fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Budżet najwięcej straci na podatkach CIT i VAT

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Już wkrótce dowiemy się, jakie straty – zdaniem rządu – przyniesie pandemia dla budżetu państwa. Według ekonomistów deficyt w finansach całego sektora może poszybować nawet do 200 mld zł.

– Za jakieś 1,5–2 tygodnie przedstawimy propozycję nowelizacji budżetu. Chcemy przeprowadzić ją do końca lipca – poinformował ostatnio Tadeusz Kościński, minister finansów. Nowelizacja jest konieczna, bo kryzys pandemiczny pustoszy kasę państwa, a dotychczasowy plan z zerowym deficytem stał się zupełnie nieaktualny. Już po maju deficyt wyniósł prawie 26 mld zł.

Bez rewolucji

Pytanie, czego możemy się spodziewać po tej zmianie? Premier Mateusz Morawiecki mówił we wtorek, że nowelizacja budżetu będzie „chyba w mniejszym wymiarze, niż się wydawało. o sytuacja jest jeszcze bardziej pod kontrolą, choć nie ukrywam, że (...) rzuciliśmy wszystkie nasze odwody na ratowanie miejsc pracy "– stwierdził premier.

Czytaj także: Polski budżet lubi papierosy

– Jeśli chodzi o kształt nowelizacji, to raczej będzie to dostosowanie się do kryzysowej rzeczywistości niż zmiana najważniejszych parametrów – komentuje Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Inaczej mówiąc, nikt się nie spodziewa, by rząd w nowym budżecie zapisał podwyżki podatków czy redukcję wydatków, zwłaszcza na transfery społeczne. – Dostosowania będą zapewne uwzględniać ubytki w dochodach podatkowych, wzrost wydatków na działania antykryzysowe, a także wyższy deficyt – mówi Bujak. – Moim zdaniem deficyt w budżecie państwa zmieści się w przedziale 50–100 mld zł, choć pewnie bliżej dolnej granicy – dodaje.

Z wyższym deficytem

Ale budżet centralny to nie cały sektor finansów publicznych. Duża część wydatków antykryzysowych jest realizowana poza budżetem. Głównie to Funduszu Przeciwdziałania Covid-19 (docelowo jego wartość może wynieść nawet 100 mld zł), z którego finansowane są wydatki związane z tarczą antykryzysową (np. zwolnienie ze składek ZUS), ale też np. dodatek solidarnościowy czy bony turystyczne. Także Polski Fundusz Rozwoju, które udziela pomocy firmom w ramach tarczy finansowej (docelowo 100 mld zł), nie jest elementem budżetu centralnego.

Czytaj także: Przez pandemię rośnie dziura w budżetach samorządów

– Deficyt całego sektora sięgnie więc w tym roku 8–10 proc. PKB, czyli ok. 200 mld zł – ocenia Bujak.

Także zdaniem Rafała Beneckiego, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, w tym roku rozdźwięk między wynikiem całego sektora a budżetu będzie ogromny. – Szacujemy, że deficyt finansów państwa w 2020 r. wzrośnie do ok. 210 mld zł wobec zaplanowanych ok. 25 mld zł – mówi Benecki. – Skala zaś rewizji budżetu centralnego może być stosunkowo nieduża, z deficytem na poziomie 70–80 mld zł, by nie przekroczyć kwoty 100 mld zł i nie przestraszyć Polaków – ocenia Benecki.

Podatkowe wyzwanie

Zdaniem Beneckiego ubytki po stronie dochodów budżetu mogą wynieść 60–80 mld zł. Chodzi o tzw. dochody jednorazowe (ok. 25 mld zł, np. z opłaty przejściowej z OFE), których nie uda się zrealizować, ale także o dochody podatkowe, które w okresie styczeń–maj okazały się o 9,2 proc. niższe niż rok wcześniej.

Spadają wszystkie podatki, ale najprawdopodobniej największy dołek w tym zakresie już za nami. Przykładowo w kwietniu wpływy z CIT spadły o prawie 60 proc., a w maju wzrosły o 50 proc., z PIT – odpowiednio spadek o 32 proc. w kwietniu i wzrost o 0,4 proc. w maju.

– Wygląda na to, że kwietniowe tąpnięcie w podatkach PIT i CIT wynikało z przesunięcie terminów rocznych rozliczeń – analizuje Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP. Trochę inaczej jest z VAT. Dochody z tego podatku w maju odzwierciedlały sytuację gospodarczą z kwietnia, czyli pełnego lockdownu, i tu można mówić o prawdziwym załamaniu (spadek o 33 proc.). Ale w czerwcu powinno być już lepiej.

– Jednak nie zmienia to faktu, że w skali roku można spodziewać się spadku we wszystkich kategoriach podatkowych – komentuje Dudek. Gdzie największego? – Uważam, że w CIT i VAT – dodaje.

CIT to podatek od zysków przedsiębiorstwa, a nikt nie ma wątpliwości, że w tym roku wyniki finansowe w tym sektorze będą fatalne. W przypadku PIT wiele zależy od sytuacji na rynku pracy – czy uda się uniknąć jesiennej fali zwolnień i skoku bezrobocia.

VAT i akcyza to podatki zależne od wydatków konsumpcyjnych Polaków. – VAT to największa pozycja budżetowa, ponad 40 proc. wszystkich dochodów budżetu państwa. Zakładając, że konsumpcja Polaków nie wróci szybko do poziomu sprzed pandemii, straty pod względem kwot nominalnych będą największe – zaznacza Dudek.

prof. Witold Orłowski Akademia Finansów i Biznesu Vistula

W tym roku grozi nam deficyt między 8 a 10 proc. PKB, czyli między 160 a 200 mld zł. Spodziewam się wzrostu wydatków państwa na co najmniej 100 mld zł i spadku dochodów podobnej skali. Inna sprawa, co pokaże rząd w nowelizacji budżetu państwa. Może, zgodnie z tradycją, zostaną zastosowane jakieś uniki, by nie przestraszyć ludzi i nie pokazać całej skali spustoszenia w budżecie, zwłaszcza przed wyborami prezydenckimi. Jeśli chodzi o procentowy spadek wpływów z podatków w tym roku, to najsilniej ucierpi moim zdaniem CIT, tu dochody mogą spaść niemalże do zera. Jeśli zaś chodzi o ubytki w mld zł, to największe straty przyniesie VAT.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA