fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Regulator chce utrzymania inwestycji w energetyce

Adobe Stock
Prezes Urzędu Regulacji Energetyki obawia się, że dystrybutorzy energii elektrycznej z powodu kryzysu przykręcą wydatki na rozwój, i szykuje dla nich zachęty. Nie przeraża go wizja konsolidacji na rynku energii.

Spółki zajmujące się dystrybucją energii elektrycznej zaplanowały na najbliższe pięć lat wydatki na rozwój sięgające niemal 52 mld zł. Urząd Regulacji Energetyki zastanawia się jednak, czy kryzys spowodowany pandemią koronawirusa nie wpłynie na cięcia inwestycji w tym obszarze. – Rozmawiamy ze spółkami, w jaki sposób możemy im pomóc w utrzymaniu poziomu inwestycji. Analizujemy, jakie zachęty zastosować, by firmy nie rezygnowały ze swoich projektów – zapowiada Rafał Gawin, prezes URE.

Plany inwestycyjne zgłaszają i uzgadniają z regulatorem: Polskie Sieci Elektroenergetyczne i pięciu największych operatorów sieci dystrybucyjnych: Enea Operator, Energa Operator, PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja oraz innogy Stoen Operator.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika Macieja Bando, który krytycznie wypowiadał się o pomysłach konsolidacji na rynku energii, obecny prezes URE nie widzi w rządowych pomysłach większych zagrożeń. Tak więc koncepcja wydzielenia z koncernów energetycznych elektrowni węglowych i przeniesienia ich do jednej państwowej spółki nie spędza mu snu z powiek.

– Oczywiście dla rynku zawsze lepiej jest, gdy podmiotów jest więcej. Każda koncentracja pogarsza warunki konkurencji na rynku. Natomiast nie jest to sytuacja nadzwyczajna, podobne rozwiązania funkcjonują w innych krajach. Od regulatora wymaga to po prostu większego zaangażowania, większej uwagi – ocenia Gawin.

Podkreśla też, że w wyniku koncentracji rośnie siła rynkowa danego podmiotu. – I to samo w sobie nie jest złe. Źle się dzieje dopiero wówczas, gdy podmiot ten zaczyna wykorzystywać swoją pozycję. Natomiast, jako urząd, jesteśmy przygotowani na takie sytuacje, mamy odpowiednie narzędzia, by reagować. Z pewnością wymagać to będzie od nas większego monitoringu rynku – dodaje prezes URE.

Jako jedno z wyzwań dla funkcjonowania rynku energii wskazuje rosnące koszty produkcji energii z węgla. Według prezesa URE analiza tego, w jaki sposób mamy odchodzić od spalania tego paliwa, musi uwzględniać aspekt społeczny. Zwrócił uwagę, że Niemcy zdecydowały się na aukcje, w ramach których firmy mogą ubiegać się o rekompensaty za wygaszanie elektrowni węglowych. Polska musi poszukać własnej drogi.

– Uważam, że obecnie elektrownie węglowe są Polsce potrzebne, ale są drogie, więc trzeba znaleźć sposób na ich utrzymanie. Nie można zostawić ich samym sobie, bo spowodowałoby to wzrost cen energii elektrycznej. Następnie trzeba zastanowić się, jak zastąpić te źródła wytwórcze innymi jednostkami – powiedział Gawin.

Wsparciem dla elektrowni węglowych będzie rynek mocy, który umożliwi wynagradzanie wytwórców prądu za samą gotowość do dostarczania energii do sieci. Mechanizm ten zacznie funkcjonować od 2021 r. Również od przyszłego roku na rachunkach za prąd pojawi się z tego tytułu specjalna opłata – tzw. opłata mocowa. Jej wysokość ustalać będzie co roku prezes URE. Dziś nie wiadomo jeszcze, jak mocno przez to wzrosną przyszłoroczne rachunki za energię. – Na razie zbieramy dane, ale jest za wcześnie, by szacować wysokość opłaty mocowej – informuje Gawin.

Tylko w 2021 r. rynek mocy kosztować będzie niemal 6 mld zł.

W tym roku rachunki za prąd w gospodarstwach domowych, obejmujące m.in. wzrost ceny samej energii elektrycznej i kosztów dostarczenia jej do domów, wzrosły średnio o 12 proc., czyli o 9 zł miesięcznie. Niedługo po ogłoszeniu nowych cenników sprzedawcy energii wnioskowali o kolejne podwyżki, ale bez skutku. Po kilkumiesięcznych negocjacjach w lipcu regulator uznał, że obecna sytuacja rynkowa nie uzasadnia proponowanego przez firmy energetyczne wzrostu cen energii.

Wyzwaniem dla regulatora jest ponadto sytuacja sektora ciepłowniczego. Jest on mocno zależny od węgla, a więc przygniatają go rosnące koszty emisji CO2. Branża ta wymaga dużych inwestycji, by zmniejszyć emisyjność. W ocenie prezesa URE na problem ten spojrzeć należy systemowo i rozważyć, czy taryfy na ciepło są w stanie pokryć zapotrzebowanie wytwórców na inwestycje, czy może potrzebny jest dodatkowy system wsparcia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA