fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dodatki Specjalne

Polskie miasta chętnie wybierane przez inwestorów

materiały prasowe
Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Gdańsk to miasta o największym potencjale inwestycyjnym – wynika z badań Antal, Cushman & Wakefield oraz Vastint. Do najchętniej wybieranych przez przedsiębiorców należy stolica. Po piętach największym aglomeracjom depczą już mniejsze miasta.

Polska ma wiele walorów, które zachęcają potencjalnych inwestorów. To m.in. konkurencyjne koszty zatrudnienia pracowników, wykwalifikowana kadra. Niewątpliwą zaletą jest także położenie kraju.

– Pod koniec roku 2020 co czwarty szef planujący nowe inwestycje regionalne jako kierunek rozwoju wskazywał Warszawę. Szacuje się, że w Warszawie działa ok. 16 tys. przedsiębiorstw zatrudniających powyżej dziesięciu osób, reprezentujących wszystkie sektory gospodarki. Według przedsiębiorców, którzy zadeklarowali inwestycje w rozwój geograficzny firmy, jest kilka aspektów świadczących o dużym potencjale stolicy. To dostępność wykwalifikowanych pracowników, doskonała infrastruktura, a także nasycenie rynku firmami o konkurencyjnym profilu – mówi Adam Nowosielski, konsultant Antal. Respondenci jako atut wskazali także dostęp do lotniska.

Wśród branż, które należy ocenić jako najprężniej rozwijające się w Warszawie, na pierwszym miejscu plasuje się sektor IT. Dalej wymieniane są sektory: SSC/BPO, HR, administracja i kadry.

Inwestorzy doceniają też Kraków. W 770-tysięcznym mieście jest obecnie ok. 135 tys. studentów na 21 uczelniach wyższych. – Bazując na tym kapitale edukacyjnym, inwestorzy mogą tworzyć nowe firmy. Kraków nadal pozostaje liderem pod względem zatrudnienia w sektorze SSC/BPO, ale również leży w czołówce zainteresowania centrów badawczo-rozwojowych (R&D) przemysłu produkcyjnego – mówi.

Wrocław z kolei promuje się jako „startupowa potęga" i „Dolina Krzemowa". Region przyciąga liderów w branżach IT, Finanse, Automotive, Appliance, SSC, ponieważ mogą oni liczyć na pozyskanie kompetentnych specjalistów oraz solidne zaplecze akademickie. – W tym przypadku inwestorzy doceniają bliskość granicy niemieckiej i czeskiej – dodaje ekspert.

Z badań Antal wynika, że mniejsze miasta także mają spory potencjał. – Lublin, Szczecin, Rzeszów, Opole cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród pracodawców, m.in. ze względu na mniejsze nasycenie rynku, niższe koszty pracy, a także poziom wsparcia nowych inwestycji oferowany przez lokalne jednostki administracyjne – mówi Adam Nowosielski.

Zdaniem Marka Sienkiewicza, partnera associate w dziale doradztwa podatkowego Deloitte w Polsce brakuje dobrych terenów inwestycyjnych, zwłaszcza pod duże wielkopowierzchniowe projekty. Ponadto inwestycje produkcyjne często nie są w stanie wygrać konkurencji o atrakcyjne działki z dużymi centrami logistycznymi.

– Polska Strefa Inwestycji, oferując łatwiejszy i szybszy w porównaniu ze „starymi" SSE sposób pozyskania wsparcia, również dla projektów polegających na rozbudowie już istniejących zakładów, na pewno jest jednym ze sposobów na rozwiązanie tego problemu. Z drugiej strony, wielu naszych klientów, nie mogąc dalej rozwijać się w istniejącej lokalizacji, wybiera możliwość prowadzenia działalności w dwóch oddalonych w niewielkiej odległości miejscach. Elastyczność reguł PSI jest zatem bardzo istotna, bo w takiej sytuacji inwestorzy nadal mogą liczyć na wsparcie całości inwestycji, a nie tylko tej części w nowej lokalizacji – mówi Sienkiewicz. Według dr Krzysztofa Głuca z Katedry Administracji Publicznej, dyrektora Departamentu Zasobów i Rozwoju Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, by zmienić obraz inwestycyjny naszego kraju należałoby stopniowo „uwalniać" atrakcyjne działki, które obecnie są zlokalizowane na obszarach zmarginalizowanych komunikacyjnie.

– Kolejna kwestia związana jest ze słabym uzbrojeniem potencjalnych gruntów inwestycyjnych i wydaje się, że bez istotnego programu wsparcia ze środków publicznych (zapewne unijnych) trudno będzie pokonać tę barierę w szybkim czasie. Na poziomie gminnym konieczne jest przyspieszenie procedur ustalania planów zagospodarowania przestrzennego, co rozwiązałoby wiele problemów formalnych i z pewnością ułatwiło pozyskiwanie inwestorów. Dzisiaj praktycznie każda działka przeznaczona pod inwestycje może być wykorzystana zgodnie z regułami dawnych SSE. Co więcej, są one przewagą konkurencyjną gmin, które zabiegają o nowych inwestorów, a do tego czasu zlokalizowane były poza obszarami SSE. Jeżeli nastąpiłoby wsparcie rządowe w zakresie uzbrojenia terenów inwestycyjnych, to wiele wskazuje, że możliwy byłby do uzyskania efekt synergii wysiłków ambitnych i myślących dalekosiężnie wspólnot lokalnych z przemyślaną polityką inwestycyjną prowadzoną na szczeblu centralnym. Zatem – czy mamy atrakcyjne tereny inwestycyjne? Jestem przekonany, że możemy mieć ich sporo – mówi dr Głuc.

Artykuł powstał w ramach dodatku promocyjno-informacyjnego Tereny Inwestycyjne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA