fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Rząd mocno się zadłuży, by finansować lokalne inwestycje

Premier Mateusz Morawiecki
PAP
Źródłem pieniędzy na nową formę wsparcia samorządów ma być Fundusz Przeciwdziałania Covid-19. To ratunkowy budżet, który pomógł nam przetrwać pandemię. Nie wlicza się on do konstytucyjnych limitów długu państwa.

Szeroko reklamowany Rządowy Fundusz Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych (PIS) ma poprawić jakość życia mieszkańców miast i gmin. Tylko w tym roku na samorządowe projekty, zarówno te większe (np. drogi czy kanalizacja), jak i te mniejsze (np. szkoły, boiska, zazielenianie miast), trafić ma 20 mld zł, a docelowo – aż 140 mld zł.

Problem w tym, że wszystko ma być realizowane na kredyt.

Dług wzrośnie

Jak informuje nas Bank Gospodarstwa Krajowego, który zarządza programem, źródłem finansowania PIS mają być obligacje emitowane przez BGK w ramach Funduszu Przeciwdziałania Covid-19, czyli ratunkowego funduszu powołanego do życia podczas pandemii. Ten nowy dług nie będzie powiększał zadłużenia finansów publicznych wedle polskiej metodologii, będzie wliczał się „jedynie" do długu liczonego wedle metodologii unijnej.

Pytanie, czy wspieranie przez rząd samorządów na kredyt jest dobrym rozwiązaniem w obecnej sytuacji? W czasie pandemii na koniec 2020 r. nasze zadłużenie wzrosło o prawie 300 mld zł, czyli 30 proc., w porównaniu z końcem 2019 r. Wkrótce samorządy będą miały też do dyspozycji deszcz pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy (czyli Krajowego Planu Odbudowy) oraz zwykłego siedmioletniego budżetu UE.

Poza limitem

Tu ekonomiści nie mają zgodnej opinii. – Po pandemii ukształtował się konsensus, że pożądanym kierunkiem w polityce gospodarczej jest wzmacnianie inwestycji infrastrukturalnych i wszystkich projektów rozwojowych, czy w zakresie cyfrowej czy zielonej transformacji – zauważa Jakub Rybacki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – W takim kierunki idą państwa rozwinięte, np. USA. Oczywiście pandemiczne zadłużenie przyjdzie nam spłacać przez kolejną dekadę. Jednak stan polskich finansów publicznych można ocenić w miarę dobrze. Nie jesteśmy krajem, który mocno odstaje pod względem zadłużenia, za to stopa inwestycji w Polsce spada – uzasadnia.

Nieco inną ocenę ma Dawid Pachucki, ekonomista ING Banku Śląskiego. – W Polsce największym problemem są inwestycje prywatne, te publiczne są nawet na wyższym poziomie w relacji do PKB niż średnio w UE. Dalsze więc pompowanie projektów samorządowych, finansowanych długiem, budzi wątpliwości. Rząd raczej powinien podjąć działania na rzecz pobudzenia inwestycji przedsiębiorstw – zaznacza Pachucki.

Jak dodaje, niepokojący jest też fakt, że PIS będzie kolejnym funduszem, o całkiem dużej kwocie, który nie będzie zaliczał się do konstytucyjnego limitu zadłużenia, nie będzie też ujmowany w budżecie państwa i w efekcie znajdzie się poza kontrolą parlamentarną. – To oznacza, że polskie finanse staną się jeszcze bardziej nieprzejrzyste – zaznacza też Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR.

Budżet premiera

W zapisach programu można przeczytać, że o podziale dotacji ma decydować komisja przy KPRM złożona z 11 osób, głównie przedstawicieli ministerstw. Ostateczną decyzję ma podejmować jednak sam premier. – Takie zapisy to kalka z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. A jak pokazują badania Fundacji Batorego, podział pieniędzy z RFIL nastąpił na podstawie kryteriów czysto politycznych. Istnieje więc ryzyko, że tak samo będzie i w tym przypadku, a chodzi o znacznie większe kwoty. Można mieć obawy, że PIS stanie się swoistym budżetem premiera Morawieckiego, który będzie rozdysponowywany poza jakąkolwiek kontrolą społeczną – ocenia Dudek.

Ciekawe, że samych zainteresowanych, czyli samorządowców, Program Inwestycji Strategicznych też nie zachwyca. Co prawda może to być nieocenione wsparcie dla lokalnych budżetów nadwątlonych przez pandemię i kolejne reformy podatkowe (te zapowiedziane w Polskim Ładzie mają kosztować samorządy 10–11 mld ubytków w dochodach z PIT). Z drugiej jednak strony lokalni włodarze oczekują przede wszystkim takich rekompensat, które pozwolą im realizować bez uszczerbku zadania związane z bieżącym funkcjonowaniem miast i gmin (np. wydatki na wynagrodzenia, utrzymanie szkół i domów kultury, komunikacji miejskiej, remonty dróg itp.).

Za szybko, za dużo pytań

– Oczekujemy, że rząd dotrzyma zasady finansowania zadań samorządów na adekwatnym poziomie. W przeciwnym razie trzeba będzie ciąć wydatki na podstawowe kwestie, żadne dotacje na inwestycje tu nie pomogą – mówi nam Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Poza tym PIS nie ma jasno określonych kryteriów. – Liczyć ma się efektywność, produktywność i kompleksowość planowanych inwestycji. Już bardziej ogólnych kryteriów nie da się wymyślić. Można się więc obawiać uznaniowości w podziale – zaznacza Wójcik.

I dodaje, że wciąż wiele kwestii w Programie Inwestycji Strategicznych pozostaje nierozstrzygniętych. Nie wiadomo, czy o wsparcie mogą się ubiegać spółki komunalne albo projekty współfinansowane z funduszu UE, jak to wpłynie na wskaźniki zadłużania samorządów ani co z innymi funduszami inwestycyjnymi dla samorządów. – Rząd proponuje nam ogromne środki wsparcia inwestycyjnego. Szkoda jednak, że ta rewolucja jest wprowadzana w tak krótkim czasie i bez konsultacji z nami. Dziś trudno ocenić, czy to pomoże wygenerować nowe, ciekawe inwestycje lokalne, czy też może skończy się jak z funduszem RFIL, który był dzielony wedle kryteriów politycznych, a nie merytorycznych – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA