fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tegoroczne wakacje raczej w kraju, chociaż jest drogo

Plaża w Dębkach jest uznawana za najpiękniejszą plażę w Polsce
shutterstock
Najlepiej sprzedają się domki. Im bardziej od siebie oddalone, tym lepiej. Mniejszym powodzeniem cieszą się apartamenty i miejsca w drogich hotelach, często rezerwowane w ostatniej chwili.

Sezon letni 2020 jest wyjątkowy, bo pandemia wymusza na urlopowiczach utrzymanie dystansu społecznego, a od branży sprostanie wymogom władz sanitarnych. Potwierdzeniem, jak jest to ważne, są odnotowane już przypadki zakażenia Covid-19 w Rewalu i Sarbinowie.

Czekając na bon

Stąd właśnie w tym roku większy niż dotychczas popyt na apartamenty, gdzie średnio rok temu mieszkały 3 osoby, a w tym roku ta średnia wzrosła do 3,6. Według danych platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl przyrost w tej kategorii sięga ponad 30 proc. Jest to w tej chwili, po domkach, największa kategoria rezerwowanych obiektów noclegowych. – Na domki drewniane jest popyt bez względu na standard – tutaj odnotowujemy rekordową liczbę zapytań – w niektórych miejscowościach na jedno miejsce w domku przypada kilkudziesięciu zainteresowanych turystów – mówi Grzegorz Kołodziej, szef Noclegów.pl.

Na trzecim miejscu są hotele. Z naciskiem na obiekty luksusowe, takie jak chociażby hotel Mikołajki na Ptasiej Wyspie w Mikołajkach czy Dom Zdrojowy w Jastarni. – Ale generalnie ten sezon jest jak na razie bardzo słaby. I wszyscy się zawiedli, licząc, że pandemia zatrzyma Polaków w kraju, więc będą chcieli wyjechać na wakacje – przyznaje Leszek Mięczkowski, prezes zarządu spółki Dobry Hotel. – Widać, że goście dokonują rezerwacji dosłownie w ostatniej chwili, z powodu obaw, że „coś" jeszcze może się wydarzyć. Czekają również na obiecany przez rząd bon turystyczny, który chcieliby wykorzystać jeszcze w tym roku. Ale szczerze mówię: tkwimy w wielkiej niepewności i chyba do końca tego roku nie będę w stanie zrobić prognozy tegorocznych wyników – dodaje.

Spółka Dobry Hotel oprócz Jastarni i Mikołajek ma jeszcze obiekty m.in. w Trójmieście, Zakopanem, Krakowie i Wrocławiu. Fenomen popytu na hotelowy luksus prezes Mięczkowski tłumaczy tym, że takich obiektów jak Ptasia Wyspa i Dom Zdrojowy jest w Polsce jak na razie nie więcej niż trzy–pięć. – Wybierają je osoby, które wyjeżdżały na drogie wakacje zagraniczne, a w tym roku zostały w kraju – mówi.

Jak wynika z analizy travelplanet.pl, w rezerwacjach krajowych na lato założonych do końca czerwca ponad 52 proc. to wakacje nad Bałtykiem. Turyści płacą za wypoczynek średnio 1100 zł od osoby. Najbardziej, bo prawie o jedną trzecią, wzrosły ceny noclegów w Sopocie, Darłowie, Pobierowie i Ustroniu Morskim. Blisko 30 proc. zarezerwowało wypoczynek w górach, płacąc średnio nieco ponad 800 zł za wypoczynek. Nad jeziorami chce spędzić wakacje ok. 10 proc. turystów (za ok. 1000 zł od osoby).

Nadal jest sporo wolnych miejsc w górach: Zakopane, Karpacz, Białka Tatrzańska czy Szklarska Poręba. – To pierwszy taki rok, gdy w sezonie dalej jesteśmy w stanie znaleźć atrakcyjne noclegi. Dużo gorzej jest nad morzem: zarówno cenowo, jak i pod kątem wolnych miejsc – tutaj widzimy duże zainteresowanie związane z ograniczeniem wyjazdów do zagranicznych kurortów nadmorskich – wybraliśmy polskie morze, a to odbija się na dostępności i cenach – mówi Grzegorz Kołodziej.

Tania zagranica

Na tle polskich cen bardzo atrakcyjnie wyglądają dzisiaj ceny wyjazdów zagranicznych. W porównywalnym standardzie do zagranicznego wypoczynku, który wybierają Polacy, a więc hotel co najmniej 4-gwiazdkowy i wyżywienie all inclusive (AI) lub rzadziej śniadania i obiadokolacje (HB), wakacje w kraju są droższe niż tydzień z przelotem np. w Bułgarii (1200 HB, od 1500 AI), na Cyprze (od 1500 zł AI), Turcji (od 1700 zł AI), Malcie (od 1700 zł HB), Maroku (1750 zł HB) czy Hiszpanii (1800 zł HB). Mniej więcej tyle właśnie trzeba zapłacić za sześciodniowy pobyt z własnym dojazdem nad polskim morzem w podobnym standardzie, pamiętając o zimnym Bałtyku i kapryśnej pogodzie.

Dotychczas rezerwacje wyjazdów do Egiptu, Turcji i Tunezji są niewielkie, ponieważ polskie władze nie odblokowały lotów czarterowych do tych krajów. Brak tych decyzji w najbliższym czasie może spowodować wzmocnienie tendencji do europejskich kierunków nad Morzem Śródziemnym.

Radosław Damasiewicz dyr. gen. travelplanet.pl na Polskę

W aktywnych rezerwacjach założonych przed epidemią oraz do pierwszych dni lipca oferta krajowa to niecałe 4 proc. i wysokie, 8 miejsce w rankingu popularnych kierunków. Nie jest to jednak efekt sentymentu do wakacji w kraju. Zdecydowały raczej okoliczności wymuszone restrykcjami. Władze nie podawały harmonogramów otwierania granic, a decyzje podejmowały z dnia na dzień. To w wielu wypadkach zaważyło na podejmowaniu przez turystów decyzji o spędzeniu tegorocznego urlopu w kraju. Pandemia była też czynnikiem powstrzymującym przed zagranicznymi wakacjami, choć sytuacja epidemiczna w wielu krajach popularnych wśród turystów jest pod znacznie większą kontrolą niż w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA