fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Polak potrafi, lukę znajdzie wszędzie

Piotr Mazurkiewicz
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Pod względem pomysłowości w wyszukiwaniu nowych sposobów na zarabianie pieniędzy nasza nacja bije rekordy. W zakresie omijania czy naginania prawa prawdopodobnie też.

Uber już wydaje się usługą na wskroś innowacyjną i wykorzystującą nieznany dotychczas model biznesowy. To usługa podobna do taksówkowej, ale z użyciem prywatnego samochodu, świadczona przez osobę bez licencji na działalność transportową. Wszystko odbywa się za pośrednictwem mobilnej aplikacji – zarówno zamawianie usługi, płatność, jak i określenie swojego poziomu zadowolenia.

Polacy poszli jednak dalej, ponieważ firmy dysponujące flotą samochodową niewykorzystywane teraz moce rzucają właśnie do obsługi klientów Ubera. Założycielom tej firmy takie scenariusze pewnie nawet się nie śniły, ale nasza nacja już niejednokrotnie pokazała, jakie pokłady kreatywności w niej drzemią. Weźmy chociażby kratkę w małych samochodach osobowych, która pozwalała na ich traktowanie jak pojazdów dostawczych, a przez to generowała duże oszczędności podatkowe.

Czy jest w tym coś nagannego? Skoro jest okazja, to trzeba ją wykorzystać. Zresztą zachłanny i odporny na wszelkie niekorzystne dla siebie interpretacje prawa fiskus jest i tak traktowany przez obywateli jak wróg, a nie instytucja służąca ich interesom. Kto nie przeżył stanu przedzawałowego na sam widok koperty z pieczątką „Urząd Skarbowy", ręka w górę! Nawet nie mając absolutnie nic na sumieniu, automatycznie czujemy się wówczas zepchnięci do narożnika i zastanawiamy, za co za chwilę przyjdzie nam słono zapłacić.

Wszędzie na świecie Uber jest symbolem tzw. nowej ekonomii współdzielenia. Rozwiązanie nieznane nigdy wcześniej do furii doprowadza taksówkarzy – zwłaszcza ci francuscy, zaprawieni w protestowaniu przeciwko każdej zmianie, dostają piany na widok samochodów Ubera. W Polsce też początkowo wywołał on protesty, ale negatywne emocje już opadły.

Jest jeszcze nad Wisłą BlaBlaCar, które robi furorę. Oferuje w podobnym modelu współdzielenia przewozy międzymiastowe. Nie wywołało aż takich kontrowersji jak Uber, choć także odbiera klientów tradycyjnym przewoźnikom. Najwidoczniej nie da się na nich zarobić tyle, ile na poruszających się po dużych miastach. Dlatego na razie Polacy nie wykombinowali, jak by jeszcze dodatkowo na tym zarobić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA