fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Farmacja

Pomóc polskim producentom leków

Uczestnicy debaty: Artur Fałek, Krzysztof Chlebus, Igor Radziewicz-Winnicki, Krzysztof Łanda
materiały prasowe, Krzysztof Łanda Krzysztof Łanda
Sukcesem jest, że Polska doczekała się dokumentu strategicznego Polityka Lekowa Państwa. Teraz pora na wdrożenie jego założeń.

Cele, aspiracje i zobowiązania w zakresie szeroko rozumianej gospodarki lekami to główne składniki dokumentu Polityka Lekowa Państwa (PLP), który był przedmiotem debaty „PLP – bezpieczeństwo, dostępność, jawność", organizowanej przez Instytut Studiów Wschodnich.

– Dokument podzieliliśmy na sześć części – profilaktykę pierwotną, skupiającą się na zmniejszeniu zapadalności na choroby zakaźne, dostępność rynkową bezpiecznych i skutecznych leków, dostępność refundacyjną, część dotyczącą sektora farmaceutycznego oraz dwie części dotyczące profesjonalistów medycznych – tłumaczył główny autor dokumentu, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową Marcin Czech.

Czytaj także: Ile kosztuje życie z chorobą i jak lepiej planować leczenie? 

Daleko za Europą

Zdaniem dr. n. med. Krzysztofa Chlebusa z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed), wiceministra zdrowia za rządów PO, sukcesem jest, że taki dokument w ogóle powstał. – Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że mamy przejrzysty system refundacyjny. Dostęp polskich pacjentów do nowoczesnych terapii jest niezadowalający. Jest mnóstwo leków, które mają świetne wyniki badań klinicznych, są kosztowo efektywne, ale nie doczekały się w Polsce refundacji, co sprawia, że jesteśmy zapóźnieni nawet w stosunku do krajów o bardzo zbliżonym PKB, jak Czechy, Słowacja czy Węgry – mówił dr Chlebus.

Artur Fałek, były dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji resortu zdrowia i współtwórca PLP tłumaczył, że dokument jest otwarty na refundacje nowych terapii, jednak nowoczesne technologie medyczne nie zawsze mieszczą się w formule terapii lekowych. Kluczowy jest sposób ich finansowania, a środki na takie leczenie mogłyby pochodzić z ubezpieczeń dodatkowych. Te jednak nie są w Polsce rozważane.

Leki bez polityki

Dr n. med. Igor Radziewicz-Winnicki, dyrektor medyczny Szpitala Praskiego i wiceminister odpowiedzialny za politykę lekową w rządzie PO, wskazywał, że choć dokument mówi o poszerzaniu dostępu do szczepień, nie uwzględniono w nim zapisu, by wszystkie były finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. – Jest wielkim osiągnięciem, że rząd przyjął dokument dotyczący rozszerzenia kalendarza szczepień, ale przypominam, że ten sam rząd wycofał zmiany ustawodawcze będące osiągnięciem poprzedniej ekipy i polegające na stworzeniu podstaw prawnych, by NFZ finansował wszystkie szczepienia w Polsce. To spowodowałoby odpolitycznienie decyzji refundacyjnych w zakresie szczepień. Mam poczucie, że stworzyliśmy znakomity dokument, ale nie widzę mechanizmów jego wdrożenia – mówił dr Radziewicz-Winnicki.

Na aspekty dotyczące przemysłu farmaceutycznego zwrócił uwagę Krzysztof Łanda, poprzednik Marcina Czecha na stanowisku wiceministra odpowiedzialnego za politykę lekową, dziś prezes Meritum L.A.: – Zgodnie z analizami firmy Delab przy Uniwersytecie Warszawskim, tzw. polski przemysł farmaceutyczny będzie się w Polsce zwijał w ciągu najbliższych czterech-pięciu lat. Dlatego postulat PLP dotyczący gospodarki może zostać niespełniony. Bez refundacyjnego trybu rozwojowego (RTR), czyli wzmocnienia już inwestujących w Polsce i zachęcenia do tego innych, ten przemysł będzie się kurczył – podkreślał były wiceminister i przypomniał, że RTR miał wejść w życie na początku 2019 r.

Wsparcie przemysłu

Zgodziła się z nim Barbara Misiewicz-Jagielak, farmaceutka, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF): – Dla krajowych producentów leków najważniejsze jest zapewnienie pacjentom dostępu do leków, ale też racjonalnie działającego systemu refundacji, który wspiera rozwój polskiej gospodarki. Jeżeli RTR nie zostanie wdrożony, to nie będą oni w stanie udźwignąć wysiłku inwestycyjnego, by zrealizować ten cel. Musimy teraz budować fabryki i inwestować w nowe leki, szczególnie biologiczne i biorównoważne, które wymagają niezwykle drogiej infrastruktury i pracy. Wyprodukowanie innowacyjnej cząsteczki leku biologicznego lub biorównoważnego kosztuje od 200 do 400 mln zł i trwa siedem do dziewięciu lat. W dodatku może się nie udać. Przy wdrożeniu mądrego RTR jesteśmy w stanie to zrobić z korzyścią dla polskich pacjentów i rodzimej gospodarki – podkreślała Barbara Misiewicz-Jagielak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA