fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Ilgner: Trzeba to przyjąć z godnością

AFP
Gdy piątego października 1983 roku w stanie wojennym, nocą, ze Sztokholmu dotarła do Polski tragiczna wiadomość, że przywódca "Solidarności" Lech Wałęsa otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, w Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej zapanował chaos i panika. Co z tym "gorącym kartoflem", który parzył dłonie zrobić?

Natychmiast zwołano naradę najważniejszych towarzyszy. Na wytyczne czekała PAP (Polska Agencja Prasowa - dystrybutor wszelkich informacji), czekali redaktorzy "Trybuny Ludu", "Polityki" i całej ówczesnej prasy. Czekali cenzorzy z ulicy Mysiej. Nikt nie wiedział w jaki sposób należy to skomentować. Czy jako atak na socjalistyczną naszą ojczyznę, wraże poczynania Zachodu, czy może w możliwie maksymalny sposób zminimalizować znaczenie tego faktu, a może udawać, że to dobra wiadomość, bo - było nie było - Polak.

Wiem z pewnego źródła, że na początku "operatywki"(jak wtedy mówiono w komitetach PZPR) towarzysze miny mieli nietęgie. Ktoś tam coś bąknął ale nic sensownego, na sali panował ponury eskapizm- nie było pomysłów. I nagle, któryś z towarzyszy tajnej narady doznał olśnienia : "Trzeba to przyjąć z godnością !"- oświadczył.

Anegdotkę tę dedykuję wszystkim zawiedzionym i zdegustowanym, że reelekcja prezydenta to fakt. I niech pozbędą się naiwnej nadziei ci, którzy myślą, że protesty wyborcze odmienią wynik wyborów. Władca PiS-u jak lis, który wykradł kurę z kurnika doniesie ją do swojej nory. Nie po to zdemolowano sądownictwo w Polsce, wpompowano dwa miliardy złotych w TVP, nie po to siano nienawiść do kontrkandydata, który fekalia Warszawy wpuścił do Wisły, chciał pozabijać wszystkich emerytów, zalegalizować małżeństwa homoseksualne, ba! - dać im na wychowanie dzieci - nie po to straszono, że 500+ przepadnie, nie po to tysiące wyborców nie miało możliwości głosowania, aby teraz takie bzdurki jak protesty mogły podważyć wynik głosowania.

Tak, czy inaczej, z grubsza licząc (gdy to piszę, nie ma jeszcze oficjalnych wyników wyborów), ponad połowa Polaków chciała zachować status quo. I to należy uszanować, jeżeli chcemy bronić niedoskonałej, lecz jednak - demokracji. Ad rem: w poprzednim felietonie ("Koniec dominacji") postawiłem tezę, że w krótkim czasie wiele zmieniło się w mentalności Polaków. I to podtrzymuję. Wystarczy porównać wyniki z pierwszej i drugiej tury wyborów. Mapa głosowania w poszczególnych województwach, porażka kandydata o potężnym zapleczu medialnym mówi sama za siebie. Statystyki to potwierdzają. Pokazują jak głosowali ludzie młodzi. Jak wzrosło w wielu województwach poparcie dla Trzaskowskiego, co przekłada się na kontestację działań PiS-u przez połowę uprawnionych do głosowania. Dowodzi jak bardzo w Polakach na powrót zostało obudzone poczucie solidarności.

Frekwencja prawie 70 % też mówi sama za siebie. Pomimo "kuszenia" wyborców fantasmagoriami, czczymi obietnicami dobrobytu, prawie 50% wyborców powiedziało "dobrej zmianie" STOP! To z kolei oznacza, że wyrastamy ponad konsumpcję jako cel najważniejszy. Chcemy państwa prawa i praworządności. Państwa uczciwego wobec swoich obywateli. Moje pokolenie przetrwało czasy ponure. Poprzednie okrutne i straszne. Nasi następcy niech nie tracą wiary. Stoją przed wielkim wyzwaniem uporządkowania polskich spraw. Doprowadzenia kraju do normalności. O tym powinni pamiętać. Powinniśmy pamiętać i działać wszyscy. Nie tylko ludzie młodzi. By nie zmarnować kolejnej szansy. Nie był głupi towarzysz z Komitetu Centralnego o którym wspomniałem: przyjmijmy wynik wyborów z godnością..  

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA