fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Paweł Kowal: Polexit odwołany. Niech ta miłość nie ustaje

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Badania opinii publicznej czynią cuda, szczególnie w połączeniu z kampanią wyborczą. Smutne przemówienie prezydenta z Leżajska z września 2018 r. zostało anulowane.

Nie mamy już pretensji, że nas Europa „zostawiła w 1945 r.”, a teraz się wtrąca w nasze sprawy. Wszystko jest inaczej. Od środy nikt już nie prześcignie do niedawna kąśliwych wobec UE polityków PiS w ukłonach i rewerencjach pod adresem Unii.

Dopóki Róża Thun nie napisała w mediach społecznościowych, że wejście do Unii było jak chrzest Polski, istniało nawet prawdopodobieństwo, że Beata Szydło spełni swą obietnicę, że będzie bardziej proeuropejska od konkurentki w okręgu wyborczym i prześcignie ją w komplementach pod adresem Unii. Partia władzy znalazła lek na opozycyjne wątpliwości, czy przypadkiem władza małymi kroczkami nie prowadzi nas do polexitu. Poczuli trochę rock and rolla i luzu: wybrzydzanie na Unię i wieczne malkontenctwo ustąpiły miejsca słodzeniu. Chyba każdy polityk związany z rządem napisał 1 maja swoją deklarację miłości, a minister spraw zagranicznych także deklarację posłuszeństwa wobec unijnego Trybunału w Luksemburgu.

W sumie miły byłby ten uniomiłosny 1 maja 2019 r., gdyby nie owo dręczące przekonanie, że elitę dzisiejszą mamy chwiejną w poglądach i że inni to widzą. Z jednej strony megalomania: my tylko jesteśmy dobrzy, my schrystianizujemy Unię, my wiemy, jak odbudować Notre Dame, jak jeść widelcem, wiemy, jak handlować żarówkami. Z drugiej – straszny kompleks kserokopiarki, że nam czegoś brakuje, że musimy innych skopiować. Mieliśmy być jak Japonia, mieliśmy jak Węgry, Irlandia. Historię III RP można napisać zdaniami typu, że będziemy kogoś papugować.

Czas na życzenia trzeciomajowe. Jeśli już żeśmy się tak w tej Unii zakochali i jeśli już jesteśmy w jej środku, to bądźmy sobą przede wszystkim. Znajdźmy sobie jako wspólnota miejsce gdzieś obok zdrowego rozsądku wśród państw obszarowo średnich, ale z wielkimi aspiracjami, wszak nie obszar decyduje o wielkości państwa, jak powiedział w wywiadzie dla „Rz” Jean-Claude Juncker. Niech już polscy politycy nie walczą z dwunastoma gwiazdami Madonny z Apokalipsy ułożonymi na fladze UE, niech już polscy ministrowie i wojewodowie nie wyrzucają tych niebieskich flag dla próżnej chwały. Niech się święci 3 Maja!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA