fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Chiny kuszą Unię sojuszem przeciw USA

123RF
Przedstawiciele rządu w Pekinie proponowali unijnym decydentom wspólne działania przeciwko polityce administracji Donalda Trumpa.

Chiny wywierają presję na Unię Europejską w sprawie budowy wspólnego frontu przeciwko polityce handlowej administracji Donalda Trumpa – donosi agencja Reuters.

Chińczykom zależy na tym, by w nadchodzących tygodniach wydać wspólną unijno-chińską deklarację potępiającą działania USA. Proponowali oni również wspólną akcję przeciwko Stanom Zjednoczonym na forum Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Jednolity front?

Chiński wicepremier Liu He i wysoki rangą urzędnik MSZ Wang Yi mieli proponować podczas spotkań w Brukseli, Berlinie i Pekinie sojusz gospodarczy pomiędzy UE i Chinami oraz szersze otwarcie chińskiej gospodarki na europejskie inwestycje. Anonimowi unijni oficjele i dyplomaci mówią jednak agencji Reuters, że Unia Europejska nie chce budować wspólnego frontu z Chinami. Europa sama ma zresztą zastrzeżenia do chińskiej polityki.

– Zgadzamy się z niemal wszystkimi skargami, jakie USA mają przeciwko Chinom. Nie zgadzamy się tylko z tym, w jaki sposób Stany Zjednoczone próbują rozwiązać te problemy – twierdzi jeden z unijnych dyplomatów.

Chiny same stosują protekcjonistyczne środki utrudniające europejskim firmom dostęp do ich rynku. Rhodium Group, amerykańska firma konsultingowa, opublikowała w kwietniu raport pokazujący, że w Chinach, we wszystkich branżach poza nieruchomościową, restrykcje na inwestycje zagraniczne są wciąż dużo większe niż w UE. Żadna europejska firma nie miałaby w Chinach szans na podobnie spektakularne przejęcia, jakich dokonywały w ostatnich latach chińskie spółki w Europie. Władze ChRL obiecują otwieranie swojego rynku, ale europejscy oficjele podejrzewają, że będą to tylko działania symboliczne.

Za mające małe znaczenie została uznana majowa obniżka chińskich ceł na samochody. Auta z importu stanowią bowiem nadal małą część chińskiego rynku, a w nadchodzących latach władze ChRL będą stawiały na rozwój branży aut elektrycznych, która nadal jest silnie chroniona przed zagraniczną konkurencją.

Różnice w strategii

Wygląda więc na to, że zaplanowany na 16–17 lipca w Pekinie szczyt UE–Chiny skończy się jedynie ogólnikową deklaracją o przeciwstawianiu się protekcjonizmowi. Brukseli nie zależy obecnie na pełnej konfrontacji z Waszyngtonem. Zwłaszcza że mogłaby ona drogo kosztować europejski (a szczególnie niemiecki) sektor motoryzacyjny.

Według dziennika „Financial Times" Komisja Europejska rozważa konferencję pomiędzy UE, USA, Japonią i Koreą Południową mającą doprowadzić do obniżek ceł na samochody pomiędzy tymi rynkami. KE zakłada, że w ten sposób można przekonać administrację Trumpa, by nie nakładała karnych 20-proc. ceł na europejskie samochody. Gdyby konferencja zakończyła się sukcesem, europejskie 10-proc. cła na auta z USA zostałyby obcięte. Prezydent Trump wypominał w ostatnich miesiącach Brukseli, że wynoszą one 10 proc., gdy cła na europejskie samochody w USA sięgają jedynie 2,5 proc.

Chiny trzymają się natomiast twardego stanowiska w sporze z USA. Według agencji Reuters 6 lipca o północy czasu pekińskiego wejdą w życie chińskie cła na amerykańskie produkty, których sprowadza się do Chin za 34 mld dol. rocznie. To odpowiedź na wchodzące tego samego dnia w życie podobne amerykańskie karne cła nałożone na chińskie produkty. Chiński rząd zaprzeczył jednak, by chciał wprowadzić swoje cła już 6 lipca.

Przecena na giełdach

Konflikt handlowy źle wpływa na nastroje na światowych giełdach, a szczególnie mocno widać to na chińskim rynku. Indeks Shanghai Composite zamknął się w środę najniżej od marca 2016 r.

– Inwestorzy powinni spodziewać się kontynuacji podwyższonej zmienności. Niepewność dotycząca stóp procentowych, protekcjonizmu i Chin to główne czynniki ryzyka. Rekomendujemy inwestorom, by pozostawali na rynku, ale rozważyli kilka działań: szukanie alternatyw, hedging ekspozycji na rynku akcji, poprawę jakości kredytu, dywersyfikację pomiędzy sektorami i krajami oraz przyjmowanie długoterminowej wizji – radzi Mark Haefele, dyrektor inwestycyjny w UBS Global Wealth Management.

Dziwny zgon chińskiego potentata

Wang Jian, współzałożyciel wielkiego chińskiego holdingu HNA Group, zmarł podczas podróży biznesowej do Francji. Przyczyną zgonu miał być „upadek". Z przecieków wynika, że spadł z muru, z wysokości 10 m. Wang miał się wdrapać na mur, by robić zdjęcia krajobrazu wioski w południowej Francji. Założona przez niego HNA Group to wielki konglomerat, do którego należą m.in. linie lotnicze Hainan Airlines. W ostatnich miesiącach wyprzedawał on jednak aktywa (m.in. udziały w Deutsche Banku i sieci hoteli Hilton) oraz miał problemy z zadłużeniem. Wang w e-mailu wysłanym do pracowników obwiniał o kłopoty firmy „reakcyjne siły międzynarodowe" spiskujące przeciwko chińskiemu prezydentowi Xi Jinpingowi. HNA cieszy się wsparciem rządu, który chce uniknąć dalszego rozlewania się kłopotów tej firmy po rynku. Jak donosiły agencja Bloomberg i „Financial Times" na niedawnym spotkaniu w Ludowym Banku Chin przekonywano pożyczkodawców, by „wspierali" obligacje HNA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA