Finansowanie

Już od dziś nie pracujemy na spłatę rat mieszkaniowych

Adobe Stock
128 dni zajęło w tym roku przeciętnemu polskiemu kredytobiorcy zarabianie na dwanaście rat hipotecznych. To najlepszy wynik w historii badania i o 10 dni krótszy niż przed rokiem.

Dziś, 8 maja, przypada dzień wolności hipotecznej – wynika z obliczeń Open Finance. To symboliczna data, od której statystyczny obywatel przestaje zarabiać na obsługę kredytu mieszkaniowego, a zaczyna na siebie.

Rosną dochody

Okres ten w ostatnich latach systematycznie się skracał. W tym roku jest to 128 dni, ale jeszcze w 2012 trzeba było pracować aż 179 dni, aby spłacić należne za ten rok raty kredytu mieszkaniowego.

Najważniejszym powodem, dla którego Polakom łatwiej jest żyć z hipoteką, są rosnące płace. Presja na wzrost wynagrodzeń doprowadziła do tego, że przeciętnie zarabiamy dziś o prawie 5,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnia pensja netto wzrosła z około 2890 zł miesięcznie w 2016 r. do ponad 3042 zł miesięcznie w 2017 r. – wynika z danych GUS. – Przede wszystkim dzięki temu przeciętny kredytobiorca znacznie szybciej niż przed rokiem był w stanie zarobić na obsługę kredytu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy widać bowiem jedynie kosmetyczną obniżkę oprocentowania kredytów hipotecznych – mówi Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Taką sytuację zawdzięczamy przede wszystkim Radzie Polityki Pieniężnej, która od marca 2015 r. utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie. Dzięki temu kredyty w Polsce pozostają najtańsze w historii.

Wprawdzie oprocentowanie kredytów frankowych nieznacznie wzrosło, ale większy wpływ miało umocnienie złotego wobec franka w 2017 r. o około 13 proc. Polacy spłacają prawie 500 tys. hipotek w tej walucie wartych ok. 110 mld zł.

– Gdyby warunki kredytowe nie uległy znacznym zmianom, to w sumie na regularną spłatę rat kredytowych wydamy w bieżącym roku około 27,2 mld zł. To o ponad 450 mln zł więcej niż w 2017 r. i to pomimo niskiego oprocentowania i spadającego kursu franka – mówi Turek. Powodem jest wzrost sprzedaży hipotek (rok 2017 był najlepszy pod tym względem od sześciu lat) i łącznej wartości zadłużenia (wartość hipotek złotowych wzrosła o 25 mld zł).

W sumie Polacy mają już ponad 2,14 mln kredytów hipotecznych. Dla wielu gospodarstw domowych comiesięczna rata to najważniejszy wydatek w domowym budżecie. Open Finance szacuje, że przeciętny spłacany przez Polaków złotowy kredyt hipoteczny miał na koniec 2017 r. saldo 166,3 tys. zł, a w walucie 220 tys. zł. W tym pierwszym miesięczną ratę oszacowano na 1043 zł, w drugim na 1103 zł (tu oprocentowanie jest niższe, ale w poprzednich latach urosło saldo po wzroście kursu franka szwajcarskiego).

Kredyt pozostanie tani

– Zapowiedzi prezesa NBP sugerują, że rekordowo niskie stopy procentowe pozostaną z nami w kolejnych latach. Nic nie wskazuje również, aby banki miały wprowadzać jakieś zmiany, które znacząco pogorszyłyby parametry kredytów. Jeśli więc nie stanie się nic niezwykłego, to w kolejnych latach nadal będzie można cieszyć się z tanich i dość łatwo dostępnych kredytów – wskazuje Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Kredyty więc wciąż powinny być dość tanie. Drugi ważny czynnik, decydujący o długości oczekiwania na dzień wolności hipotecznej, to dochody. Także tutaj sytuacja wygląda optymistycznie. – Napływające dane na temat sytuacji makroekonomicznej dają nadzieję na to, że i w bieżącym roku wynagrodzenia Polaków będą rosły – dodaje Bartosz Turek.

Największą niewiadomą są kursy walutowe, które mogą wpłynąć na saldo kredytów i wysokość rat hipotek we frankach, wartych około 110 mld zł, euro (24 mld zł) i pozostałych (4 mld zł). Na razie nie zanosi się na duże zmiany kursów franka i euro wobec złotego. – Kluczowe dla rynku kredytów hipotecznych będzie więc to, jak długo utrzyma się dobra koniunktura gospodarcza, a wraz z nią optymizm Polaków – dodaje Sadowski. Jednak nie samą hipoteką Polak żyje. W IV kwartale udział transakcji mieszkaniowych finansowanych gotówką sięgnął aż 74 proc. (dotyczy to rynku pierwotnego). Szacuje się, że w celach inwestycyjnych kupowanych jest jedna trzecia mieszkań.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL