fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Alexander Nawrocki: Kryzys, spojrzenie zza oceanu

AFP
Powstaną nowe startupy, dla których okres kryzysu jest szansą.

Amerykańskie inwestycje venture capital sięgnęły 107 mld dol., wynika z danych Statista za 2019 r. W 2009 wyniosły 22 mld dol. Startupy zyskały ogromne finansowanie. Wielu założycieli i inwestorów venture capital zachęcało do „wzrostu za wszelką cenę". Akceptowane były duże straty na jednych inwestycjach, jeśli rekompensował je duży wzrost na innych.

Teraz w biznesie warunki są trudniejsze. Wiele firm ograniczyło wydatki i koncentruje się na rentowności. Inwestorzy venture capital zmniejszyli tempo inwestycji. Według Crunchbase, inwestycje tego typu zmalały na świecie w I kwartale 2020 r. o 17 proc. W II kwartale spadek będzie większy.

Niektórzy szukają jednak okazji – w myśl słów znanego anioła biznesu Jasona Calacanisa: „Fortuny są budowane w czasie kryzysu i uzyskują trwały udział w rynku". Jason opiera się na swoim doświadczeniu: w 2009 r. zainwestował w Ubera w pierwszej rundzie finansowania, a także w rundzie seed Thumbtacka i kilku innych jednorożców. A przecież 2009 r. był trudny. Kryzys okazał się trampoliną dla początkujących inwestorów. Powstały wtedy: Credit Karma (2008, sprzedany Intuitowi za 7,1 mld dol.), Whatsapp (2009, sprzedany Facebookowi za 19 mld dol.), Slack (2009, wszedł na giełdę w ramach IPO), Square (2009, IPO). To jedne z najlepszych inwestycji startupowych, a że dokonano ich podczas recesji, inwestorzy zapewne uzyskali wyższy zwrot niż w boomie.

Po każdym wielkim kryzysie powstawały wielkie firmy. Microsoft postał w 1975 r., w czasie wysokiej inflacji i wolnego wzrostu. Disney startował w 1929 r. na początku Wielkiego Kryzysu. Firmy te powstały w czasach spowolnienia i wyszły z niego zahartowane. Zmieniały całe branże i zdobyły udziały w rynku, gdy ich konkurenci byli osłabieni.

Duże firmy wolno reagują na kryzysy. Wiele boryka się z zadłużeniem i biurokracją. Często przestają inwestować, by oszczędzać gotówkę lub spłacać kredyty. Daje to ich startującym rywalom okazję zdobycia udziału w rynku. Founder Institute opisał to tak: „Startupy z natury są małymi i elastycznymi instytucjami, dzięki czemu są znacznie lepiej przygotowane niż duże firmy do poruszania się w czasie gwałtownych zmian w gospodarce. Natomiast duże podmioty są często wolno poruszającymi się olbrzymami, szczególnie wrażliwymi podczas recesji".

Nie wiemy, jak długo potrwa obecny kryzys. Mamy nadzieję, że świat bezpiecznie zakończy lockdown i szybko wróci do zdrowia. Ale bez względu na dalszy rozwój wydarzeń, pojawią się nowe możliwości inwestowania w obiecujące startupy.

Aniołowie biznesu będą dalej inwestować. Oczekują mniejszych rund finansowania, przy niższej wycenie, w firmach, które nie wymagają dużo gotówki. W spółkach portfelowych nagłe pogorszenie koniunktury na rynku, jak zwykle spowoduje wstrzymanie finansowania.

Venture capital i aniołowie biznesu uruchomią triaż podobny jak w medycynie ratunkowej, gdzie segreguje się rannych zależnie od stanu chorego. Tak jak w poprzednich kryzysach strumień inwestycji popłynie tylko do tych, którzy mają szansę na rychłe wyzdrowienie. Nawet niektóre dobre firmy nie zostaną sfinansowane, inne będą się rozwijać i zyskiwać na popularności. Powstaną nowe startupy, dla których czas kryzysu jest szansą.

Alexander Nawrocki

Mieszkający w USA współautor języka programowania Java, anioł biznesu

Stowarzyszenie Sterling Angels

Dr Alexander Nawrocki brał udział w spotkaniu Stowarzyszenia Aniołów Biznesu Sterling Angels, na którym dyskutowano „Czy inwestowanie w startupy w okresie kryzysu to szansa czy zagrożenie dla aniołów biznesu". Odbyła się wtedy prezentacja Borysa Musielaka (partner, Smok Ventures) i startupów: Sirio (aplikacja do nauki matematyki), Javonet (integracja Java i .NET) i Bioterm (biodegradowalne naczynia). Relacja na sterlingangels.org

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA