fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Ile osób w jednym mieszkaniu

Fotorzepa/ Marek Obremski
Jeszcze dziesięć lat temu ponad 54 proc. Polaków mieszkało w przeludnionych domach.

Jak mieszkają Polacy? Ile metrów mają do dyspozycji? O warunkach mieszkaniowych opowiada Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl:

W zestawieniach i analizach dotyczących warunków mieszkaniowych (np. średniej powierzchni na osobę), wciąż są widoczne spore różnice pomiędzy Polską i krajami Europy Zachodniej. Ta sama sytuacja dotyczy również innych państw naszego regionu - np. Słowacji i Węgier.

Warto sprawdzić, czy 40 - 50 lat temu dystans pomiędzy zachodnią a wschodnią częścią Europy też był bardzo widoczny. Wyniki takiej analizy wskazują, że Polska Rzeczpospolita Ludowa zmagała się z większymi problemami mieszkaniowymi niż pozostałe kraje satelickie ZSRR. Zebranie informacji na temat warunków mieszkaniowych sprzed 40- 50 lat z pewnością nie jest łatwym zadaniem.

Odpowiednich danych trzeba szukać m.in. w archiwalnych rocznikach statystycznych. Szczególnie użyteczne okazują się wyniki badań, które prowadził ONZ. Organizacja Narodów Zjednoczonych w 1960 roku, 1970 roku i 1980 roku sprawdziła liczbę gospodarstw domowych w przeliczeniu na mieszkanie. Na terenie Europy Zachodniej większość krajów już w 1960 r. osiągnęła względną równowagę między liczbą rodzin oraz mieszkań (średnia: 1,05).

W przypadku sześciu państw socjalistycznych, analogiczny wynik wynosił 1,18 (1960 r.). To oznacza, że na jedno mieszkanie przypadało prawie 1,2 gospodarstwa domowego. W 1960 r. Polska niestety zajmowała przedostatnią pozycję wśród wszystkich analizowanych państw (1,25 gospodarstwa domowego na 1 mieszkanie.). Warto zwrócić uwagę, że jeszcze gorszy wynik (1,28) odnotowano na terenie RFN.

Jednak przez kolejne 20 lat, Republika Federalna Niemiec znacznie lepiej radziła sobie z problemami mieszkaniowymi (podobnie jak NRD). W 1980 r. na jedno zachodnioniemieckie mieszkanie przypadało tylko 1,01 gospodarstwa domowego. Analogiczny wskaźnik obliczony dla Polski spadł z 1,25 (1960 r.) do 1,18 (1980 r.). Wysoki przyrost naturalny sprawiał, że pod koniec epoki gierkowskiej Polska wciąż negatywnie prezentowała się na tle takich krajów jak NRD (wynik: 1,02), Węgry (1,08) oraz Czechosłowacja (1,01).

Dystans do państw Europy Zachodniej był jeszcze większy. Średni wynik wspomnianych krajów w 1980 r. wynosił 0,97 rodziny na mieszkanie. Dzięki wyraźnemu zwiększeniu nakładów na budownictwo spółdzielcze, władze PRL osiągnęły większy postęp pod względem liczby osób przypadających na izbę (1,70 osoby w 1960 r. i 1,30 osoby w 1974 r.). Polska Ludowa nadal nie mogła jednak mierzyć się z Czechosłowacją i NRD (wynik: 1,10) oraz krajami Europy Zachodniej (wynik od 0,70 do 1,00).

Po trudnych przemianach gospodarczych i ustrojowych Polska wciąż była mieszkaniowym outsiderem w swoim regionie. Potwierdzają to dane ONZ. Wystarczy wspomnieć, że w 1994 r. na 1000 Polaków przypadało zaledwie 296 mieszkań (2011 r. - 356), przeciętny obywatel miał do dyspozycji 18,2 mkw. powierzchni mieszkalnej (2011 r. - 23,8 mkw.), a jeden lokal zasiedlało 1,06 gospodarstwa domowego (2011 r. - 1,00).

W tym samym czasie (1994 r.), inne kraje Europy Środkowej odnotowały następujące wyniki: Czechy - 397 mieszkań na 1000 osób, 25,5 mkw. na osobę i 1,01 gospodarstwa domowego na mieszkanie Słowacja - 334 mieszkania na 1000 osób, 21,9 mkw. na osobę oraz 1,00 gospodarstwa domowego na mieszkanie Węgry - 385 mieszkań na 1000 osób, 32,1 mkw. na osobę oraz 0,99 gospodarstwa domowego na mieszkanie

Zła sytuacja lokalowa Polaków z pewnością była czynnikiem, który dziesięć lat później zwiększył rozmiary boomu hipotecznego. Skutki tego zjawiska spotęgował fakt, że rządzący odpowiednio wcześniej nie pomyśleli o wejściu licznych roczników wyżu demograficznego na rynek mieszkaniowy. Poprawa wynikająca z regresu demograficznego nie powinna cieszyć. Informacje zaprezentowane na dołączonym wykresie wskazują, że w połowie minionej dekady sytuacja mieszkaniowa Polaków nadal była nie najlepsza.

Dziesięć lat temu ponad 54 proc. rodaków mieszkało w przeludnionych mieszkaniach. Niższe wyniki odnotowano m.in. na terenie Słowacji (46,60 proc.), Węgier (49,90 proc.) i Litwy (52,80 proc.). W krajach starej Unii analogiczna wartość wahała się od 1,90 proc. (Holandia) do 29,20 proc. (Grecja).

Przez kolejnych dziewięć lat udział Polaków mieszkających w zatłoczonym lokum spadł z 54,10 do 44,20 proc. W kilku innych krajach (np. w Estonii, na Łotwie oraz Litwie), Eurostat odnotował znacznie większą poprawę warunków mieszkaniowych. Dlatego zmiana pozycji Polski wśród 28 analizowanych państw raczej nie jest imponująca.

W najbliższych latach możemy się spodziewać dalszej poprawy wskaźników, które odzwierciedlają warunki mieszkaniowe Polaków (np. metrażu w przeliczeniu na osobę). Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że coraz większy wpływ na te zmiany będzie miała sytuacja demograficzna.

Nawet w oficjalnych statystykach Eurostatu i GUS zaczyna być widoczny spadek liczby ludności Polski. Poprawa sytuacji mieszkaniowej, która wynika z powolnego wyludniania się kraju, nie może być traktowana jako pozytywny sygnał.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA