fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gaz

Niemcy przekonują USA do Nord Stream-2

Budowa Nord Stream 2 może doprowadzić do wprowadzenia kolejnych amerykańskich sankcji wobec inwestycji Gazpromu
shutterstock
Rząd Niemiec ma nadzieję, że przekona Biały Dom do zmiany stanowiska w sprawie gazociągu Gazpromu. Rosyjska inwestycja da naszemu zachodniemu sąsiadowi pozycję największego hubu gazowego Europy.

„Wciąż mamy nadzieję, że nie dojdzie do wprowadzenia nowych, ostrzejszych sankcji. Aby nie dopuścić do eskalacji (sytuacji wokół Nord Stream-2 – red.), jesteśmy gotowi do rozmów w każdej chwili – przyznał Peter Altmaier, minister gospodarki i energetyki RFN, w wywiadzie opublikowanym we wtorek przez agencję DPA.

Niemiecki minister jest zdania, że nie ma powodów, by Waszyngton wprowadzał nowe sankcje wobec inwestycji Gazpromu. Zapewniony jest tranzyt gazu przez Ukrainę (umowa obowiązuje do 2025 r.). Na północy Niemiec budowane są terminale LNG dla przyjmowania gazowców z surowcem amerykańskim, tak by różnicować źródła i kierunki dostaw zgodnie ze strategią przyjętą przez Unię.

Te działania, zdaniem Altmaiera, mają świadczyć o czystych intencjach Berlina i zachowaniu fair wobec unijnych partnerów. W rzeczywistości gra idzie o zapewnienie rosyjskiemu surowcowi dominującej pozycji w Europie na długie lata, a przy okazji także o zyski, jakie z Nord Stream-2 będą miały Niemcy.

Dwie nowe nitki gazociągu północnego, które buduje Gazprom przy wsparciu finansowym koncernów z Niemiec (Wintershall, Uniper), Austrii (OMV), Francji (Engie) i brytyjsko-niderlandzkiego Shella, zwiększą moc przesyłową całego systemu (cztery nitki) do rekordowych 110 mld m sześc. rocznie. Same Niemcy importują z Rosji 51 mld m sześc. gazu (2019 r.). Tak więc reszta surowca – ok. 60 mld m sześc. przesyłanego gazociągiem północnym, pozwoli niemieckim firmom handlować rosyjskim gazem z całą Europą. Dla porównania największe obecnie magazyny gazowe Europy znajdujące się na Ukrainie mogą pomieścić do 31 mld m sześc. gazu. Taka obfitość gazu w Niemczech zagrozi zarówno polskim interesom, mającym na celu zajęcie pozycji gazowego hubu w regionie, jak i amerykańskim firmom, eksportującym coraz więcej swojego LNG na Stary Kontynent.

Stąd niedawna zapowiedź Białego Domu zaostrzenia sankcji, tak by nie dopuścić do dokończenia budowy Nord Stream-2 (pozostało do ułożenia ok. 160 km). W końcu lipca Izba Reprezentantów USA przyjęła nowy budżet Pentagonu zawierający zaostrzone restrykcje wobec „osób zagranicznych" – firm zaangażowanych w budowę Nord Stream-2. I to nie tylko pięciu głównych wspierających Gazprom, ale też wobec armatorów statków uczestniczących w budowie, dostawców materiałów i urządzeń oraz firm ubezpieczeniowych. Grozi im zamrożenie kont w amerykańskich bankach i zakaz prowadzenia biznesu w amerykańskiej jurysdykcji.

Na taką groźbę ostro zareagował Wschodni Komitet Niemieckiej Gospodarki (OAOEV). To organizacja skupiająca około 350 firm, która reprezentuje interesy niemieckiego biznesu na rynkach Rosji, Białorusi, Ukrainy, Azji Środkowej, Kaukazu i Europy Południowo-Wschodniej. Michael Harms, dyrektor wykonawczy Komitetu, w wywiadzie dla grupy medialnej Funke zapowiedział „adekwatne działania", aż do wprowadzenia niemieckich sankcji wobec amerykańskiego biznesu.

– Do tej pory zawsze ostrzegaliśmy przed kontrsankcjami wobec Stanów Zjednoczonych, ponieważ nie chcieliśmy wejść w spiralę sankcji. Teraz widzimy to inaczej – powiedział Harms.

Niemiec uprzedził, że teraz władze amerykańskie mogą objąć sankcjami także banki, które finansują projekt. Podkreślił, że ambasada USA w Berlinie już ponagla niektóre firmy, aby wyznaczyły konkretne daty rozmów na temat zaangażowania w rosyjski gazociąg.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA