fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Epidemia w Polsce: Coraz więcej osób trafia na kwarantannę

Zazwyczaj przy jednej osobie zakażonej koronawirusem na kwarantannę trafia dziesięć kolejnych
Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Kierowanie całych klas na kwarantannę podbija ministerialne statystyki. Wzrost zakażeń możliwy jest w październiku - twierdzi minister zdrowia.

Spadek liczby osób przebywających na kwarantannie, który miał miejsce na początku września, to już przeszłość. Od tamtej pory liczba osób, które miały kontakty z osobą zakażoną, wzrosła o ponad 20 tys.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że 2 września na kwarantannie przebywało 98 341 osób. Dzień później liczba ta spadła do 71 311 osób. Był to efekt podpisanego 2 września przez nowego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego rozporządzenia łagodzącego zasady kwarantanny. Zdecydowano wówczas o jej skróceniu z 14 do 10 dni, a także możliwości zakończenia bez konieczności przeprowadzenia testów na koronawirusa. Do tej pory przymusowy pobyt w domu kończyły dwa negatywne wyniki testu z 12. i 14. dnia od zetknięcia się z chorym.

Jednak analizując ministerialne statystyki, już od drugiego tygodnia września można łatwo zauważyć ponowny wzrost liczby osób z kontaktu. Przykładowo 7 września było to 76 047 osób, dwa dni później 83 170, a 11 września liczba ta przekroczyła 90 tys. We wtorek, 15 września, resort zdrowia poinformował o 95 241 osobach.

– Kwarantanna obejmuje wszystkie osoby, które miały kontakt z zakażonym na dzień przed wykryciem koronawirusa. Sanepid po przeprowadzeniu postępowania wydaje decyzję o nałożeniu kwarantanny – wyjaśnia wirusolog prof. Włodzimierz Gut. – Zazwyczaj przy jednej osobie zakażonej na kwarantannę trafia 10 osób – dodaje.

Skąd więc teraz jest tak gwałtowny wzrost? – Przyczyny są w zasadzie dwie. Pierwsza to wesela. Jeśli jeden z gości jest zakażony, nawet 150 osób trafia na kwarantannę. Drugą jest szkoła, zakażony uczeń z reguły oznacza, że na kwarantannę trafia cała klasa – tłumaczy Gut.

Tak było np. po wykryciu zakażenia u ucznia szkoły podstawowej na warszawskim Targówku. W domu utknęło 20 nauczycieli i koledzy chorego dziecka. Jak informuje dyrekcja placówki, zostaną w nim aż do 20 września.

A takich przypadków jest więcej. Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że we wtorek w trybie zdalnym pracowały 54 szkoły. Z kolei w hybrydowym, na który znacznie częściej wyraża zgodę sanepid, 133 placówki. W poniedziałek było ich 134.

Jednak w porównaniu z poprzednim tygodniem jest to znaczący wzrost. Przykładowo w poprzedni wtorek hybrydowo działało 58 placówek, a w poniedziałek 35.

Liczba szkół kształcących zdalnie też wzrosła, ale nie aż tak znacznie (w porównaniu z piątkiem we wtorek było ich o 8 więcej). – Jeśli pojawi się efekt związany z pójściem dzieci do szkół, to będzie on na początku października – mówił we wtorek w Radiu Zet minister zdrowia Adam Niedzielski.

Jednak prof. Gut przekonuje, że spektakularnych wzrostów nie będzie. – Łatwiej jest kontrolować rozprzestrzenianie wirusa, gdy dzieci siedzą w szkolnych ławkach, niż wtedy, gdy mając dużo czasu, chodzą tłumnie na imprezy – podsumowuje wirusolog.

We wtorek resort zdrowia poinformował o 605 nowych przypadkach zachorowania na koronawirusa. Od początku epidemii zachorowało ponad 75 tys. osób, ponad 2 tys. zmarło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA