fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Matura dla absolwentów szkół branżowych taka sama jak dla licealistów

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Absolwenci szkół branżowych mają otrzymywać takie samo świadectwo dojrzałości jak licealiści.

Resort edukacji pod wpływem uwag ministra nauki i szkolnictwa wyższego rezygnuje z branżowej matury. Mieli ją zdawać absolwenci szkoły branżowej drugiego stopnia. Po zdaniu takiego egzaminu, zgodnie z wcześniejszymi planami ministerstwa, można było pójść na studia, ale tylko pierwszego stopnia (licencjackie i inżynierskie) o profilu praktycznym. Taka gorsza matura nie spodobała się Jarosławowi Gowinowi. W pomyśle dopatrzył się dyskryminacji absolwentów studiów pierwszego stopnia ze względu na posiadane świadectwo dojrzałości. A przecież powinni mieć takie same kwalifikacje.

Gorsze wykształcenie

„Wprowadzenie do systemu oświaty matury branżowej dla uczniów kończących szkołę branżową drugiego stopnia, w ramach której uczeń zdawałby tylko przedmioty obligatoryjne na poziomie podstawowym, rodzi obawy tworzenia nie tyle innego, ile gorszego rodzaju matury, zarówno w kontekście wykształcenia (jedynie poziom podstawowy), jak i w kontekście uprawnień (brak możliwości podjęcia studiów drugiego stopnia oraz jednolitych magisterskich)" – podkreśla Jarosław Gowin w piśmie przesłanym w ramach uzgodnień międzyresortowych nowego prawa oświatowego.

31,5 tys. szkół działa w Polsce, w tym 7,7 tys. gimnazjów

Zdaniem wicepremiera absolwenci studiów pierwszego stopnia posiadający branżowe świadectwo dojrzałości mogliby mieć też problem z uznaniem matury w celu podjęcia studiów za granicą. Polska jest związana umowami międzynarodowymi o uznawalności wykształcenia. Branżowe świadectwo dojrzałości nie mogłoby być uznawane na podstawie tych umów.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego krytykuje też pomysł zwiększenia kompetencji kuratorów oświaty kosztem uprawnień jednostek samorządu terytorialnego. Wzmacniając kompetencje kuratorów, obniża się wymagania stawiane kandydatom na te stanowiska. Nie wymaga się od nich doświadczenia zarządczego ani ukończenia studiów podyplomowych z zarządzania oświatą. Taki warunek muszą spełnić natomiast kandydaci na dyrektorów szkół. Może więc dochodzić do sytuacji, gdy osoby o niższych kwalifikacjach będą oceniać dyrektorów.

5,2 mln uczniów uczęszcza do polskich szkół. Co piąty to gimnazjalista

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł w uwagach do projektu domagał się odrębnego systemu kształcenia pielęgniarek. Po trzech latach kształcenia można by uzyskać tytuł asystentki pielęgniarskiej, a po kolejnych trzech tytuł zawodowy pielęgniarki dyplomowanej. Zgodnie zaś z zakładaną reformą kształcenie zawodowe odbywałoby się najpierw w trzyletniej szkole branżowej pierwszego stopnia, potem w dwuletniej szkole drugiego stopnia.

Resort ma problem z liczeniem

Całą listę uwag do projektu ustawy przesłało też Ministerstwo Rozwoju i Finansów. Podsekretarz stanu w MF Hanna Majszczyk najwięcej zastrzeżeń ma do oceny skutków regulacji – części projektu, w której resort miał wskazać, jakie skutki finansowe reforma przyniesie dla budżetu państwa i samorządów.

Resort finansów nie ma też wątpliwości, że zmiany wpłyną na zatrudnienie nauczycieli. Dlatego należy sprawdzić, jak zmieni się ich liczba w poszczególnych rodzajach szkół.

Kancelaria Premiera domaga się z kolei przedstawienia skutków finansowych dla samorządów w podziale na gminy i powiaty, a także, jaki wpływ zmiany będą miały na rodzinę, obywateli i gospodarstwa domowe.

Dość krytyczną opinię o projekcie ustawy zgłosiło Rządowe Centrum Legislacji. Urzędnicy zwrócili uwagę na to, że nowy projekt powiela błędy starej ustawy, bo przekazuje zbyt wiele kwestii do uregulowania rozporządzeniom.

Minister edukacji uważa, że projekt jest dopracowany.

etap legislacji: konsultacje społeczne

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA