fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Koronawirus w Polsce. Mniej zakażeń, ale jeszcze nie czas na znoszenie obostrzeń

Fotorzepa/ Piotr Guzik
Zmniejsza się liczba zachorowań, ale pod względem zgonów spowodowanych Covid-19 Polska wciąż jest w europejskiej czołówce.

Tylko w trzech krajach UE liczba zgonów na koronawirusa na 100 tysięcy mieszkańców w ciągu 14 dni była wyższa niż w Polsce. To Czechy, Bułgaria i Słowenia – poinformowało w poniedziałek Centrum ds. Kontroli i Prewencji Chorób. Współczynnik ten w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie uległ zmianie.

Krajowe dane pokazują jednak, że sytuacja zaczyna się poprawiać. Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek o 5733 nowych zakażeniach i 121 zgonach. I choć z danych resortu zdrowia wynika, że średnia dobowa liczba zakażeń w listopadzie wyniosła 20 196, to pierwszy raz od 14 listopada liczba aktywnych przypadków spadła poniżej 400 tys. – Widać, że wprowadzone obostrzenia przynoszą efekty – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Włodzimierz Gut, wirusolog. Dodaje jednak, że poniedziałek nie jest właściwym dniem do formułowania tez dotyczących sytuacji epidemiologicznej. – W weekend zawsze robi się mniej testów i liczba zakażeń jest mniejsza – podkreśla.

Radości nie ukrywa premier Mateusz Morawiecki. – Dane nie kłamią. Proszę spojrzeć na wykres. Wygrywamy z epidemią! Liczba zakażeń spada! – napisał entuzjastycznie w mediach społecznościowych.

– Nie wpadałbym w euforię. Obostrzenia muszą być przestrzegane aż do czasu, gdy nie odzyskamy kontroli nad epidemią – mówi jednak prof. Gut. – Tak będzie dopiero wtedy, gdy dobowa liczba zakażeń spadnie poniżej tysiąca przypadków.

Zdaniem eksperta optymistyczne są natomiast dane o zmniejszającej liczbie zgonów. – Wydaje się, że szczyt śmiertelności mamy za sobą. Jest on opóźniony w stosunku do liczby zakażeń o dwa–trzy tygodnie – tłumaczy. – Rekordów nie powinno już być, ale trzeba się liczyć z tym, że w niektóre dni liczba ofiar będzie zbliżała się do 500 dziennie – zaznacza.

By tego uniknąć, rząd uruchomił program #DomowaOpiekaMedyczna, który polega na zdalnym monitorowaniu stanu zdrowia pacjentów. – Zdecydowaliśmy się razem z panem premierem Mateuszem Morawieckim, że taka dostępność do pulsoksymetru od państwa dla obywatela będzie zapewniona dla każdego, kto ma dodatni wynik testu – mówił podczas konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Zdalny monitoring ma sprawić, że ciężko chorzy pacjenci będą wcześniej trafiali do szpitali.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA