fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dla pracownika: jak oszczędzać

PPK jako bonus pozapłacowy

Fotolia
Czy pracownicze plany kapitałowe będą działały jak bonus pozapłacowy, który pomoże firmom zatrzymać najbardziej wartościowych pracowników i pozyskać nowych? Eksperci nie mają wątpliwości, że tak właśnie będzie.

Na oszczędności pracownika w ramach PPK składać będą się trzy strony: on sam, jego pracodawca i państwo. Pracownik będzie odkładał co miesiąc od 2 proc. do 4 proc. swojej pensji brutto. Pracodawca dołoży mu do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. A państwo dorzuci 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo co roku 240 zł.

PPK jak pakiet medyczny

- Firmy mają coraz większy problem ze znalezieniem pracowników. Bezrobocie spadło, ciśnienie płacowe jest poważne. Tymczasem PPK może być traktowane jako rodzaj podwyżki dla pracowników - przekonywał w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Jego zdaniem firma może traktować PPK jak bonus pozapłacowy. Jak pakiet medyczny czy sportowy.

- Pracodawca może używać PPK jako elementu motywacyjnego. Może podnieść swoją część składki, przy czym składka pracownika może pozostawać na tym samym poziomie - mówił szef PIU.

- Dodatkowo pracodawca może stosować różną składkę dla różnych pracowników lub grup pracowników, więc może to być dodatkowy element motywacyjny wewnątrz firmy - przekonywał.

Inaczej mówiąc pracownik może odkładać do PPK 2 proc. swojej pensji brutto. Jednak pracodawca może mu do tego dorzucić nie 1,5, ale 3 albo 4 proc. wynagrodzenia. W ten sposób pracownik będzie szybciej gromadził kapitał na dodatkową emeryturę.

- Myślę, że skierowane do przyszłych pracowników zachęty w postaci wysokich dopłat do PPK pojawią się w ofertach pracy wielu firm. Co więcej, dla wielu osób to może być skuteczny wabik - mówił nam Grzegorz Prądzyński.

- Dla pracodawców PPK to możliwość podniesienia atrakcyjności zatrudnienia, w tym w stosunku do innych krajów Europy Zachodniej, gdzie takie programy są standardem rynku pracy - przekonywał w rozmowie z nami Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, odpowiedzialnego za wdrożenie programu Pracowniczych Planów Kapitałowych w Polsce.

- W Europie wszyscy konkurują teraz o pracownika, a w większości krajów tego typu programy są oferowane pracownikom. W Polsce nie było takie rozwiązania - dodał.

Zwrócił przy tym uwagę, że niejako przy okazji, dzięki PPK, wszyscy jego uczestnicy staną się współwłaścicielami przedsiębiorstw notowanych na giełdzie.

- I będą z tego odnosić korzyści. Będą mieć dochody nie tylko z pracy, ale też z inwestowania. W tym znaczeniu można w uproszczeniu powiedzieć, że system kapitalistyczny może się w Polsce zdemokratyzować. Takie rozwiązania zapobiegają w długim okresie m.in. wzrostowi nierówności majątkowych - przekonywał szef PFR.

- Choć większy udział finansowy w PPK wiąże się z kosztem dla przedsiębiorców, to jednak część z nich zapewne zdecyduje się na wyższe wpłaty dla wybranych pracowników. Dzięki temu pracodawcy, którym zależy na zatrudnianiu i utrzymaniu wartościowych kadr, mogą poszerzyć ofertę benefitów i tym samym zwiększyć swoją konkurencyjność na rynku – mówił z kolei Grzegorz Chłopek, prezes zarządu Nationale-Nederlanden PTE.

PPK ruszył z początkiem lipca, w największych firmach, które zatrudniają co najmniej 250 osób. Dziś pierwszy etap tego programu mamy już za sobą. Największe firmy uruchomiły u siebie PPK i udostępniły je pracownikom. Pierwsze pieniądze popłynęły już na ich konta w tym programie. Na razie nie ma jednak jeszcze oficjalnych danych na ten temat. PFR je jeszcze zbiera. Nie wiadomo więc ilu pracowników zdecydowało się na udział w PPK.

Nie wiadomo też ilu z nich, a także ilu pracodawców, zdecydowało się na opłacanie wyższych składek. Z badania ankietowego, które kilka miesięcy temu wśród największych pracodawców przeprowadziła firma doradcza Deloitte wynikało, że na starcie programu tylko 8 proc. dużych firm zapowiadało opłacanie pracownikom dodatkowej, wyższej składki. 3 proc. firm mówiło przy tym, że wyższe składki zapłaci wszystkim pracownikom, natomiast 5 proc., że wpłaci je wybranym pracownikom, jako dodatkowy benefit. To nie koniec - 6 proc. ankietowanych firm zapowiedziało, że nie będzie płaciło wyższych składek ze względu na dodatkowe koszty dla pracowników. Częściej firmy martwiły się jednak o swoje koszty. Aż 34 proc. z nich powiedziało, że nie zdecyduje się na opłacanie składek wyższych niż to jest wymagane właśnie z powodu wyższych kosztów jakie to będzie oznaczało dla prowadzonego przez nie biznesu. W chwili przeprowadzania badania ponad połowa największych firm (52 proc.) nie podjęła jeszcze decyzji, czy będzie odprowadzać dodatkową wpłatę na konto swoich pracowników.

Bonusy mile widziane

Tymczasem jak wynika z wyliczeń firmy spółki Benefit Systems, giełdowego lidera tego rynku, o których pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" wartość inwestycji pracodawców w świadczenia pozapłacowe, które pomagają zdobyć i utrzymać pracowników, wzrosła w zeszłym roku do 12,2 mld złotych. To o prawie miliard złotych więcej niż rok wcześniej. W tym roku ma pójść w górę o kolejne pół miliarda złotych.

Na szczytach rankingów popularności benefitów są zwykle pakiety opieki medycznej, karnety na siłownię i do klubów fitness, opłacane pracownikowi przez firmę ubezpieczenie na życie, a także szkolenia zawodowe, w tym językowe. Wysoko plasują się też samochody służbowe, udostępniany pracownikom na ich potrzeby sprzęt biurowy i telefony. Stosunkowo rzadkie są natomiast dopłaty do przedszkola lub żłobka, dodatkowy płatny urlop oraz pracownicze programy przyznawania akcji. Jak w ten krajobraz wpiszą się PPK? Na odpowiedź trzeba poczekać do momentu upowszechnienia się tego programu. Z początkiem stycznia 2020 r. ruszy jego drugi etap. Obejmie firmy, które zatrudniają od 50 do 249 osób. W kolejnych krokach PPK obejmą większość pozostałych firm i instytucje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA