fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Diagnostyka i terapie

Schizofrenia w natarciu

Szacuje się, że liczba osób ze schizofrenią w Polsce może sięgać nawet 400 tysięcy
shutterstock
Według globalnego badania Oracle 70 proc. pracowników odczuwa w tym roku większy stres i lęk w pracy niż w jakimkolwiek wcześniejszym okresie. Częściej cierpimy też na depresję i stany lękowe. Osoby, które przechorowały Covid-19, zgłaszają nawet objawy podobne do stresu pourazowego.

Ograniczenia w działaniu systemu ochrony zdrowia wynikające z obostrzeń sanitarnych to utrudniony dostęp do lekarzy i terapeutów. Dotyczy to szczególnie osób cierpiących na choroby psychiczne, w tym jedną z najcięższych – schizofrenię.

Według statystyk w 2019 r. liczba pacjentów z rozpoznaną schizofrenią korzystających w ciągu roku ze świadczeń medycznych przekroczyła w Polsce 180 tys. Nieoficjalne szacunki wskazują jednak, że liczba chorych może sięgać nawet 400 tys. Co należy z tym zrobić? Zdaniem prof. Dominiki Dudek, kierowniczki Katedry Psychiatrii CM Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, przede wszystkim chodzi o zdrowienie pacjenta i jego powrót do prawidłowego odgrywania ról życiowych. – W trakcie procesu leczenia dążymy więc do remisji objawowej. Idealnie byłoby, gdyby pacjent mógł wrócić do aktywności zawodowej, najlepiej na otwartym rynku lub, w ostateczności, w warunkach zakładu pracy chronionej. Ważne jest także, by chory miał satysfakcjonujące kontakty społeczne, nie tylko w gronie rodziny i innych pacjentów – wyjaśniła profesor w wykładzie „Pacjent psychotyczny w okresie pandemii" podczas Bieszczadzkich Dni Psychiatrycznych w październiku tego roku. I dodała, że obecnie wśród czynników szczególnie istotnych przy utrudnionym kontakcie lekarza z pacjentem są dobrze dobrana terapia farmakologiczna, kontakt i wsparcie rodziny chorego oraz pomoc instytucji.

– Z systemu na stałe korzysta mniej więcej ok. 160 tys. osób z rozpoznaniem schizofrenii – mówi Marek Balicki, kierownik biura ds. pilotażu narodowego programu zdrowia psychicznego. – Z tych 160 tys. leczących się tylko 8 tys. korzysta z innych form opieki niż krótka wizyta u psychiatry raz na kwartał – dodaje. Jego zdaniem pandemia powoduje stres i zaburzenia, a poziom opieki nad pacjentami chorymi na schizofrenię zależy od jakości opieki ambulatoryjnej na danym terenie, ważne jest bowiem, by pacjentom dostarczać jak najwięcej wsparcia psychologicznego.

W najtrudniejszej sytuacji są chorzy z tzw. przeważającymi i przetrwałymi (utrzymującymi się powyżej sześciu miesięcy) objawami negatywnymi schizofrenii. Tracą oni zdolność do przeżywania i wyrażania emocji, mają mniejszą motywację do działania. Objawy te wykluczają chorego z życia społecznego na wszystkich płaszczyznach, a ich leczenie stanowi jedno z najważniejszych wyzwań w psychiatrii. To schizofrenia, „której nie widać".

Jaka jest jej skala? Wśród całej populacji pacjentów cierpiących na schizofrenię, ok. 20,5 tys. osób spełnia kryteria przeważających i przetrwałych objawów negatywnych. Ci chorzy wymagają wsparcia osoby trzeciej w?codziennym funkcjonowaniu oraz dłuższej hospitalizacji w?porównaniu z pacjentami z?przeważającymi objawami pozytywnymi. Jedynie 21 proc. pacjentów ze schizofrenią z przeważającymi objawami negatywnymi pozostaje aktywnych zawodowo. Prawie 90 proc. z nich otrzymuje świadczenia w związku ze swoją chorobą, co stanowi dodatkowe obciążenie dla systemu.

Jak wynika z raportu społecznego „Schizofrenia z objawami negatywnymi – obciążenie chorobą pacjentów i ich bliskich" aż 83 proc. chorych nie jest w stanie mieszkać samodzielnie, a 96 proc. potrzebuje pomocy w codziennych czynnościach, jak higiena osobista czy spacer. Taki pacjent wymaga często całodobowej opieki rodziny, przez co jej członkowie muszą zrezygnować z pracy zawodowej. Te wszystkie czynniki generują wysokie koszty systemowe, związane zarówno z leczeniem, jak i z utraconą produktywnością. Według raportu średnia roczna wartość kosztów ponoszonych przez społeczeństwo na jednego pacjenta ze schizofrenią z przeważającymi objawami negatywnymi w związku z jego utraconą produktywnością wynosi 48 840 zł.

Jak podkreślali uczestnicy panelu poświęconego psychiatrii podczas grudniowego Kongresu Zdrowia Publicznego, w 2019 r. wydatki na świadczenia związane z niezdolnością do pracy w wyniku zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania (F00-F99) wyniosły ok. 6,2 mld zł, a schizofrenia odpowiadała za ok. 1,2 mld zł. NFZ w 2019 r. wydał tytułem wykonania umów w opiece psychiatrycznej i leczeniu uzależnień kwotę ok. 3 mld zł.

Dr Balicki podkreśla, że schizofrenia to trzecia choroba pod względem wydatków systemu. – Pierwszą jest ciąża, a to przecież nie choroba, drugą – zwyrodnienia krążka międzykręgowego (dyskopatia), a więc wada, czyli tak naprawdę jako choroba schizofrenia w kosztach jest pierwsza – wylicza były minister zdrowia.

Oprócz celów związanych z dobrostanem osób chorych właściwe leczenie wpływa na sytuację ekonomiczną całego społeczeństwa. Ale Polska wydaje na nią zaledwie 3,5 proc. budżetu na ochronę zdrowia. Pod tym względem jesteśmy na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej, zaraz przed Bułgarią. Dostępne leczenie refundowane nie zabezpiecza w całości potrzeb pacjentów z?przeważającymi i przetrwałymi objawami negatywnymi schizofrenii.

– Mamy pandemię. Stres z nią związany może nasilać objawy u chorych. System ochrony zdrowia może sobie nie poradzić z coraz większymi problemami, dlatego konieczne jest zapewnienie chorym na najtrudniejszą postać schizofrenii dobrego leczenia farmakologicznego oraz wsparcia psychologicznego i terapeutycznego, np. objęcia opieką środowiskową, edukacją oraz pomocą w przywróceniu do życia w społeczeństwie – mówi prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Obecnie chorzy ze schizofrenią z przeważającymi i przetrwałymi objawami negatywnymi są leczeni suboptymalnie. Zgodnie z najnowszymi rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego niezbędne jest włączenie do?refundacji nowych cząsteczek w leczeniu negatywnych objawów schizofrenii, co zapewni klinicystom optymalny wybór terapii farmakologicznej. Na rynku jest np. dostępny lek o udowodnionej skuteczności w redukcji objawów negatywnych i poprawie codziennego funkcjonowania. Nie jest on jednak refundowany, a więc nie jest dostępny dla większości pacjentów. A właściwy dobór leku, w połączeniu z?leczeniem pozafarmakologicznym, umożliwi pacjentom powrót do życia społecznego.

Pandemia przyspieszyła powstanie Koalicji dla Psychiatrii, która apeluje o wprowadzenie szybkich zmian w tym zakresie w Polsce i zapewnienie osobom z zaburzeniami psychicznymi właściwej opieki, w tym powszechnego dostępu do właściwego leczenia farmakologicznego oraz terapii pozafarmakologicznej. Koalicję tworzą Fundacja Wygrajmy Zdrowie, Fundacja eFkropka, Stowarzyszenie Asystentów Zdrowienia, Stowarzyszenie Otwarte Drzwi, Stowarzyszenie Otwórzcie Drzwi oraz Środowiskowe Centra Zdrowia Psychicznego.

Materiał powstał we współpracy z firmą Gedeon Richter Polska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA