fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Surdykowski: Odejdźcie!

Jerzy Surdykowski
Fotorzepa/ Piotr Guzik
Politycy spętani przez swój wtórny analfabetyzm potrafią tylko kłócić się przed kamerami albo kontemplować sondaże ze słupkami poparcia. Można się dziwić, że osiągnęli aż tak wiele.

Gdyby politycy przed wyborami przeczytali wrześniowy raport CBOS, to pojechaliby na zaległe urlopy, zamiast objeżdżać Polskę powiatową, poklepywać wyborców i martwić się, czy telewizja nie pokaże zbyt wiele ulicznej pustki nieodmiennie towarzyszącej ich nudnej liturgii. Już sporo wcześniej wszystko było jasne: społeczny optymizm i ufne spojrzenie w przyszłość przekroczyły krótkotrwałe rekordy osiągnięte tuż po upadku komunizmu w historycznych latach 1989/1990. Zalew bezrobocia i sejmowych kłótni szybko zniszczył tamtą falę nadziei, dotyczyła ona zresztą tylko ogólnej, zwłaszcza politycznej, sytuacji kraju; potem – mimo sukcesów transformacji – przyszedł długi regres i dominacja pesymizmu. Obecny optymizm Polaków jest trwalszy i mocniej osadzony w realiach, zwłaszcza gospodarczych, i nie jest zasługą tylko obecnej władzy – pozytywna ocena pomyślności kraju i własnego dobrobytu idzie w górę już od czasów „ciepłej wody", a 500+ i inne prezenty pozwoliły jej rakietowo wystrzelić, zwłaszcza jeśli chodzi o ocenę własnego i rodzinnego dobrostanu. Wiadomo, kogo naród wybierze, patrząc tak entuzjastycznie w przyszłość.

Niestety, politycy spętani przez swój wtórny analfabetyzm potrafią tylko kłócić się przed kamerami albo kontemplować sondaże ze słupkami poparcia. Można się dziwić, że osiągnęli aż tak wiele. Gdyby Koalicja pamiętała o eksponowanej w swej nazwie obywatelskości, nie ścigałaby się z PiS-em na obiecanki, ale forsowałaby swój plan odbudowy państwa przeciw niszczeniu demokracji i recydywie centralizacji rodem z PRL-u. Jak słusznie zauważył na tych łamach Jan Rokita, Platforma stanie się na polskiej scenie politycznej bytem niepotrzebnym, a jeśli przetrwa w obecnej formie, to na pewno nie na drugim miejscu i nie w roli głównej siły opozycyjnej.

Jak odbudować polską politykę? Nieco przed wyborami byłem w Gdańsku. Jego spokojna i trochę zapyziała dzielnica Oliwa była oklejona plakatami eksponującymi protesty przeciw psuciu sądów i łamaniu konstytucji. Dlaczego? Bo tak chcą miejscowi ludzie i nie oglądają się na odgórne pozwolenia. W tym nadzieja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA