fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Szkoły ruszą najwcześniej w marcu. Wątpliwości wokół testowania nauczycieli

Michał Dworczyk, Adam Niedzielski
Rząd deklaruje, że zakontraktowane szczepionki wystarczą dla 58 mln osób. Tyle że ich nie dowieziono
fot. KPRM/ Krystian Maj
Joanna Ćwiek
Karolina Kowalska
Nauczyciele nie chcą się już testować. A od wyników tego badania rząd uzależnia powrót do nauki stacjonarnej.

Od wyszczepienia jak największej części społeczeństwa uzależnia rząd całkowity powrót do normalności. I gdyby producenci zgodnie z harmonogramem dostarczyli 100 mln dawek, jakie obecnie ma zakontraktowanych polski rząd, szczepionkami moglibyśmy się podzielić z sąsiadami. Zgodnie bowiem z zapewnieniami ministra zdrowia Adama Niedzielskiego wystarczyłyby one na zaszczepienie 58 mln osób.

Pytanie tylko o ich dostępność. Jak tłumaczył w poniedziałek szef Kancelarii Premiera i koordynator ds. Narodowego Programu Szczepień Michał Dworczyk, rządowa ostrożność oraz niechęć do podawania dat i konkretnych liczb wynikają z ograniczonej przewidywalności dostarczania szczepionek.

Od tego, jak szybko będzie przebiegał proces szczepień, zależy szybkość odmrażania gospodarki i życia społecznego, a także powrót do nauki stacjonarnej i odblokowanie służby zdrowia. Obecnie koncentruje się ona głównie na walce z pandemią – nawet kosztem leczenia innych chorób.

Minister Adam Niedzielski podkreśla jednak, że do tej pory udało się zaszczepić aż 94 proc. lekarzy. To oznacza, że zatory wynikające z nagłych zachorowań na Covid-19 kadry medycznej nie wywrócą systemu.

Problemem są natomiast szczepienia nauczycieli, którzy są co prawda w I grupie, ale przesunięto ich na jej koniec.

Jest jednak szansa, że zostaną zaszczepieni wcześniej. Minister Michał Dworczyk przyznał, że najprawdopodobniej szczepionka firmy AstraZeneca nie będzie podawana seniorom. Ma to związek z tym, że brakuje pełnych badań na temat skuteczności tego preparatu w tej grupie wiekowej. A tych nie ma, bo w testach szczepionki wzięło udział zbyt mało starszych osób. – Możliwe, że nawet już w ciągu kilku godzin Rada Medyczna podejmie w tej sprawie decyzję – mówił Dworczyk. Wyjaśnił też, że jeśli nie będą nią szczepieni seniorzy, to trafi do osób młodszych – prawdopodobnie nauczycieli.

Ich zaszczepienie mogłoby oznaczać, że szkoły szybciej zaczną działać w trybie stacjonarnym.

Jak na razie do szkół od 18 stycznia chodzą uczniowie klas I–III. Możliwe, że około 14 lutego zostanie podjęta decyzja dotycząca powrotu uczniów VIII klas szkoły podstawowej i maturzystów. – W drugim tygodniu lutego chcemy powtórzyć badania przesiewowe, które były robione w klasach I–III wśród nauczycieli. Ostatnim razem, gdy były robione, okazało się, że 2 proc. nauczycieli jest zakażonych. Na podstawie tych wyników podejmiemy decyzję – zapowiedział minister zdrowia Adam Niedzielski. Dodał też, że dzieci ze starszych klas mogłyby wrócić do szkół najwcześniej w marcu, „może tydzień wcześniej".

Problem jednak w tym, że nie wiadomo, w jakim stopniu uda się te badania powtórzyć. Wielu pedagogów deklaruje, że testy są niepotrzebne i nie zamierzają w nich brać udziału.

Wątpliwości budzi także sama metoda testowania. Tym razem testy mają być przeprowadzone metodą pulowania, czyli równoczesnego testowania większej liczby próbek. „Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych stanowczo sprzeciwia się stosowaniu w medycznych laboratoriach diagnostycznych pulowania materiału przeznaczonego do badań laboratoryjnych w celu weryfikacji zakażeń SARS-CoV-2. W opinii KRDL istnieją poważne przeciwwskazania do stosowania tej metody" – napisała w swoim stanowisku Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych. I podkreśliła, że Światowa Organizacja Zdrowia dopuszcza taką metodę „jedynie w przypadku drastycznych braków zasobów diagnostycznych do badań molekularnych (NAAT), a do ich uzupełnienia zaleca w pierwszej kolejności szybkie testy antygenowe (RAT)".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA