braku rozrywek dozwolonych na zewnątrz firma oczekuje wzrosty sprzedaży artykułów, które ułatwią spędzenie czasu w domu. Czy będą to również używki, przekonamy się wkrótce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA