Gospodarka

S&P obniża rating Polski

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Po raz pierwszy od 20 lat obniżono wiarygodność kredytową Polski. Kurs złotego poleciał w dół. To poważny problem dla budżetu państwa.

Agencja ratingowa Standard & Poor’s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski z A- do BBB+. Nowa ocena ma tzw. negatywną perspektywę, co oznacza 33 proc. prawdopodobieństwo jej kolejnej obniżki w horyzoncie dwóch lat.

Większość analityków spodziewała się, że w związku z ekspansją fiskalną rządu PiS agencja S&P może zmienić perspektywę ratingu Polski z pozytywnej na neutralną.

- Obniżka ratingu i jednoczesne nadanie mu negatywnej perspektywy to ogromna zmiana. To otwiera drzwi do kolejnej redukcji ratingu. Duża sprawa, negatywna dla wszystkich polskich aktywów – skomentował na Twitterze Mikołaj Raczyński, zarządzający funduszami obligacji w Noble Funds TFI.

W uzasadnieniu swojej decyzji, amerykańska agencja ratingowa napisała, że rząd PiS naruszył równowagę instytucjonalną w Polsce zmianami w Trybunale Konstytucyjnym oraz ustawą medialną. Wyraziła obawy o to, że podkopana zostanie także niezależność Narodowego Banku Polskiego.

Dopiero w dalszej części uzasadnienia analitycy S&P odnieśli się do zmiany reguły wydatkowej przez nowy rząd, co może pogorszyć stan finansów publicznych. Według prognoz agencji, w 2016 r. deficyt budżetowy sięgnie 3,2 proc. PKB, w porównaniu do 2,8 proc. PKB w ub.r.

 

Trzy najważniejsze globalne agencje ratingowe oceniają wiarygodność kredytową Polski od 1995 r. Do tej pory żadna z nich ratingu nam nie obniżyła.

Złoty mocno osłabił się do dolara i euro. Na Foreksie, największej na świecie giełdzie walut, przed godz. 18. za dolara płacono 4,09 zł, po ponad 1,2-procentowym spadku, zaś za euro 4,48 zł (spadek o blisko 2 proc.).

Natomiast na niezmienionym poziomie pozostawiła rating Polski agencja Fitch.

Ministerstwo Finansów:

Decyzja agencji Standard & Poor’s o obniżeniu oceny ratingowej Polski jest niezrozumiała z punktu widzenia analizy ekonomicznej i finansowej - komentuje Ministerstwo Finansów na Twitterze.

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Obniżka ratingu to efekt oceny ryzyka kredytowej, które rośnie na skutek polityki fiskalnej prowadzonej rząd. Już w 2016 r.  ma ruszyć kosztowny projekt społeczny, na co trzeba znaleźć źródła finansowania, przed nami zaś kolejne projekty niebezpieczne dla finansów publicznych. To także efekt wcześniejszych  działań rządu – rozmiękczania reguły wydatkowej i  tego co się dzieje wokół sektora bankowego.

Mamy do czynienia z pierwszym poważnym sygnałem przesunięcia ryzyk o charakterze politycznym na rynek finansowy. Spodziewam się, że po S&P ratingu zetną nam także pozostałe agencje – Fitch Ratings oraz  Moody’s.

Gronicki Mirosław, b. minister finansów

Decyzja S&P według mnie to decyzja przedwczesna, ponieważ do tej pory nie ma podanej realizacji budżetu i potrzeb pożyczkowych za 2015 r.

Zapowiedzi rządu, nawet gdyby miały być negatywne dla finansów publicznych,  to coś innego niż ich faktyczna realizacja. S&P w ogóle ma dosyć ciekawe podjecie do naszej oceny. Wtedy gdy mieli go podwyższyć,  długo czekali. Dziś ten rating nam obniżają bez faktycznych zagrożeń dla polskiego systemu finansowego.

Andrzej Bratkowski, ustępujący członek Rady Polityki Pieniężnej

Decyzja Standard & Poor’s jest według mnie trochę nerwowa. Byłaby uzasadniona, gdyby w życie weszła zaproponowana przez prezydenta ustawa frankowa, bo ona grozi destabilizacją systemu bankowego. Sam ten projekt jest sygnałem, że ważny urząd w państwie pełni osoba, która takie ryzyka stwarza. Ale na razie są to tylko ryzyka, więc S&P mogła z cięciem ratingu poczekać.

Zmiany instytucjonalne, o których S&P pisze w uzasadnieniu (w Trybunale Konstytucyjnym i mediach publicznych – red.), same przez się nie są dla gospodarki groźne , ale prowokują pytanie, do czego są one potrzebne, w jakim celu są prowadzone. One otwierają drogę do zmian, które mogą mieć bezpośrednie przełożenie na gospodarkę, np. w Narodowym Banku Polskim, a które mogłyby być niezgodne z konstytucją i z unijnymi traktatami. Znów, to poważne zagrożenie, ale tylko hipotetyczne.

Rozumiem jednak, że agencje ratingowe muszą brać pod uwagę sposób, w jaki Polski rząd prowadzi dialog z unijnymi instytucjami. Gdyby w stosunkach z Brukselą doszło do eskalacji napięć, może to w ostateczności prowadzić do zatrzymania napływu funduszy unijnych do Polski. Gdyby ta rzeka zaczęła wysychać, byłby to dla gospodarki duży wstrząs.

Prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC:

To mocne zmniejszenie ratingu. I duża niespodzianka, bo przecież dług publiczny, deficyt budżetowy czy saldo rachunku obrotów bieżących są na zadowalającym poziomie.

Problemem dla agencji ratigowej S&P są zamierzenia rządu, sformułowane w czasie kampanii wyborczej, a dotyczące lat od 2017 wzwyż. No bo w roku 2016 to sytuacja budżetowa jest stabilna dzięki dwóm nadzwyczajnym dochodom: z zysku NBP (ok. 9 mld zł) i z przetargu na częstotliwości LTE (9 mld zł). To są dochody jednorazowe, a w sumie wynoszą aż 1 proc. PKB.

Analitycy musieli zauważyć że główne propozycje rządzących oznaczają promocję konsumpcji. A przecież udział inwestycji w Polsce jest niewielki i oszczędności krajowe skromne, to i szansa na 4-5- proc. wzrost gospodarczy, na jaki liczy rząd, jest minimalna.

Agencja S&P zwróciła uwagę na zmiany instytucjonalne w Polsce. Zapewne mocno niepokoją one inwestorów zagranicznych, co w długim terminie może mieć negatywny wpływ na notowania złotego. Może to wiązać się ze znacznym odpływem kapitału portfelowego, podwyższając koszt obsługi długu publicznego.

Inwestorów może też niepokoić obecna konfrontacja polityczna z UE. Nawet jeśli jest mało prawdopodobne, by Unia nałożyła jakieś sankcje na Polskę, to przecież sytuacje tę opisują światowe media, czytają to zagraniczni inwestorzy, w oczach których wszystko to może oznaczać wzrost ryzyka inwestycyjnego. Agencja S&P pewnie założyła, że obecna sytuacja nie jest chwilowa i władze w Polsce nie zastosują się do sugestii Komisji Europejskiej i stan napięcia będzie się utrzymywał przez lata, być może do końca kadencji Sejmu i stworzy gorszy klimat inwestycyjnych dla Polski w świecie.

Źródło: ekonomia.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL