fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Morawiecki chce szczytu UE ws. Białorusi

AFP
Premier Mateusz Morawiecki zwróci się o zwołanie szczytu UE ws. Białorusi - poinformował TVN24 powołując się na swoje ustalenia. Po kilkudziesięciu minutach informacja o liście Morawieckiego do przewodniczącego RE, Charlesa Michela, pojawiła się na stronie KPRM.

"Polska jest odpowiedzialna za swoich najbliższych sąsiadów. Dlatego premier Mateusz Morawiecki zaapelował w liście do Charlesa Michela, przewodniczącego Rady Europejskiej i Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w sprawie wydarzeń na Białorusi" - czytamy na stronie premier.gov.pl.

"Po wyborach prezydenckich na Białorusi, jakie zostały przeprowadzone 9 sierpnia 2020 r., władza użyła siły przeciwko swoim obywatelom, którzy domagają się zmian w kraju. Musimy solidarnie wesprzeć Białorusinów w ich dążeniu do wolności. Stąd też inicjatywa szefa polskiego rządu, aby nad tą sprawą pochyliła się Rada Europejska" - głosi oświadczenie.

Z kolei na stronie MSZ umieszczono oświadczenie, w którym czytamy: "W obliczu trwających na Białorusi wydarzeń, MSZ RP wyraża głębokie zaniepokojenie brutalną pacyfikacją powyborczych manifestacji. Ostra reakcja sił porządkowych, użycie siły wobec pokojowo protestujących, arbitralne areszty są nie do zaakceptowania.  Apelujemy do władz Białorusi, by zaprzestały działań eskalujących sytuację i zaczęły respektować podstawowe prawa człowieka".

W Mińsku, Grodnie i w innych miastach Białorusi doszło do protestów po tym jak ogłoszono wyniki badań exit poll po przeprowadzonych 9 sierpnia wyborach prezydenckich. Według przeprowadzonego na zlecenie telewizji Mir sondażu exit poll ogłoszonego tuż po zamknięciu lokali wyborczych, Łukaszenko zdobył 79,7 proc. głosów, Cichanouska - 6,8 proc. Z kolei w opublikowanym później badaniu Ośrodka Badań Społeczno-Humanistycznych Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Ekonomicznego, przeprowadzonym na zlecenie telewizji STV, urzędujący prezydent otrzymał 71,4 proc. głosów, główna kandydatka opozycyjna - 10,1 proc.

Po ogłoszeniu wyniku tych badań na Białorusi doszło do starć zwolenników opozycji z siłami milicyjnymi i funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa. Przeciwko demonstrantom użyto granatów hukowych, armatek wodnych, gazu pieprzowego, a także gumowych kul.

Z informacji podanych przez Centrum Praw Człowieka Wiasna wynika, że w wyniku starć zginęła jedna osoba, a 140 osób zostało aresztowanych. Nie jest znana liczba osób rannych w czasie protestów.

Ofiarą protestów ma być osoba potrącona przez milicyjny radiowóz. Dziesiątki osób miało zostać rannych.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA