fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Kamil Kłysiński: Cierpliwość Białorusinów się skończyła

tv.rp.pl
Łukaszenka nie potrafi mentalnie wyjść z pięciolatek i cały czas się porusza w ich zakresie – mówi Kamil Kłysiński, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, gość programu Pawła Rożyńskiego.

<iframe src="https://get.x-link.pl/25641948-a040-be67-7f24-bff696ceee21,53296311-ea43-2d7e-e221-be18157d473f,embed.html" width="650" height="365" frameborder="0" webkitallowfullscreen="" mozallowfullscreen="" allowfullscreen=""></iframe>

Gość zaznaczył, że na Białorusi PKB spada i prawdopodobnie będzie spadało nadal. - Białoruś jest gospodarką słabą, stojącą przed ogromem reform. Łukaszenka nie potrafi mentalnie wyjść z pięciolatek i cały czas się porusza w ich zakresie - mówił Kłysiński.

Przyznał, że Białoruś jest bardzo zależna od koniunktury zewnętrznej na kilka towarów. - Wystarczy, że spadnie koniunktura na światowych rynkach produktów naftowych i nawozów potasowych, a białoruska gospodarka leci w dół. Jest tam słabo zdywersyfikowany system gospodarczy ze słabym rynkiem wewnętrznym – ocenił ekspert.

Podkreślił, że Białoruś przetrwa w takiej sytuacji tak długo jak Rosja będzie gotowa ją wspierać.

- W innym przypadku władze Białorusi będą zmuszone np. zamknąć większość dużych przedsiębiorstw, wielkich, niezmodernizowanych, kosztochłonnych, które są wielkimi konsumentami państwowych kredytów i gazu. W większości nie są w stanie się utrzymać przy wyższych cenach gazu - zaznaczył Kłysiński.

Gość ocenił, że protesty społeczne na Białorusi w ostatnich tygodniach pokazują, że sytuacja jest skomplikowana. - Odbywały się one przeciwko sytuacji bytowej obywateli, przeciwko bezrobociu i przeciwko dekretowi nr 3. Władze białoruskie kontynuują sowieckie tradycje i wprowadziły w 2015 r. dekret o zwalczaniu pasożytnictwa społecznego wprowadzający podatek dla osób niepracujących – mówił.

Kłysiński stwierdził, że jest to przejaw braku nowych koncepcji i elastyczności. - Ten system się wypalił. Rząd nie jest w stanie wygenerować nowych koncepcji, które byłyby w stanie dostosować Białoruś do współczesnych realiów - mówił.

Gość przyznał, że dekret nr 3 nie zmienił nic, wyprowadził tylko ludzi na ulicę.

- Łukaszenka nie potrafi prowadzić dialogu ze społeczeństwem. Dialogu nie ma i nie będzie. To jest zagrożenie dla stabilności społecznej na Białorusi – ocenił.

Kłysiński ocenił, że cierpliwość Białorusinów najwidoczniej się skończyła. - Warunki bytowe na Białorusi pogarszają się od lat. Ludzie żyją w bardzo trudnych warunkach. Niektórzy jedzą od wielu miesięcy tylko kapustę i ziemniaki. Nie ma tam klęski głodu, ale ludzie bardzo skromnie żyją – mówił.

Podkreślił, że obecnie pole manewru dla reform jest dość wąskie.

- Tu nie tylko chodzi o to, że ludzie gorzej jedzą, czy nie mają się za co ubrać, ale czują się obrażeni. To jest bardzo ważny czynnik przedrewolucyjny. Obrażona została godność ludzka obywateli przez władzę - stwierdził Kłysiński.

Przyznał, że był lepszy moment na reformy, kiedy była dobra koniunktura na ropę naftową, produkty naftowe, nawozy potasowe, kiedy wpływy do budżetu były bardzo wysokie. - Były takie lata przed 2014 r., szczególnie 2012 r., albo przed 2008 r. Tych lat było dużo, ale władze białoruskie te momenty przespały – przypomniał.

Gość zaznaczył, że Rosja skutecznie wywiera presję na Białoruś. - Zakończył się jak na razie wielomiesięczny spół między Mińskiem a Moskwą. Jest właściwie nowa umowa gazowa, nowa umowa naftowa. To są ważne umowy, które przywracają część rosyjskich subsydiów i pozwalają Łukaszence z większym optymizmem patrzeć w przyszłość – mówił.

Gość tłumaczył, że ze względu na dużą ingerencję państwa w gospodarkę, również w system bankowy, jest kilkanaście procent problematycznych kredytów, które nigdy nie zostaną oddane. - Tutaj chodzi także o banki prywatne, które wiedzą, że jeżeli nie podejmą takiej decyzji ich dalsze funkcjonowanie na Białorusi może być zagrożone. To jest taki kamyczek do ogródka wszelkim entuzjastom inwestowania na Białorusi - stwierdził Kłysiński.

- Zawsze z tyłu głowy trzeba mieć to, że władze uwielbiają ręczne sterowanie – dodał.

Przyznał, że nie oczekiwałby przełomu w warunkach prowadzenia działalności gospodarczej. - Wciąż jest politycznie w miarę przyjazny klimat. Dialog Mińsk-Warszawa trwa, Mińsk-Bruksela trwa. Przedsiębiorcy mogą na tym skorzystać – ocenił.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA