fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Niedzielski: Zastanawiamy się, jakie konkretne kroki podjąć ws. doktora Bodnara

Adam Niedzielski
Fotorzepa/ Jakub Czermiński
- Może te leki nie szkodzą, ale też nie pomagają, a przede wszystkim wprowadzają pacjentów w stan pozornego poczucia bezpieczeństwa.(...) Mówię tu o wszystkich domorosłych środkach leczenia, od koncentratorów tlenu po osławioną amantadynę - powiedział minister zdrowia Adam Niedzielski, komentując doniesienia dotyczące doktora Włodzimierza Bodnara z Przemyśla, który na masową skale przypisywał pacjentom amantadynę.

Dr Włodzimierz Bodnar, pulmonolog z Przemyśla uważa, że COVID-19 można leczyć amantadyną. Pod koniec marca w rozmowie z Polsat News przekonywał, że przyjął ponad 3000 osób z Covid-19. - Ile z nich jest teraz zdrowych? - Powiem inaczej: ile nie jest zdrowych? Garstka - odparł lekarz.

Jak informuje TOK FM, dr Bodnar od marca 2020 roku do kwietnia 2021 roku wypisał dokładnie 1518 recept na amantadynę. Dodatkowo lekarz przepisał około 800 recept na inny lek, rymantadynę. Z ponad 1500 osób, którym przepisano amantadynę, większość nie miała wykonywanego testu na COVID-19. U 608 osób badanie dało wynik dodatni. 

Z przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia danych wynika, że 17 pacjentów, którym przepisano amantadynę, zmarło. Część z nich zmarła w dniu otrzymania recepty.

Dowiedz się więcej: Terapia amantadyną. Większość pacjentów dra Bodnara bez testów

Minister zdrowia Adam Niedzielski w rozmowie z TOK FM poinformował w czwartek, że jego resort „analizuje” doniesienia na temat dra Bodnara. – Tutaj nie mam wątpliwości, że stosowanie tych leków w takiej skali u osób bez dodatniego testu w kierunku COVID-19, było nadmiarowe. Oceniam to negatywnie. Zastanawiamy się, jakie konkretne kroki podjąć - powiedział.

- Stosowanie różnych terapii bez wcześniejszego sprawdzenia ich w formie badań klinicznych jest niebezpieczne.(...) Do tej pory w przypadku różnych cudownych medykamentów nie potwierdziło się, że są skuteczne w przeciwdziałaniu COVID-19 - tłumaczył minister zdrowia.

Niedzielski podkreślił, że w Polsce „najczęstszą przyczyną zgonu przez COVID-19 jest to, że pacjent za późno trafia do szpitala i jedyną terapię jest leczenie pod respiratorem”. Mówiąc o „wszystkich domorosłych środkach leczenia, od koncentratorów tlenu po osławioną amantadynę” zwrócił uwagę, że „może te leki nie szkodzą, ale też nie pomagają, a przede wszystkim wprowadzają pacjentów w stan pozornego poczucia bezpieczeństwa”. - Czują, że mają środek zaradczy i nie muszą pilnować swojego stanu zdrowia. To szalenie ryzykowne - ostrzegł Adam Niedzielski.

W Polsce trwają badania kliniczne amantadyny, nadzorowane przez Agencję Badań Medycznych. Bierze w nich udział 200 osób powyżej 18. roku życia.

Źródło: rp.pl/ TOK FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA