fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Gwiazdowski: Jak to tak, niezależnie?

Bloomberg
Okazało się, że Cambridge Analytica wykorzystywała informacje o użytkownikach Facebooka, by reklamować im polityków.

No i co? – że się zapytam. „Jeśli w pierwszym akcie sztuki na ścianie wisi broń, to w ostatnim akcie koniecznie musi wystrzelić" – powiadał Antoni Czechow. Skoro w pierwszym akcie zaczęliśmy gromadzić dane o ludziach, które oni zaczęli dobrowolnie udostępniać, to musiało się to skończyć tak jak w sztuce Czechowa.

Kto te dane będzie wykorzystywał? Cambridge Analytica to prywatna firma, która okazała się lepsza od różnych państwowych agencji. Swój algorytm może sprzedać komu chce. I o to jest ta cała awantura.

„Guardian" pisze, że algorytm był wykorzystany w kampanii Andrzeja Dudy w Polsce. No i co? Przecież nikt nie wsypywał do urn wyborczych głosów na Dudę, jak to miało miejsce w niedzielę w Rosji. Podobno wyborcom podsuwano Dudę (a później w Stanach Zjednoczonych Trumpa) jak jakiś „niezwykły proszek do prania". Ale ci wyborcy właśnie tacy są. Przez całe lata państwa wspierały takich właśnie wyborców i hodowały ich kolejne pokolenia. Czemu więc teraz się dziwią?

Otóż wcale się nie dziwią! Próbują tylko zawłaszczyć algorytm, którzy pozwoli robić im to, co Cambridge Analytica zrobiła poza nimi. To normalne w tzw. demokracji plebiscytowej, w której władzę zdobywają nie mężowie stanu, tylko różni „chippendales" ładnie wypadający w telewizji. Bo na czym zarabiają telewizje? Na reklamach masowych produktów wytwarzanych przez inne wielkie koncerny. Bez reklam proszków do prania, które piorą lepiej niż inne, nie byłoby pewnie komu kreować gwiazd dzisiejszej polityki.

Politycy wdzierający się na ekrany pomiędzy rekla- mami dostosowują się do poziomu reklam. Ale bynajmniej wcale nie z premedytacją. Nie są na tyle mądrzy, żeby „zniżyć" się do gustów konsumentów. Telewizje kreują nie tych, którzy głupotę udają, ale tych, którzy są najbardziej autentyczni. Przecież nie można psuć widzom miłego relaksu po kolejnym odcinku jakiegoś serialu, przerywanego jakimiś reklamami. Poruszanie zbyt trudnych spraw mogłoby wywołać u telewidzów-klientów-wyborców pewien dysonans poznawczy.

Mamy więc symbiozę polityków, koncernów medialnych i koncernów produkujących różne rzeczy, których nikt by nie kupił, gdyby nie natrętna reklama – podobnie jak polityków. I dlatego ominięcie tego układu przez Cambridge Analytica wyzwoliło tak nerwową reakcję polityków i koncernów medialnych.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA