fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tak udanych żniw biura podróży dawno nie miały

Pixabay
Liczba wyjazdów zagranicznych z Polski skoczyła w tym sezonie aż o jedną trzecią. To stało się okazją do podwyżek cen trzykrotnie przekraczających poziom inflacji.

Półmetek wakacji pokazuje utrzymujące się powodzenie Grecji, Hiszpanii i Bułgarii, czyli Polacy wybierają te same kierunki co rok wcześniej. Tyle że wzrost liczby wyjazdów zagranicznych jest imponujący: aż o 30 proc. w porównaniu z latem 2016 r. Zrobiło się drożej, choć ani złoty nie jest słabszy niż rok temu, ani inflacja nie przyspiesza. Koszt lipcowego wypoczynku był wyższy o 5 proc. przy inflacji 1,7 proc.

– Za lipcowe wakacje (zagraniczne – red.) turyści płacili średnio 2490 zł, czyli więcej, niż przed rokiem, kiedy nadal można było trafić na okazje last minute – mówi Radosław Damasiewicz, dyrektor w Travelplanet.pl. – Część wzrostu to przerzucone na klientów konsekwencje obowiązku odprowadzania obowiązkowej składki na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny.

I jeszcze jeden powód wyższej średniej ceny: Polacy zaczynają odpoczywać w coraz lepszych hotelach. Jak wynika z analizy Travelplanet.pl w lipcu 2017 aż 63 proc. klientów biur podróży mieszkało w hotelach cztero-, pieciogwiazdkowych. Rok wcześniej – 59 proc. Z 36 proc. do 31,5 proc. zmniejszyła się liczba wypoczywających w obiektach trzygwiazdkowych.

Wyraźnie także widać, że na początku lata polscy turyści wyraźnie postawili na europejskie kurorty w basenie Morza Śródziemnego i Morza Czarnego. Ta tendencja widoczna jest od roku 2015. Najbardziej skorzystała na tym obok Bułgarii Albania, także dlatego, że wakacje w tym kraju, chociaż podrożały o ponad 200 zł, wciąż nie należą do najdroższych. Widać także awans Egiptu, gdzie ceny są nadal konkurencyjne. Koszt wakacji w tym kraju jest o ponad 400 zł niższy niż w porównywalnych warunkach w Europie.

W kraju na własną rękę

W rankingu wyjazdów Polaków, przygotowanym przez Travelplanet.pl, Polska mimo 15-proc. wzrostu wyjazdów znalazła się dopiero na 13. miejscu najchętniej wybieranych kierunków. – Rok temu było to 12. miejsce – mówi Radosław Damasiewicz. Średni koszt takiego wyjazdu to 1183 zł, oczywiście z dojazdem własnym. Ale tylko znikomy odsetek Polaków (ok. 1 proc.) rezerwuje krajowe wczasy przez biuro podróży, większość wyjeżdżających robi to samodzielnie, korzystając z internetu bądź telefonicznie.

Po zatłoczonych bałtyckich plażach jednak widać, że zainteresowanie wakacjami w Polsce rośnie i to bardziej niż owe 15 proc.

Także tutaj ceny ruszyły w górę, w najbardziej popularnych polskich miejscowościach nadmorskich nawet w tempie dwucyfrowym. Ale i popyt, np. w przypadku Rewala, niemal się podwoił. Wyraźnie widać, że przyjeżdżających tutaj jest coraz więcej. I to nie tylko Polaków. W najpopularniejszych kurortach ratownicy zmuszeni byli przebijać sobie przejścia do morza w gąszczu parawanów.

Co ciekawe, w statystykach wzrostu wyjazdów nie widać już efektu 500+ – po zeszłorocznym boomie rodzinnych wyjazdów Polacy zaczynają częściej jeździć bez dzieci. Rok temu udział wczasów z potomstwem wyniósł 22,3 proc., a w tym już tylko 14,6 proc.

Hossa aż do września

Wszystko wskazuje, że żniwa biur podróży wysyłających Polaków za granicę przedłużą się nie tylko na cały sierpień, ale i na początek września. – Na sierpień sprzedaliśmy już dwa razy więcej wycieczek niż przez cały miesiąc rok temu. Podobnie jest z początkiem września, kiedy rodzice zabierają na wyjazd nawet dzieci w wieku szkolnym – mówi Małgorzata Stańczyk z sieci biur podróży i wyszukiwarki My Travel.

Oferty znikają wręcz w ciągu kilku minut. Tak jest np. w przypadku Bułgarii. – Ale podobnie jest z Tunezją i Turcją. Samoloty są pełne, nie ma co marzyć o last minute na sierpień – dodaje Małgorzata Stańczyk. Jej zdaniem wielu Polaków, którzy w tym roku zawiedli się na polowaniu na okazyjny wyjazd, zdecyduje się na tzw. First Minute, kiedy jest gwarancja najniższej ceny i możliwość rozłożenia płatności.

Wyjątkowe lato na lotniskach

Znaczny wzrost wyjazdów urlopowych widać także na większości polskich lotnisk. Największe z nich, Port Chopina w Warszawie, zanotował w lipcu wzrost liczby odprawionych pasażerów prawie o jedną czwartą, do 1,7 mln. Był to wynik najlepszy w historii. Kraków Airport miał wynik o 17 proc. lepszy niż rok wcześniej, w czym pomogły nowe kierunki wakacyjne. Rekordowymi wynikami chwalą się także Wrocław (wzrost o 22,3 proc.), gdzie na przykład wypełnienie lotów na Teneryfę czy do Malagi sięgnęło 96 proc., i Rzeszów, gdzie lipiec był trzecim z rzędu miesiącem wzrostu. Doskonałe wyniki ma również Gdańsk, skąd mieszkańcy uciekają przed letnim najazdem turystów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA