Biznes

Korporebelianci: jak duże firmy rozwijają biznesy

materiały prasowe
Korporacje przetrwają, ale muszą się zmieniać. Łatwiej jest to robić, otaczając się zwinnymi partnerami – mówi Tomasz Rudolf, prezes The Heart, korporacyjnego centrum innowacji.

Materiał powstał we współpracy z The Heart

Korporacje mają wszystko – know-how, klientów i pieniądze. Dlaczego tak trudno im jest robić nowe rzeczy?

Tomasz Rudolf: Każda duża firma była kiedyś startupem. Tworzący ją przedsiębiorca szukał swojego miejsca na rynku, aż w końcu je znalazł, często metodą prób i błędów. Po wielu latach zarządzanie firmą najczęściej przejmują menedżerowie, którzy mają znacznie mniejszą skłonność do podejmowania ryzyka. Większość uwagi muszą poświęcać administrowaniu powierzoną im strukturą i dbaniu o to, by wprowadzane zmiany w żaden sposób nie zaszkodziły przynoszącemu duże pieniądze biznesowi. Dodatkowo, wraz ze wzrostem firmy komplikuje się proces podejmowania decyzji – trzeba brać pod uwagę oczekiwania akcjonariuszy i opinie wielu działów. W takim świecie zaciera się odpowiedzialność, wszystko trwa dłużej, nikt nie chce ryzykować swojej pozycji dla niepewnego sukcesu.

Nie wierzy pan w zdolność korporacji do samodzielnego tworzenia nowych biznesów?

Korporacje są świetne w doskonaleniu i rozwoju obecnych produktów i usług, znacznie trudniej przychodzi im eksperymentowanie z nowymi modelami biznesowymi. Trzeba nie lada odwagi, by – tak jak ING Bank Śląski – otworzyć platformę zakupową Aleo lub – jak Bank Millennium – od zera zbudować Goodie, serwis z kuponami i zniżkami do sklepów. Takie biznesy wymagają budowania zupełnie nowych kompetencji, nowego sposobu myślenia. Budujące je osoby są często postrzegane przez resztę organizacji jak rebelianci. Jak zauważył Steve Blank, autor wielu cenionych książek o startupach, takie osoby muszą walczyć na dwa fronty – jak każdy nowy biznes próbują wygrać na rynku, z drugiej strony muszą wciąż zabiegać o utrzymanie poparcia i dostęp do zasobów w korporacji. Fundusze wysokiego ryzyka, które finansują startupy, są przyzwyczajone, że tylko jeden z wielu projektów odniesie sukces. W dużych firmach znacznie trudniej menedżerom akceptować porażki nowych przedsięwzięć. Problemem są tu też koszty – podczas jednego z ostatnich spotkań klubu korporacji w The Heart jeden z liderów przyznał, że wewnętrzny rozwój takiego samego projektu kosztuje nawet sześć razy więcej niż na zewnątrz.

Odpowiedzią na to jest przejmowanie startupów?

Niekoniecznie, choć mamy na naszym rynku takie przykłady – medialna Grupa WP zbudowała tak pozycję na rynku e-commerce. Empik zainwestował ostatnio w aplikację Going, wcześniej PKO Bank Polski przejął Zencard, Mastercard spółkę Trevica, a Amazon Ivona Software. Gdy zaczynaliśmy budować The Heart jako centrum łączące korporacje z najciekawszymi startupami z Europy, często spotykaliśmy się z założeniem, że korporacje będą przejmować startupy. Po latach widzimy, że do przejmowania młodych spółek technologicznych przez duże firmy wciąż dochodzi rzadko. Zakup nawet najmniejszej spółki pochłania wiele zasobów – od samego procesu wyceny, przez transakcję, a potem proces integracji. Duże firmy wolą poczekać, aż biznes przejdzie rynkową weryfikację, i za takich pewniaków są w stanie zapłacić wyższą cenę. Na wcześniejszym etapie rozwoju startupów znacznie lepszym rozwiązaniem jest zwykła komercyjna współpraca, ewentualnie obejmowanie w spółkach mniejszościowych udziałów. Tworzone ostatnio m.in. przez Grupę PGE, PKO Bank Polski, Tauron czy Alior Bank struktury corporate venture capital umożliwiają dużym firmom przyglądanie się z bliska nowym technologiom i modelom biznesowym.

Czy łatwo jest korporacjom znaleźć na rynku ciekawe spółki, z którymi można nawiązać współpracę?

Polski ekosystem jest wciąż dosyć płytki, więc – pracując dla dużych korporacji jako headhunter startupów – musimy patrzeć na region, często całą Europę, żeby znaleźć firmy posiadające odpowiednie technologie czy produkty. W niektórych branżach wymagających specjalistycznej wiedzy wybór jest bardzo ograniczony. Czasem na rynku nie ma podmiotów, które odpowiadałyby na strategiczne wyzwania branży – tu naszym zdaniem jest ogromna szansa na tworzenie nowych spółek. Polska to świetna lokalizacja na tworzenie „ukrytych mistrzów", którzy będą dostawcami specjalistycznych rozwiązań dla światowych korporacji. Wspólnie z Mastercard i kilkoma partnerami zaczęliśmy już budowanie takich spółek od zera.

Już po raz drugi organizują państwo The Heart Corporate Innovation Awards. Większość konkursów wyróżnia startupy, wy chcecie nagradzać korporacje?

Tak, do 10 grudnia czekamy jeszcze na zgłoszenia! Chcemy nagłaśniać sukcesy firm, które współpracują ze startupami, inwestują w nie lub budują własne spółki. Wyróżniamy też prezesów i zespoły odpowiadające za innowacje i transformację biznesu – ich zadanie to często niełatwe przestawianie organizacji na nowe tory, budowanie nowych produktów i kompetencji. Od ich wizji i skuteczności zależy to, czy tysiące osób będą miały pracę w przyszłości.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL