fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Koszty bezpieczeństwa energetycznego

materiały
Za działalność gazoportu w Świnoujściu mogą zapłacić wszyscy korzystający z gazu w Polsce, gdy nie będzie on w pełni wykorzystany.

Terminal LNG umożliwiający import gazu drogą morską, znacząco poprawiający bezpieczeństwo energetyczne kraju, rozpocznie na dobre działalność w drugim kwartale przyszłego roku. Otwartą kwestią pozostaje jednak pokrycie kosztów jego działalności w sytuacji, gdy szanse na jego pełne wykorzystanie są niewielkie.

Mówił o tym wczoraj na spotkaniu z dziennikarzami prezes Gaz-Systemu, spółki nadzorującej budowę gazoportu i odpowiedzialnej za system gazowniczy w kraju. Zdaniem Jana Chadama trzeba znaleźć takie rozwiązanie, dzięki któremu cena usługi regazyfikacyjnej w terminalu w Świnoujściu „będzie akceptowalna i atrakcyjna dla jego użytkowników".

W praktyce oznacza to, że opłaty obciążające firmy za korzystanie z gazoportu nie powinny ich zniechęcać, ale raczej do tego zachęcać. Jak dotąd spółka Polskie LNG (odpowiedzialna za budowę terminalu) ma tylko jednego pewnego klienta – Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które będzie sprowadzać gaz z Kataru. Ale kontrakt PGNiG z Qatargas opiewający ma dostawy ok. 1,5 mld m sześc. gazu rocznie w porównaniu z możliwościami gazoportu (czyli 5 mld m sześc.) ma ograniczone znaczenie, choć zarząd PGNiG nie wyklucza zwiększenia importu LNG.

Jeśli PGNiG będzie jedynym korzystającym z terminalu, to w praktyce nawet 2/3 jego możliwości nie będzie wykorzystywane. I wszystko na to wskazuje, przynajmniej na początku działalności.

Chadam przypomniał, że w innych krajach, które mają gazoporty, też przyjęto rozwiązania zmniejszające koszty ich działania. Właściciele terminali byli w podobnej sytuacji jak polskie LNG – częściowego wykorzystania mocy.

W opinii Jana Chadama jedna możliwość to wprowadzenie systemu zachęt w postaci na przykład uprzywilejowanej pozycji dostawcy w dostępie do polskiego systemu gazowniczego (czyli gaz z terminalu miałby pierwszeństwo w przesyle rurociągami Gaz-Systemu). Druga możliwość to obciążenie kosztami związanymi z niewykorzystanymi mocami terminalu wszystkich odbiorców gazu. – Chodzi o przeniesienie na rynek części kosztów funkcjonowania gazoportu – uzasadnionych, tych niewykorzystanych. Mechanizm powinien być elastyczny, żeby tylko wtedy, gdy terminal nie jest wykorzystywany w całości, tylko uzasadnione koszty niewykorzystanego terminalu przenoszone były na uczestników rynku – dodaje Chadam.

Zdaniem szefa Gaz-Systemu koszty działalności terminalu mogłyby być uwzględnione w tzw. opłacie przesyłowej. – Warto jednak pamiętać, że nawet jeśli ona wzrośnie, to nie znaczy, że od razu przełoży się na wyższe rachunki za gaz dla klientów – wyjaśnił. – Bo tę podwyżkę może zrównoważyć niższa cena gazu sprowadzanego do Polski właśnie poprzez gazoport.

Gaz-System buduje terminal, korzystając z unijnych funduszy. Wartość umowy z wykonawcą wynosi ok. 2,4 mld zł, ze środków własnych Gaz-System wyłożył ponad 1,6 mld zł.

Własny pomysł na to, jak ograniczyć koszty użytkowania terminalu, ma prezes PGNiG Mariusz Zawisza. Mówił o tym w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy, zapowiadając, że zamierza przesłać do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki propozycje w tej sprawie. – W założeniu pomysł prezesa PGNiG ma rozłożyć koszty użytkowania gazoportu w taki sposób, by każdy jego użytkownik wziął na siebie ich część – wyjaśnia rzeczniczka spółki Dorota Gajewska. – A celem proponowanego rozwiązania jest zmniejszenie różnicy między kosztem zakupów a sprzedaży gazu na korzyść spółki.

Rzeczniczka PGNiG nie ujawniła jednak szczegółów propozycji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA