We wtorek 7 czerwca strona światowego giganta e-handlu zafundowała swoim klientom duże emocje – po prostu przestała działać w znacznej części USA. Problem dotknął również część potencjalnych i stałych klientów Amazona w Europie, ale na naszym kontynencie jego skala była marginalna.

Zamiast możliwości dokonania zakupu amerykańscy klienci mogli oglądać zdjęcia psów (nb należących do pracowników Amazona) i informację, że coś nie działa. Nie trzeba było wiele czasu, by media społecznościowe rozgrzały temat do czerwoności, a część klientów poczuła to, co Polacy gdy okaże się, że Ikea zamknięta jest w niedzielę.

Trwająca około 5 godzin awaria została w końcu usunięta, ale Amazon nie informował o jej przyczynach. Tym razem awaria dotknęła „tylko” konsumentów chcących robić zakupy. W marcu Amazon miał poważniejszy problem, gdy w marcu błąd pracownika wyłączył dużą ilość usług internetowych świadczonych za pomocą Amazon Web Services.