fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Rosnące koszty emisji CO2 dobijają polską energetykę

Polska energetyka, oparta głównie na węglu, w szczególny sposób odczuwa rosnące koszty emisji dwutlenku węgla i z tego powodu ma najwyższe ceny w Europie
Bloomberg
Styczniowy mróz przyniósł nie tylko rekordowe zapotrzebowanie na prąd i gaz, ale też wywindował ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Polski przemysł odczuje to w podwójny sposób.

Koszty emisji CO2 są coraz wyższe, o czym boleśnie przekonuje się nie tylko polski przemysł, ale i wszyscy krajowi odbiorcy prądu. W styczniu o rekordowych cenach CO2, które po raz pierwszy w historii przekroczyły 34 euro/t, zadecydowała przede wszystkim pogoda. Jednak analitycy nie mają wątpliwości – rosnące stawki będziemy obserwować nadal i to nie tylko zimą.

Ceny zabolą

– Ostatni skok cen ma związek z falą mrozów, z którą mieliśmy do czynienia w Europie. Gdy zapotrzebowanie na energię rośnie, rosną też ceny CO2. Podobnie jak obserwowaliśmy spadek cen CO2 w czasie zamrożenia gospodarek z powodu pandemii, kiedy to popyt na energię elektryczną mocno spadł – wyjaśnia Michał Sztabler, analityk Noble Securities. Jednak w dłuższym terminie o wysokich cenach CO2 decydować będzie nie tylko pogoda. – To trend, który będziemy obserwować z uwagi na unijną politykę klimatyczną mającą na celu ograniczanie spalania paliw kopalnych. To z pewnością przełoży się też na ceny prądu w Polsce, z tym że odbiorcy mogą to odczuć z opóźnieniem, w zależności od tego, na jaki okres kontraktują energię – twierdzi Sztabler.

Jak zauważa Bartłomiej Kubicki, analityk Societe Generale, podczas gdy w październiku energia w kontraktach rocznych kosztowała 215 zł/MWh, to na koniec 2020 r. było to już 245 zł. – Obecny rok przyniósł kolejne zwyżki, bo na razie średnia cena energii z dostawą na 2022 r. sięga już niemal 258 zł, a to o około 10 proc. więcej, niż wynosiła średnia cena w kontraktach na 2021 r. – wylicza Kubicki.

Wyższe ceny na rynku hurtowym w pierwszej kolejności odczuwa przemysł. Najboleśniej dotknie to tych firm, które nie tylko zużywają dużo prądu, ale też same emitują dwutlenek węgla. Tym bardziej że na lata 2021–2025 dostaną mniej darmowych uprawnień do emisji CO2, niż otrzymywały w poprzednim pięcioletnim okresie rozliczeniowym. Na przykład producent nawozów Grupa Azoty szacuje, że stopień pokrycia emisji darmowymi uprawnieniami w przypadku tej grupy spadnie z ok. 60 proc. w ostatnich latach do ok. 53 proc. w latach 2021–2025. Z kolei producent sody Ciech dostanie o 12 proc. mniej darmowych uprawnień. Spółki zapowiadają, że przed wzrostem kosztów będą się ratować, zmniejszając emisje CO2 w swoich fabrykach.

Aktualnie ceny prądu na polskim rynku hurtowym rosną, ale w tempie wolniejszym od rosnących cen emisji CO2. To zła informacja dla firm energetycznych. – Dla wytwórców energii zbyt wolne tempo wzrostu cen energii względem podwyżek CO2 oznaczać będzie erozję marż na produkcji. Z pomocą przychodzi jednak rynek mocy, który jest dla nich już od tego roku solidnym finansowych wsparciem – komentuje analityk.

Konieczne inwestycje

Dla Pawła Puchalskiego z Santander BM w dłuższym terminie wzrost cen CO2 jest nieunikniony, bo wydaje się, że na tym właśnie zależy Unii Europejskiej, która wprowadza coraz bardziej ambitną politykę klimatyczną. Powinny jednak dać impuls do zmiany w Polsce miksu energetycznego, opartego dziś głównie na węglu. – W efekcie polscy konsumenci mogą mieć tańszą energię z importu i źródeł odnawialnych – przekonuje Puchalski.

Do tego potrzebne są jednak kosztowne inwestycje, przy czym polski rząd stawia głównie na energetykę jądrową i morskie farmy wiatrowe. Potrzeby inwestycyjne zostały oszacowane na ok. 136 mld euro, a luka pomiędzy tymi nakładami a środkami dostępnymi dla Polski, także w ramach unijnych funduszy, wynosi ponad 92 mld euro – alarmuje Polska Grupa Energetyczna i apeluje o sprawiedliwy rozdział kosztów transformacji energetycznej. – Nie powinno być tak, że polscy konsumenci będą ponosić największy koszt tych inwestycji, skoro cel jest przyjęty przez całą UE – stwierdziła Wanda Buk, wiceprezes PGE, podczas seminarium brukselskiego think tanku ERCST.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA