fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Gdy w biurze tropiki, wydajność pracy spada

Gdy w biurze temperatura 30 st. C każdy marzy o schłodzeniu się w czasie przerwy w pracy w pracy
AdobeStock
Już prawie 400 skarg wpłynęło w tym roku do Państwowej Inspekcji Pracy w związku z upałami. Nie są do nich dostosowane nasze przepisy, które dbają o to, by w pracy nie było nam za zimno.

Za oknem, w cieniu ponad 30 st. C. W centrum dużych miast rozgrzane ulice i biurowce podnoszą temperaturę do ponad 40 st., a przechodnie w centrum Warszawy ze współczuciem zerkają na robotników pracujących w spiekocie na budowach kolejnych drapaczy chmur. W biurach i sklepach furczą wiatraki albo chodzą klimatyzatory, lecz w wielu firmach czy urzędach jest tak gorąco, że trudno pracować.

Komfort do 25 stopni

Przybywa pracowniczych skarg na tropikalne warunki pracy. Jak informuje Danuta Rutkowska, rzecznik Głównego Inspektora Pracy, do początku lipca do Państwowej Inspekcji Pracy skierowano już 391 skarg w związku z upałami, w tym 212 na nieprawidłowości w zakresie wydawania napojów i 179 – na wysoką temperaturę w pomieszczeniach pracy (w połowie czerwca tych drugich było ponad 150).

Co znaczy za wysoka temperatura? Problem w tym, że przepisy tego nie regulują – określają tylko minimalne temperatury powietrza w miejscu pracy (w biurach dolny limit to 18 st. C). Temperaturą maksymalną przepisy nie zajmują się poza przypadkiem młodocianych pracowników, którzy nie mogą pracować w pomieszczeniach, gdzie temperatura przekracza 30 st. C.

Reszta z nas formalnie może pracować w upale, choć według rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej w zakładach pracy należy zapewnić temperaturę odpowiednią do rodzaju wykonywanych zadań.

Byle nie za zimno

Jak przypomina prof. Alicja Bortkiewicz, kierownik Zakładu Fizjologii Pracy i Ergonomii w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi (IMP), przyjmuje się, że dopuszczalna maksymalna temperatura dla osób pracujących w gorącym środowisku (i przyzwyczajonych do takich warunków) wynosi przy lekkiej pracy 30 st. C, zaś przy umiarkowanym wysiłku powinna być o dwa stopnie niższa. Z kolei przy ciężkiej pracy fizycznej maksymalna temperatura to 25–26 st.

– Nasz układ termoregulacji pracuje w pełnym zakresie mniej więcej do 28 st. Powyżej zaczynamy mieć kłopoty i grozi nam przegrzanie, szczególnie w czasie ciężkiej pracy fizycznej – wyjaśnia prof. Bortkiewicz, zwracając też uwagę, że dla osób nieprzyzwyczajonych do pracy w gorącym środowisku maksymalny poziom temperatury jest o 1–2 st. niższy. Średni czas aklimatyzacji wynosi siedem dni, co oznacza, że jeśli po chłodniejszych dniach nagle mamy falę upałów, to znosimy ją znacznie gorzej.

Kiedy pracuje nam się najlepiej? Według specjalistów z IMP przy lekkiej pracy siedzącej komfortowa temperatura latem to 23,9–26,7 st. C.

Nieco chłodniejsze warunki zalecają naukowcy z Technicznego Uniwersytetu Helsińskiego i Lawrence Berkeley National Laboratory. Według ich wyliczeń optymalna temperatura do pracy w biurze to 21–24 st. C. Nie ma problemu, jeśli wzrośnie do 25 st. C, ale już powyżej tego poziomu z każdym stopniem wydajność pracy obniża się o dwa punkty procentowe. Wprawdzie daje się pracować i przy 30–32 st., lecz już dużo mniej wydajnie, bo przy ponad 30 st. C produktywność jest średnio o ok. 10 proc. niższa.

Upał wytapia wydajność

Sami pracownicy twierdzą w badaniach, że ten spadek jest jeszcze większy. W często przypominanym sondażu, który przed kilkoma laty przeprowadziła amerykańska firma Captivate Network, pracownicy nowojorskich biur ocenili, że latem ich produktywność i zdolność koncentracji obniża się o ok. 20 proc., są też dużo bardziej podatni na rozproszenia, a każdy projekt zabiera im ok. 13 proc. czasu więcej niż jesienią czy zimą.

Nie bez powodu na południu Europy rozwinęła się tradycja poobiedniej sjesty pozwalającej przetrwać najgorętszą część dnia. Teraz ta tradycja w wielu firmach zanika, bo coraz częściej przed upałem ratuje klimatyzacja. Jednak i ona ma swoje wady – w niedawnym letnim sondażu przeprowadzonym w USA 27 proc. pracowników narzekało, że w biurze ma za gorąco, a z kolei co piąty twierdził, że jest tam za zimno. Co dziesiąty przyznał się zaś, że część dnia pracy zabierają mu spory ze współpracownikami o odpowiednią temperaturę.

To dzisiaj problem nie tylko południa Europy, lecz także jej chłodniejszych do niedawna krajów, gdzie przepisy prawa pracy koncentrują się na razie na ochronie pracowników przed zimnem. Teraz, przy okazji kolejnych fal gorąca, coraz częściej powraca temat regulacji pożądanej temperatury w pracy – również od góry.

Przy okazji tegorocznych temperaturowych rekordów w Wielkiej Brytanii tamtejsze media przypominają projekt brytyjskiego kongresu związków zawodowych (TUC), który proponuje wprowadzenie temperaturowego maksimum w miejscu pracy: w biurach miałoby to być 27 st. C. Zaś przy 30 st. pracodawca miałby już obowiązek wysłania

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Marta Tomaszewska specjalista ds. BHP i ekspert Koalicji Bezpieczni w Pracy

Rozporządzenie w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy § 30 określa, że w pomieszczeniach należy zapewnić temperaturę odpowiednią do rodzaju wykonywanej pracy (jej metod i wysiłku fizycznego). Jednak o ile w przepisach zostały ustalone minimalne temperatury powietrza w pomieszczeniach, o tyle temperatura maksymalna została określona jedynie dla pracowników młodocianych (30°C). Niemniej pracodawca nie powinien dopuszczać do występowania w pomieszczeniach nadmiernie wysokiej temperatury, używając np. klimatyzacji i wiatraków czy też organizując dodatkowe przerwy w pracy. W celu poprawy komfortu pracowników powinien też w miarę możliwości dostosowywać do warunków pracy odzież roboczą i ochronną.

Jak sobie inni radzą z upałem

W Europie próbę określenia górnego limitu temperatur podjęła w latach 90. Hiszpania. Według zasad określonych przez Państwowy Instytut Bezpieczeństwa i Zdrowia pracodawcy powinni zapewnić w biurze, przy pracy siedzącej temperaturę od 17 do 27 st. C, a w granicach 14–25 st. C przy lekkiej pracy fizycznej (w przeciwnym razie ryzykują skargę do inspekcji pracy). Zalecenia dotyczące górnego limitu temperatury w miejscu pracy (26 st. C) mają Niemcy, gdzie nie jest to jednak uregulowane przepisami, i Belgowie (30 st. C). Szwajcaria reguluje pod tym względem pracę kobiet w ciąży (do 28 st. C). Maksymalnej temperatury w miejscu pracy nie określają też Francuzi, gdzie w czasie upałów przepisy zobowiązują pracodawców do zapewnienia pracownikom świeżej wody. Podobna regulacja jak w Polsce, gdzie przy temperaturze powyżej 28 st. C w pomieszczeniach pracownicy powinni mieć zapewnione nieodpłatnie zimne napoje, które pracującym na powietrzu przysługują powyżej 25 st. C.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA