fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Pedagog napada na bank

Margita Goszewa w roli nauczycielki Nadieżdy
Bomba
Drapieżny kapitalizm i dylematy moralne w ciekawej bułgarskiej „Lekcji". Od jutra na ekranach.

„Lekcja" Kristiny Grożewej i Petara Wałchanowa to skromny bułgarski film, który podbija światowe ekrany. Zdobył nagrodę specjalną jury w Tokio, wygrał główny konkurs 1-2 na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Grożewa i Wałchanow dostali laur dla najlepszych reżyserów w San Sebastian, a ostatnio film znalazł się na krótkiej liście kandydatów do nagrody Lux przyznawanej przez posłów Parlamentu Europejskiego.

– Zaintrygował nas nagłówek w gazecie „Nauczycielka obrabowała bank" – stwierdziła Kristina Grożewa w jednym z wywiadów. – Pomyśleliśmy, że to świetny punkt wyjścia dla filmu. Za tym zdaniem, którym tabloid chciał wywołać sensację, była ukryta dramatyczna sprzeczność. Po kilku latach wciąż zadawaliśmy sobie z Petarem pytanie: „Co sprawia, że uczciwy człowiek staje się kryminalistą?".

W „Lekcji" młoda nauczycielka z małego bułgarskiego miasteczka chce odkryć klasowego złodzieja, który ukradł portfel koleżance. To dla niej czyn niegodny, budzący moralny sprzeciw. Nauczycielka jest osobą prawą, żyje skromnie, ale uczciwie. A jednak jednego dnia dotyka ją trauma.

Mąż, zamiast spłacić kredyt, kupił silnik do samochodu. I teraz małżeństwu grozi zlicytowanie domu, w którym mieszka z małą córeczką. Kilka dni z życia kobiety stanie się koszmarem. To czas, w którym zawali się wszystko, czas poznawania ludzkiej podłości. Ci, którzy mają władzę i pieniądze, okażą się bezwzględni.

Smak upokorzenia

Odwróci się od niej zamożny ojciec, bo zależy mu głównie na młodej kochance. Oszuka ją pracodawca, dla którego robi tłumaczenia. Jej dramatyczną sytuację będą chcieli wykorzystać miejscowi lichwiarze. Nauczycielka pozna smak upokorzenia, bezradności. Na jakie ustępstwa pójdzie, żeby przetrwać i nie znaleźć się na dnie?

– Taka historia mogłaby przydarzyć się każdemu – twierdzi Petar Wałchanow. – W Bułgarii, ale i w innych krajach, kryzys finansowy zmusił ludzi do tragicznych wyborów.

„Lekcja" jest opowieścią o ambiwalencji moralnej. O tym, jak dalece zdesperowany człowiek może w sytuacji kryzysowej zrezygnować z własnych zasad. O spirali zła, która się wówczas nakręca. Ale też o zawodności ocen.

– Chcieliśmy przypomnieć, że dzisiejszy świat nie jest czarno-biały – mówi reżyserka. – Że między dobrem i złem są jeszcze różne odcienie rzeczywistości.

Grożewa i Wałchanow pracują razem od czasu studiów w Akademii Teatru i Filmu w Sofii. Razem zrealizowali dokumenty, 30-minutowy film „Jump!" o chłopaku, który przez czas urlopu pilnuje apartamentu bogatego kuzyna, i 50-minutowy „Avaryino katzane" o trzech mężczyznach próbujących odnaleźć zagubione po drodze miłości i przyjaźnie. „Lekcja" jest ich debiutem pełnometrażowym. Kristina wykonała gros prac nad scenariuszem, Petar – nad montażem, równo podzielili się reżyserowaniem scen na planie.

Nie była to zresztą produkcja łatwa, bo Bułgaria nie należy do kinematograficznych potęg. „Lekcja" nie dostała dofinansowania z Bułgarskiego Centrum Filmowego, powstała dzięki pieniądzom prywatnych inwestorów, miała zresztą minimalny budżet. W filmie w głównych rolach wystąpiło czworo aktorów zawodowych, poza nimi grają amatorzy. Nie ma tu muzyki, choć pomysł, który urodził się z braku funduszy, okazał się dla tej opowieści dobrym rozwiązaniem.

– Jesteśmy w Bułgarii otoczeni przez polityków i urzędników, którym na kinie nie zależy – mówił Wałchanow w wywiadzie dla „Cineuropy". – Twórczość artystyczna stale napotyka na mur intryg i niezrozumienia. Od dekad nie udaje nam się stworzyć odrębnego funduszu filmowego.

Rywalizacja o Oscara

Głośne były też kontrowersje wokół bułgarskich kandydatów do Oscara. Zwłaszcza w ostatnim roku, gdy Narodowa Rada do spraw Filmu zgłosiła jako kandydata nieznaną „Bułgarską rapsodię", pomijając najgłośniejsze tytuły bułgarskie „Victorię" Mai Witkowej i „Wyobcowanie" Milko Lazarowa.

– Taka sytuacja stale się w Bułgarii powtarza – twierdzi Wałchanow. – Może naszego kandydata powinni wybierać członkowie Bułgarskiej Akademii Filmowej?

Czy „Lekcja" ma szansę, by stać się w tym roku oscarowym kandydatem Bułgarii? Pewnie powinna nim być, bo na festiwalach zbiera nagrody, a w amerykańskiej prasie – świetne recenzje. Film Grożewej i Wałchanowa nie jest wielkim odkryciem. To skromny, mały realizm. Ale jest w nim coś ciekawego i niepokojącego. Głównie dlatego, że wszystko tu prawdziwe. A realizatorzy zapowiadają, że „Lekcja" otwiera tryptyk inspirowany prawdziwymi informacjami z pierwszych stron gazet. Bohaterem następnego filmu ma być kolejarz, który w wagonie znajduje torbę z dużą sumą pieniędzy i – choć sam ma kłopoty finansowe – postanawia odnaleźć właściciela gotówki. Grożewa i Wałchanow mają nadzieję, że po sukcesach, jakie odniosła „Lekcja", na drugą część trylogii dostaną państwowe wsparcie. I będą mogli zapłacić aktorom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA