fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Mniej biurokracji w unijnej polityce spójności

123RF
Bruksela chce ograniczenia biurokracji w sięganiu po dotacje z UE. Nowe zasady miałyby obowiązywać po 2021 roku.

Propozycję, na zlecenie Komisji Europejskiej, przygotowała grupa ekspertów wysokiego szczebla pod kierunkiem byłego komisarza Siima Kallasa. Ich analiza z rekomendacjami została we wtorek przedstawiona w Brukseli i Komisja gorąco ją popiera. A to oznacza, że wnioski już niedługo mogą się przełożyć na konkretne inicjatywy legislacyjne.

Wszystkim lżej

Obecnie przepisy dotyczące zasad korzystania z unijnych funduszy strukturalnych zajmują ponad 600 stron, a wytyczne do nich aż 5 tysięcy stron. To efekt wzmacnianego od lat dążenia do doskonałości i troski o pieniądze podatnika europejskiego. Efekt jest jednak taki, że odbiorcom, szczególnie mniejszym firmom czy takim, które wcześniej nie korzystały z unijnych pieniędzy, trudno się o nie ubiegać. – Uproszczenia chcą wszystkie instytucje: Komisja, prezydencja estońska, Komitet Regionów, Parlament Europejski – podkreśliła Corina Cretu, komisarz UE ds. polityki spójności. – Potrzebujemy mniej reguł i powinny być one prostsze.

Komisja chce nawet wprowadzić zasadę, że gdy powstaje nowa regulacja, powinno temu towarzyszyć usunięcie jednej starej. KE chce też tych samych zasad dla podmiotów korzystających z różnych rodzajów finansowania. Dziś firma, która ubiega się o unijne dotacje, a jednocześnie chciałaby dofinansowania z programu badan naukowych i rozwoju Horyzont 2020 czy pożyczki z EFIS, musi spełniać różne wymogi.

Kolejna reforma miałaby dotyczyć kontroli, obecnie bardzo rozbudowanej na poziomie krajowym i unijnym. W przyszłości beneficjent unijnych funduszy musiałby spełniać tylko wymogi krajowe i byłby kontrolowany przez krajowe organy. A unijne instytucje oceniałyby, podobnie jak dzieje się to teraz, zestaw zasad i wydolność krajowej administracji na początku okresu budżetowego. Potem obowiązywałaby już zasada zaufania do państwa członkowskiego. Podobnie w opublikowanych rekomendacjach proponuje się zmniejszenie liczy kontroli, w szczególności w przypadku małych i średnich firm.

Problemem polityki spójności są także zmieniające się z każdą perspektywą budżetową ramy prawne. W momencie gdy państwa członkowskie ustalą wysokość wieloletniego budżetu, rozpoczyna się proces pisania regulacji dotyczących zasad korzystania z tych pieniędzy. Ponieważ budżet zawsze jest uzgadniany w ostatniej chwili, to beneficjenci nie mogą się ubiegać o pieniądze na początku okresu budżetowego, bo trwa proces tworzenia nowych instytucji zarządzających tymi pieniędzmi i przygotowywania przez państwa nowych programów. Raport ekspertów proponuje, żeby nie zmieniać ich tam, gdzie nie jest to potrzebne także po to, by beneficjenci mogli wykorzystywać przygotowane przez siebie dokumenty w kolejnej perspektywie.

W ostatnich miesiącach pojawiły się propozycje, m.in. ze strony unijnej komisarz sprawiedliwości Very Jurowej, żeby powiązać możliwość ubiegania się o fundusze unijne z uczestnictwem danego kraju w nowo tworzonej europejskiej prokuraturze. Ta instytucja ma się właśnie zajmować ściganiem przestępstw dotyczących unijnych pieniędzy. Na razie 20 krajów zadeklarowało udział w niej, ale wśród nich nie ma Polski. Ewentualne powiązanie byłoby więc bardzo niebezpieczne dla naszego kraju. Wygląda jednak na to, że Komisja wycofuje się z tego pomysłu.

Duży koszt i ryzyko

Odbiurokratyzowanie funduszy UE spotkałoby się także z gorącym poparciem w Polsce. Jak mówi „Rzeczpospolitej" Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju, im prostsza i szybsza realizacja projektów unijnych, tym lepsza efektywność tych inwestycji. Co ciekawe, nasz resort rozwoju sam, nie czekając na inicjatywę z Brukseli, realizuje pakiet uproszczeń związanych z przyznawaniem dotacji i dalszą realizacją projektów. – Rekomendacje Grupy Wysokiego Szczebla wpisują się w nasze rozwiązania zaproponowane w tzw. ustawie wdrożeniowej – podkreśla Kwieciński.

– Diagnoza KE jest bardzo trafna, jeśli chodzi o sytuację w Polsce – zaznacza też Małgorzata Lelińska, ekspert Konfederacji Lewiatan. – To, na co narzekają firmy, to nadmiernie dużo procedur, niejasne przepisy, zbyt wiele dokumentów, z którymi trzeba się zapoznawać i stosować. Wiele firm traktuje przeregulowanie systemu jako zbyt duże ryzyko i koszt i w ogóle nie sięga po fundusze – podkreśla Lelińska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA