fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Rafał Bogusławski: Nie ma ewidentnych sygnałów dla kryzysu

tv.rp.pl
Trudno wskazać jeden element, który mógłby spowodować, że gospodarka światowa zacznie się załamywać – mówi Rafał Bogusławski, strateg z Amundi, gość Marcina Piaseckiego.

Gość zaznaczył, że ewidentnych sygnałów jak w 2007 r. przed kryzysem teraz nie mamy. - Trudno wskazać dzisiaj bańkę spekulacyjną. Niektórzy mówią o obligacjach skarbowych, których wyceny są za wysokie. Odwrót od rynku obligacji oznacza, że rządy mają automatycznie kłopoty – mówił Bogusławski.

- W tej chwili trudno wskazać jeden element, który mógłby spowodować, że gospodarka światowa zacznie się załamywać – dodał.

- Porównując do tego, co było 10 lat temu, teraz jest więcej ryzyk politycznych, militarnych na świecie. Większe ryzyko jest związane z tym, że polityka bardzo wpływa na to, co się dzieje w gospodarce – uzupełnił.

Gość przyznał, że Donald Trump jest jednym z głównych czynników ryzyka dla gospodarki amerykańskiej i światowej. - Nie wiemy do końca, co ten człowiek zamierza. Na razie to są przypadkowe, nieprzemyślane ruchy - ocenił Bogusławski.

Tłumaczył, że dojście do władzy Trumpa wpisuje się w tendencje panujące w demokracjach zachodnich. - Dochodzą do głosu populiści, którzy obiecują szybkie i łatwe rozwiązanie. Potem się okazuje, że nie jest łatwo wprowadzać szybko rozwiązania, nawet jeśli są słuszne – stwierdził.

Według Bogusławskiego protekcjonizm nigdy nie działał na korzyść gospodarki. - To jest ryzyko, które może spowodować, że St. Zjednoczone zaczną znowu ciążyć gospodarce światowej – prognozował.

Gość zauważył, że efekty działań polityków pojawiają się po pewnym czasie. - Mniej więcej 6 kwartałów, to jest przesunięcie, kiedy od decyzji politycznych pojawiają się efekty w gospodarce – mówił.

Polska

Bogusławski przyznał, że Polska gospodarka ma się przyzwoicie, tylko, że żeby ocenić jakie były efekty rzeczywiste działań polityków, trzeba mieć drugą gospodarkę, rzeczywistość alternatywną, gdzie Polska gospodarka rozwijałaby się bez tych decyzji.

- Jeżeli patrzymy na efekty to program 500+ zwiększył dynamicznie konsumpcję, który utrzymała nam wzrost gospodarczy w ubiegłym roku – mówił gość.

- Pytanie, czy w dłuższym horyzoncie działania rządu będą pomagały i wzrost gospodarczy będzie zmierzał w stronę 4 proc., czy będą ograniczały ten wzrost – dodał.

Bogusławski zaznaczył, że otoczenie nam bardzo sprzyja. - Gospodarka niemiecka ma się bardzo dobrze, to jest nasz główny partner, rynek zbytu. Jeżeli tam koniunktura jest dobra to w Polsce też jest dobrze – ocenił.

- Zobaczymy co się stanie w 2018 r., kiedy efekt 500+ nie będzie tak widoczny, co się stanie z inwestycjami i z siłą gospodarki – dodał.

Powrót koncepcji wejścia do strefy euro

Bogusławski przyznał, że wejście Polski do strefy euro ma sens, tylko musimy spełnić jeden warunek. - Główne problemy, krajów, które weszły do strefy euro wynikały z zamrożenia kursu walutowego i konkurowania z gospodarką niemiecką, która miała większą wydajność niż np. gospodarka hiszpańska. Problemy Grecji biorą się m.in. stąd, że przyjęli wspólną walutę w momencie, kiedy wydajność ich gospodarki była dużo za mała – tłumaczył.

- Gdybyśmy przyjęli na obecnym poziomie rozwoju gospodarczego, przy obecnej wydajności pracy euro, to pytanie jaki kurs byśmy ustalili. Jakiego byśmy nie ustalili to i tak będzie to błędny kurs – zaznaczył gość.

- Euro jak najbardziej tak, ale nie teraz. Jeszcze przynajmniej kilka lat. Gdybyśmy teraz przyjęli wspólną walutę to mamy same problemy - dodał Bogusławski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA