fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Koronawirus: jak działają nowe zasady po powrocie dzieci do przedszkoli

AdobeStock
Otwarcie przedszkoli to kolejny etap luzowania obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa. Najmłodsi mogą już wrócić do placówek, ale na zupełnie innych warunkach, niż było to do tej pory. Niektóre z punktów w nowym regulaminie budzą wśród rodziców zdziwienie i śmiech. Inne natomiast poważnie niepokoją. Na jakich zasadach kilkulatkowie mogą wrócić do przedszkola?

Dziecko nie zostanie przyjęte, jeżeli stawia opór

Wśród najważniejszych punktów nowego reżimu sanitarnego przedszkoli jest ograniczenie liczby dzieci przebywających w placówce oraz zwiększenie nacisku na higienę i dezynfekcję wnętrza. Nikogo to nie dziwi ani nie oburza. Jednak wśród zapisów w regulaminach pojawiło się kilka budzących wątpliwości - przypomina onet.pl.

"Czy w Waszych przedszkolach też macie w regulaminie, że jak dziecko będzie stawiać opór w momencie przyjścia i przekazania do przedszkola to nie będzie przyjęte w tym dniu?" - pyta jedna z matek na facebookowej grupie dyskusyjnej. Jej post wzbudził ogromne emocje. Przede wszystkim czym miałoby być to stawianie oporu przez dziecko? Każdy, kto ma kontakt z dziećmi doskonale wie, że po tak długiej przerwie powrót do placówki może być trudny. Oczywiście znajdą się maluchy, które pobiegną z radością, stęsknione za kolegami. Wiele jednak może płakać i nie chcieć rozstawać się z rodzicem.

"Większość nie wejdzie" - pisze jedna z użytkowniczek. "Co za bzdura", "To jakiś absurd", "Ale ty tak serio, czy to żart?", "Jakim prawem? Na jakiej podstawie?", "Kpina z rodziców", "W moim przedszkolu też jest taki zapis! Jak to przeczytałam mi ręce opadły", "Czytam i nie wierzę. Nie dajmy się zwariować. Przecież to są malutkie dzieci a nie rzeczy. Ktoś już oszalał do reszty" - wtórują jej kolejne.

Zdania na temat tej zasady są podzielone. Wiele matek jest oburzonych i bardzo niemile zaskoczonych. Część jednak rozumie cel jej wprowadzenia. Prawdopodobnie chodzi o to, żeby usprawnić odbiór dzieci i zminimalizować kontakt z maluchem i jego rodzicem. Jeżeli dziecko nie chce iść, płacze czy ucieka, cały proces się przeciąga. Nauczycielka jest zmuszona wziąć przedszkolaka za rękę lub czekać, aż rodzic go przekona do wejścia na salę. Tymczasem za drzwiami tworzy się kolejka czekających na swoją kolej.

Nowa reguła ma więc swoje logiczne uzasadnienie, ale czy w takim razie otwarcie przedszkoli na tym etapie nie jest przedwczesne? Jeżeli nie można zapewnić podopiecznym wystarczającej ilości czasu, uwagi i bliskości, placówka zamienia się jedynie w przechowalnię dla dzieci, których rodzice muszą pójść do pracy.

Każde dziecko ma swój wyznaczony kwadrat i nie może go opuszczać

"Czy w waszych przedszkolach dzieci też mają mieć wyznaczony swój kwadrat do zabawy?" - pyta kolejna. Została poinformowana przez dyrektorką, że każdy zostaje przypisany do kwadratu ze stolikiem i zabawkami. Nie może go opuszczać bez zgody nauczyciela. "Mam wrażenie że albo te zasady są chore, albo pani dyrektor zależy żeby zrazić do tego rodziców" - żali się na forum.

Pozostałe matki również nie wyobrażają sobie, żeby ich dzieci miały spędzić kilka godzin na powierzchni metra kwadratowego bez kontaktu z przyjaciółmi siedzącymi półtora metra dalej. "To chore i nieludzkie", "Te ich przepisy u tak małych dzieci to czysta kpina. Napisał to ktoś to do czynienia z dziećmi nie miał nigdy" - komentują.

Wytyczne dotyczące nowego reżimu sanitarnego w przedszkolach są dla wszystkich takie same. Jednak każda placówka inaczej je interpretuje. Niektóre pozwalają sobie na większą swobodę, inne bardzo skrupulatnie pilnują wszystkich kwestii. W części przeszkoli nauczyciel w ogóle nie zbliża się do dziecka. Są też takie, gdzie przytulanie maluchów i wspólna zabawa są na porządku dziennym - można dowiedzieć się z wypowiedzi matek, których dzieci już uczęszczają do placówek.

Czytaj więcej na onet.pl

Źródło: onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA