fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Fundusz już dla Hiszpanii i Portugalii

Komisja Europejska
Bloomberg
Dwa państwa z Półwyspu Iberyjskiego dostały zielone światło od Komisji Europejskiej dla swoich krajowych planów odbudowy. Polska ciągle negocjuje i potrzebuje czasu na uzupełnienie dokumentów.

KE zaakceptowała w środę pierwsze dwa krajowe plany odbudowy – Portugalii i Hiszpanii. W czwartek da zielone światło planom Danii i Grecji, a w piątek Luksemburgowi. Z tej okazji przewodnicząca KE Ursula von der Leyen odwiedza wszystkie pięć stolic i ten zwyczaj utrzyma do końca. Dzień, w którym plan będzie zatwierdzany, von der Leyen będzie świętować w danym kraju. Kiedy przybędzie do Warszawy, na razie nie wiadomo.

Czytaj także: KPO: ufaj i kontroluj

Pierwsza piątka dostanie pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy jeszcze w lipcu. Bo teraz unijna Rada ma maksimum cztery tygodnie na podjęcie formalnej decyzji w sprawie planów zaakceptowanych przez KE. Środki na to już są. We wtorek Komisja ogłosiła, że doszła do skutku pierwsza sprzedaż unijnych obligacji na kwotę 20 mld euro. To wystarczy na pierwszą transzę dla pięciu państw. Bo na początek wypłacane jest tylko 13 proc. zaliczki. Z pierwszej grupy największym beneficjentem jest Hiszpania, której należy się 59,2 mld euro dotacji. Ma też prawo do tanich pożyczek, ale na razie o nie nie wystąpiła.

Czytaj także: Kto zapłaci za Polski Ład? Polacy, nie tylko najbogatsi

Plany lepsze i gorsze

– Portugalia była pierwszym krajem, który przedstawił swój plan, i dzisiaj z radością potwierdzamy naszą pozytywną ocenę – powiedział o pierwszym zatwierdzonym planie Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej. W Brukseli od początku nie kryli, że programy Portugalii, Hiszpanii, a także Grecji – który ma być przyjęty w czwartek – były bardzo dobrze napisane. – Widać tu doświadczenie z czasów kryzysu finansowego – mówi nieoficjalnie nasz rozmówca w KE. Te trzy kraje, a także Irlandia i Cypr, mają doświadczenie w ubieganiu się o duże unijne pieniądze w zamian za programy reform. Polska ma co prawda największe w ostatnich latach doświadczenie w wydawaniu pieniędzy z polityki spójności, ale one nie są tak wprost powiązane z koniecznością przeprowadzania reform. Tymczasem w Funduszu Odbudowy, podobnie jak w pakietach ratunkowych w czasach kryzysu finansowego, najpierw trzeba przedstawić plan reform, a potem każda rata będzie wypłacana tylko wtedy, gdy KE oceni, że osiągnięte zostały pewne cele pośrednie.

Czytaj także: Polski Ład: pomysły rządu gorsze niż pandemia

Do tej pory plany odbudowy przesłały 23 państwa, wśród nich – 3 maja – Polska. Tyle że nasz kraj przesłał niekompletny dokument – bez tabeli i wyliczeń – i od razu poprosił KE o przedłużenie czasu oceny o miesiąc, czyli do trzech miesięcy. Gdyby ten czas został wykorzystany do maksimum, to ocena nastąpiłaby na początku sierpnia. Potem musi jeszcze nastąpić akceptacja Rady, która z reguły w sierpniu się nie zbiera. To sprawia, że na pierwsze przelewy Polska mogłaby liczyć dopiero we wrześniu, chyba żeby ona sama i Komisja znacznie przyspieszyły dyskusję nad polskim planem. Polsce przysługują blisko 24 mld euro dotacji. Mamy też prawo do pożyczek w wysokości do 6,8 proc. naszego PKB. Na razie wystąpiliśmy o 12,1 mld euro, czyli ok. 1/3 z przysługującego nam limitu.

Najwięksi beneficjenci

Włochy i Hiszpania, dwa kraje, które najbardziej ucierpiały gospodarczo na pandemii, są największymi beneficjentami Funduszu Odbudowy. Największy spadek produktu krajowego brutto, o 10,8 proc., zanotowała w 2020 roku Hiszpania. To efekt nie tylko bardzo dotkliwego w tym kraju przebiegu pandemii, ale też struktury gospodarki Hiszpanii, w tym znacznego udziału wpływów z turystyki i generalnie usług, które wymagają kontaktu ludzkiego. Rząd premiera Pedro Sancheza uważa, że plan odbudowy finansowany z unijnych pieniędzy może dodać rocznie 2 pkt proc. PKB i stworzyć 800 tys. miejsc pracy. Opozycja, podobnie jak w Polsce, krytykuje plan za zbyt centralistyczny, i wskazuje, że nie daje on gwarancji trwałych reform strukturalnych, np. emerytalnej, czy rynku pracy.

Fundusz Odbudowy wynosi 750 mld euro i musi być zakontraktowany do końca 2023 roku. Płatności na inwestycje będą przelewane o trzy lata dłużej, czyli do 2026 roku. Każdy kraj musi wydać przynajmniej 37 proc. środków na cele zielone i przynajmniej 20 proc. na transformację cyfrową. Na sfinansowanie tego nadzwyczajnego programu KE będzie w imieniu UE zaciągać pożyczki na rynku międzynarodowym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA