fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Ogromne straty hoteli. Marna frekwencja, brak pomocy

Hotel
Adobe Stock
Bardzo źle ocenia maj polska branża hotelarska. Niskie ceny i marna frekwencja przynoszą hotelom straty. Według Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego (IGHP), w ubiegłym miesiącu mogły one sięgnąć aż 750 milionów złotych. Przeszło trzy czwarte hoteli miało wykorzystanych poniżej 30 proc. pokojów.

Choć tegoroczny maj okazał się nieco lepszy niż kwiecień, wyniki branży liczącej na poprawę dramatycznej sytuacji finansowej, wciąż okazują się poniżej oczekiwań. Już w kwietniu prognozowano, że w maju średnia strata przypadająca na statystyczny hotel wyniesie 320 tys. zł. W przeliczeniu na jeden pokój hotelowy miało to być to 3,8 tys. zł. Jednak po weryfikacji wyników okazało się, że faktyczna strata w maju przypadająca na hotel zwiększyła się do 426 tys. zł, a na pokój 5,1 tys. zł. - To oznacza, że realnie w maju branża odnotowała jeszcze wyższe straty niż prognozowała – informuje IGHP.

Czytaj także: Noclegi nad Bałtykiem „absurdalnie drogie”

Przyczyną okazały się obostrzenia, czyli utrzymanie prawie do końca maja 50-procentowego wykorzystania dostępnych pokojów oraz zakazu uruchamiania otwartej gastronomii. Blisko połowa badanych przez IGHP hoteli miała średnia frekwencję na poziomie poniżej 20 proc., a w jednej piątej obłożenie nie sięgało nawet 10 proc.

Dwie trzecie hoteli oferowało pokoje po stawkach niższych w porównaniu z majem 2019 r. Dla jednej trzeciej spadki były większe niż 10 proc., a dla przeszło jednej piątej – większe niż 20 proc.

W dalszym ciągu rezerwacji jest daleko mniej niż można byłoby się spodziewać, także w wakacyjnym okresie lipca i sierpnia. W czerwcu trzy czwarte hoteli ma frekwencje nie wyższą niż 40 proc., a prognozy dla lipca i sierpnia maja być podobne.

Z badania IGHP wynika, że hotelarze nie liczą na zyski w najbliższych miesiącach. Przeszło 87 proc. z nich zakłada, że mogą się one pojawić dopiero na koniec 2022 r. jeszcze później, bo dopiero w 2023 r. możliwy będzie powrót do poziomu przychodów z okresu przed pandemia, czyli w bardzo korzystnych dla branży latach 2018-2019.

Wciąż problemem pozostaje segment spotkań biznesowych i konferencji, mający dla hotelarzy bardzo duże znaczenie, zwłaszcza w przypadku hoteli miejskich. Duża część hoteli otrzymuje pytania o możliwość ich realizacji, ale ożywienia można spodziewać się dopiero po wakacjach. Niewiadomą będzie jednak sytuacja epidemiczna: w przypadku kolejnej gali zachorowań będzie można spodziewać się powrotu obostrzeń.

W ocenie hotelarzy, skutki pandemii są tak poważne, że na razie trudno je oszacować. Ubiegły rok był dla branży najgorszym w ostatnim ćwierćwieczu. Ponad połowa (55 proc.) hoteli odnotowała średnią frekwencję na poziomie poniżej 30 proc., a więc poniżej progu rentowności. Tylko jedna piąta miała obłożenie powyżej 40 proc. Przeszło połowa odnotowała spadek liczby sprzedanych noclegów o więcej niż 50 proc.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA