fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Jak sprawdzić czy nasze dane nie posłużyły do wyłudzenia na nas kredytu

123RF
Do Biura Informacji Kredytowej (BIK) trafiają informacje m.in. o niezapłaconych kredytach. Tu można się dowiedzieć, czy nasze dane nie posłużyły do wyłudzenia na nas kredytu.

Złożyliśmy wiosek o kredyt na wymarzony dom czy samochód. Bank odmawia nam jednak pożyczki, gdyż sprawdził nas w Biurze Informacji Kredytowej. Okazuje się, że nie regulujemy innych zobowiązań. Wiele osób w takiej sytuacji będzie zaskoczonych – szczególnie gdy wcześniej w ogóle nie pożyczali pieniędzy.

Dopiero w takiej sytuacji często dociera do nas, że ktoś posłużył się naszymi danymi, by wyłudzić kredyt, który teraz my mamy spłacać. Co w takiej sytuacji zrobić, by informacja o takim zobowiązaniu zniknęła z BIK i bank umożliwił wzięcie pożyczki? – Dane do BIK o wszelkich zobowiązaniach kredytowych przekazują nam banki, SKOK oraz większość firm pożyczkowych i leasingowych. W sytuacji, gdy mamy jakiekolwiek wątpliwości związane z informacją o zaciągniętym zobowiązaniu, to należy się skontaktować z tą instytucją, z której pochodzi ta informacja – mówi Alina Stahl, rzecznik prasowy BIK. Dodaje, że to instytucja uprawniona na mocy ustawy – Prawo bankowe do wymiany informacji, np. bank weryfikuje dane osoby zaciągającej kredyt i ma wszystkie związane z tym informacje.

To w danej instytucji należy zatem wszystko wyjaśniać, a policji zgłaszać, że ktoś na nasze dane zaciągnął zobowiązanie. Lepiej jednak nie dopuszczać do takich sytuacji. Nie tylko należy pilnować tego, komu przekazujemy np. skany czy ksera naszych dokumentów, jakie dane podajemy przez telefon. Możemy też sami sprawdzić, czy w BIK nie ma informacji o zaciągniętych pożyczkach, o których nic nie wiemy. Stałe korzystanie z usług BIK, które pozwalają na bieżąco monitorować informacje o nas, są płatne. Można jednak je wypróbować za darmo.

Oprócz tego, że możemy sami przez swój profil wejść i sprawdzić dane w BIK, to skorzystamy też z powiadomień. Można aktywować usługę Alerty BIK. W sytuacji, gdy ktoś na nasze dane spróbuje zaciągnąć zobowiązanie, dostaniemy SMS lub maila z taką informacją.

– W ten sposób da się szybko podjąć odpowiednie działania, gdy to nie my staramy się o kredyt, a ktoś wykorzystuje w tym celu nasze dane. Można zwrócić się do banku, z którego pochodzi taka informacja, i zapobiec podpisaniu umowy między bankiem a oszustem – tłumaczy Alina Stahl.

To, jakie informacje o nas posiada BIK, można też sprawdzić bezpłatnie, jednak nie częściej niż raz na pół roku. Takie prawo daje nam ustawa o ochronie danych osobowych. W tym celu trzeba złożyć wniosek w BIK. W takiej sytuacji nie ma jednak konieczności zakładania profilu na stronie internetowej BIK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA