fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Lokatorzy dostaną zadośćuczynienie za hałas wentylacji

123RF
Właścicielom mieszkania udało się wywalczyć od dewelopera zadośćuczynienie za wadliwą wentylację.

Sąd Najwyższy wydał orzeczenie korzystne dla Renaty i Tadeusza L. Spór dotyczył mieszkania, które kupili od dewelopera. Okazało się, że wentylacja nie działa w nim prawidłowo. Doprowadziło to do zawilgocenia ścian w lokalu. Ponadto aparatura bardzo hałasowała, co było niezmiernie uciążliwe.

Zarzuty mieszkańców co do wadliwości wentylacji potwierdziła Państwowa Inspekcja Sanitarna. W swojej decyzji wyznaczyła nawet termin na usunięcie wad.

W tym celu państwo L. zwrócili się do dewelopera, ale ten odmówił. Zażądali więc od niego obniżenia ceny o 9 tys. zł oraz zapłaty zadośćuczynienia za hałas.

Po latach procesu udało się im wywalczyć w sądzie apelacyjnym zadośćuczynienie.

Sąd uznał bowiem, że zaniechanie usunięcia wad w terminie wyznaczonym przez inspekcję powoduje, że urządzenie hałasuje. Tym samym jest to czyn niedozwolony, będący podstawą roszczenia o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia dobra osobistego w postaci prawa do ochrony zdrowia.

Sąd oddalił natomiast powództwo małżeństwa w pozostałej części, tj. żądanie obniżenia ceny mieszkania. W tej sytuacji państwo L. wnieśli skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Skarga okazała się skuteczna. SN uchylił wyrok i przekazał sprawę sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. Zdaniem SN sąd drugiej instancji w uzasadnieniu nie wskazał faktycznej podstawy rozstrzygnięcia, jedynie powołał się na ustalenia sądu pierwszej instancji.

Ponadto uzasadnienie – zdaniem SN – było zbyt lakoniczne. Sąd stwierdził jedynie, że nadmierna wilgotność w mieszkaniu nie była zawiniona przez dewelopera oraz że brakowało podstaw do usunięcia wad i obniżenia ceny mieszkania. Nie wyjaśnił zaś, czy może samo małżeństwo przyczyniło się do zagrzybienia lokalu.

SN zauważył dodatkowo, że sąd niższej instancji nie wyjaśnił, czy czyn niedozwolony w postaci hałasu powstał przed datą przeprowadzenia inspekcji sanitarnej czy dopiero później. W tym zakresie sąd apelacyjny będzie musiał wyjaśnić wątpliwości.

Jednocześnie SN uznał, że sąd apelacyjny źle naliczył odsetki. W rezultacie sąd drugiej instancji – jak słusznie wskazali skarżący – naruszył art. 481 § 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może zażądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

Sąd apelacyjny przyjął, że odsetki należą się od daty wniesienia przez dewelopera odpowiedzi na pozew, a nie od daty wezwania go do zapłaty. Tymczasem – zdaniem SN – zobowiązany do zapłaty zadośćuczynienia powinien spełnić świadczenie na rzecz poszkodowanego niezwłocznie po otrzymaniu od niego stosownego wezwania do zapłaty skonkretyzowanej kwoty. Jeżeli tego nie czyni, popada w opóźnienie uzasadniające naliczenie odsetek ustawowych od należnej wierzycielowi sumy.

Sąd Najwyższy podkreślił, że w wypadku odpowiedzialności deliktowej wezwanie do zapłaty związane jest z datą doręczenia odpisu pozwu, chyba że strona wykaże istnienie wcześniejszego wezwania przedsądowego.

sygnatura akt: I CSK 169/14

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA