fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Druga fala Covid-19 nie topi gospodarki

Adobe Stock
Do strefy euro wróciła recesja, ale dużo płytsza niż wiosną. Inaczej niż wtedy kłopotów uniknął przemysł. Podobnie jest w Polsce. Na horyzoncie widać już częściowe odmrożenie gospodarki.

Strefa euro w listopadzie znalazła się ponownie w recesji za sprawą antyepidemicznych ograniczeń aktywności ekonomicznej. Wszystko wskazuje jednak na to, że dołek będzie duży płytszy od recesji wiosennej i będzie miał charakter sektorowy. Powody do optymizmu widać również w październikowych danych dotyczących stanu polskiej gospodarki.

O nawrocie recesji za Odrą świadczą wstępne listopadowe odczyty PMI, wskaźników mierzących koniunkturę na podstawie ankiety wśród menedżerów logistyki przedsiębiorstw. Jak podała w poniedziałek firma IHS Markit, zbiorczy PMI, obejmujący sektory przemysłowy i usługowy, spadł w listopadzie w strefie euro do 45,1 pkt z 50 pkt w październiku.

Każde wskazanie PMI poniżej 50 pkt oznacza, że więcej firm dostrzega pogorszenie swojej sytuacji w porównaniu z poprzednim miesiącem niż jej poprawę. Dystans od tej granicy można interpretować jako miarę tempa spadku aktywności w gospodarce miesiąc do miesiąca.

Przemysł w formie

Ze wskaźników PMI wynika, że w listopadzie gospodarka strefy euro kurczy się pierwszy raz od czerwca i zarazem najszybciej od maja, gdy trwała walka z pierwszą falą pandemii. Wtedy jednak PMI był zdecydowanie niżej, a spadek PKB strefy euro w II kwartale sięgnął niemal 12 proc. kwartał do kwartału. Teraz, jak szacują ekonomiści, obliczany przez IHS Markit wskaźnik jest spójny ze spadkiem PKB o około 3 proc. kwartał do kwartału.

Stabilizująco na gospodarkę strefy euro wpływa przemysł, który wciąż się rozwija. Podczas gdy główna składowa usługowego PMI (pełny wskaźnik zostanie opublikowany na początku grudnia) wyrażająca zmianę poziomu bieżącej aktywności firm spadła w listopadzie do najniższego od maja poziomu 41,3 pkt z 46,9 pkt w październiku, główna składowa przemysłowego PMI wyrażająca zmianę produkcji w porównaniu z poprzednim miesiącem utrzymała się wyraźnie powyżej granicy 50 pkt. Cały przemysłowy PMI, który wyraża również m.in. zmiany portfela zamówień oraz zatrudnienia w firmach, znalazł się na poziomie 53,6 pkt, po 54,8 pkt w październiku.

Napędem europejskiego przemysłu pozostają Niemcy, gdzie PMI w tym sektorze spadł w listopadzie tylko minimalnie, do 57,9 pkt z 58,2 pkt w październiku. W ocenie Floriana Hense, ekonomisty z banku Berenberg, Niemcom może się nawet udać uniknąć spadku PKB w IV kwartale:

– To wpisuje się w nasze przewidywania, że zorientowane na eksport gałęzie przemysłu będą się zapewne nadal rozwijały, wspierane koniecznością odbudowy zapasów oraz silnym popytem w USA i Chinach – tłumaczy Hense.

Potrzebne biurka

Relatywnie dobra koniunktura nad Renem to z kolei jedna z przyczyn odporności polskiej gospodarki na drugą falę pandemii. Bardziej stabilny niż wiosną jest też jednak popyt krajowy.

Jak podał w poniedziałek GUS, sprzedaż detaliczna w ujęciu realnym (czyli w cenach stałych) zmalała w październiku o 2,3 proc. rok do roku, po zwyżce o 2,5 proc. we wrześniu. W porównaniu z wrześniem sprzedaż oczyszczona z wpływu czynników sezonowych była w październiku o 2,1 proc. niższa. – Oznacza to, że była niższa o 4,1 proc. niż w lutym, ostatnim miesiącu przed silnym wpływem pandemii na sytuację w handlu – wyliczył Krystian Jaworski, ekonomista z Credit Agricole Bank Polska.

Choć w październiku rząd zaostrzał już antyepidemiczne restrykcje w związku z drugą falą Covid-19, ich bezpośredni wpływ na sprzedaż detaliczną, którą GUS mierzy tylko w sklepach zatrudniających co najmniej dziesięć osób, był niewielki. Jej październikowy spadek ekonomiści wiążą głównie z samoograniczeniem konsumentów oraz ich mniejszą mobilnością z powodu obaw przed zakażeniem. Stąd głęboka zniżka sprzedaży paliw (o 13,4 proc. rok do rok) oraz odzieży i obuwia (o 9,7 proc. rok do roku).

– Konsekwencją silnego wzrostu zakażeń koronawirusem był spadek liczby podróży oraz czasu spędzanego w lokalizacjach handlowych – tłumaczy Urszula Kryńska, ekonomistka z PKO BP.

Zmniejszona mobilność Polaków, podobnie jak wiosną, przełożyła się też na wzrost popytu na sprzęt RTV i AGD oraz meble. W październiku ich sprzedaż wzrosła o 11,9 proc. rok do roku, najbardziej od lipca, po 9,7 proc. we wrześniu. – To jest związane ze zwiększonym zakresem pracy zdalnej oraz wykorzystywaniem przez gospodarstwa domowe okresu zmniejszonej mobilności do przeprowadzenia remontów mieszkań i domów – ocenił Jaworski.

Płytsze drugie dno

Listopad ze względu na zamknięcie większości sklepów w galeriach handlowych poskutkuje jeszcze głębszym spadkiem sprzedaży detalicznej. Analitycy mBanku oceniają, że może on przekroczyć 10 proc. rok do roku. Wiosną zniżki przekraczały jednak nawet 20 proc. rok do roku. A rząd zapowiedział w weekend, że pod koniec listopada galerie handlowe znów zostaną otwarte.

Wyniki sprzedaży detalicznej nie odzwierciedlają w pełni zmian szeroko rozumianej konsumpcji, która obejmuje też mniejsze jednostki handlowe, a także sprzedaż usług. Antyepidemiczne restrykcje w największym stopniu dotykają zaś właśnie sektora usługowego. I w tym przypadku będą one obowiązywały do końca roku. Ale nawet gdyby popyt na usługi załamał się równie mocno jak w II kwartale, to za sprawą płytszego spadku popytu na towary konsumpcja w bieżącym kwartale nie tąpnie tak mocno jak wiosną. Dlatego ekonomiści przeciętnie oceniają, że spadek PKB w IV kwartale wyniesie 4–5 proc. rok do roku, o połowę mniej niż w II kwartale.

Grzegorz Maliszewski główny ekonomista Banku Millennium

Podtrzymuję ocenę, że skutki ekonomiczne drugiej fali pandemii będą słabsze niż pierwszej. Nastroje w polskiej gospodarce – w tym nastroje konsumentów – pogorszyły się w ostatnich miesiącach, ale pozostają wyraźnie lepsze niż wiosną. Szczególnie widać to w przemyśle polskim, ale też europejskim, co potwierdziły publikacje wstępnych odczytów PMI.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA