fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tarcza tarczy nierówna. Skąd największa pomoc

Adobe Stock
Rząd obiecał wsparcie gospodarki łączną kwotą 312 mld zł. Na razie wydał 45 mld zł. – Proces wydatkowania pieniędzy jest powolny – oceniają przedsiębiorcy.

Z tarcz pomocowych do firm dotarło już blisko 45 mld zł. W ramach różnych instrumentów kilku tarcz antykryzysowych do firm trafiło 11,3 mld zł, a z tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju – 32,7 mld zł. Pieniądze trafiają tu do mikro, małych i średnich firm.

– Najtrudniejszy moment mamy za sobą. Dołek aktywności gospodarczej miał miejsce w drugiej połowie kwietnia. Miejmy jednak świadomość, że mówimy o światowej recesji, która wpływa też na polski eksport, na przykład w branży samochodowej, co widać po danych o spadku produkcji. Przed nami jeszcze wiele trudnych miesięcy, ale z ostrożnym optymizmem można powiedzieć, że powinniśmy bezpiecznie przejść przez ten kryzys bez dużej liczby bankructw firm i dużego bezrobocia – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Borys, prezes PFR. – Zaapelowałbym też do firm, aby ostrożnie gospodarowały środkami z tarczy finansowej, tak aby pieniądze wystarczyły na możliwie długi okres – dodaje.

Przedsiębiorcy o pomocy

O ocenę tarcz poprosiliśmy przedsiębiorców.

– Pomoc przyznana przedsiębiorcom ze wszystkich tarcz to na dziś niespełna 45 mld zł. A przecież rząd zapowiadał wsparcie gospodarki w ramach tarcz antykryzysowych kwotą 212 mld zł, do tego dołożył 100 mld zł z tarczy finansowej PFR. Proces wydatkowania tych pieniędzy jest więc powolny. I nie dzieje się tak dlatego, że firmy nie mają potrzeb – mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Jego zdaniem rząd popełnił błędy zwłaszcza w pierwszej fazie prac nad wsparciem dla firm i gospodarki. – Z naszego punktu widzenia tarcze były niekompletne. Nie wszystkie firmy mogły skorzystać z pomocy. Nie było uwolnienia pieniędzy firm z kont VAT, nie było przyspieszenia zwrotu tego podatku, a to znakomicie pomogłoby firmom utrzymać płynność finansową. Z czasem to się zmieniało. Pomoc rosła. Rząd przyjął bodaj 40 ze 100 naszych postulatów, nie możemy więc powiedzieć, że nas nie słuchał – mówi Grzegorz Baczewski.

W jego ocenie najlepiej działa tarcza finansowa PFR. Tu wsparcie przyznawane jest sprawnie i wielu firmom pomogło już poprawić płynność. Nieźle wygląda to także w ZUS. Kolejki zrobiły się w urzędach pracy. – W tym ostatnim przypadku przedsiębiorcy narzekają na skomplikowane wnioski. Popełniali sporo błędów przy ich wypełnianiu, to wymagało poprawek, wydłużało czas przyznania pomocy – mówi dyrektor generalny Lewiatana.

Jego ocena działań rządu w zakresie wsparcia firm nie jest jednoznacznie negatywna. – Przedsiębiorcy nie są jednak chyba do końca zadowoleni, co od czasu do czasu widać nawet na ulicach – mówi Baczewski.

– Miałem obawy, ale nie jest tak źle – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. Także w jego ocenie najlepiej działa tarcza PFR. – Wniosek to w zasadzie elektroniczny kalkulator. Po wpisaniu danych jest wysyłany. Po trzech–czterech dniach pieniądze są na koncie przedsiębiorcy. W miarę sprawnie działa to też w przypadku pomocy wypłacanej z ZUS. Najgorzej jest na poziomie urzędów pracy. Tu porobiły się zatory, przedsiębiorcy mieli problem ze złożeniem wniosków, było dużo błędów. Po prostu tam, gdzie biurokracji jest najwięcej, działa to najgorzej – ocenia.

Co z tarczą dla dużych?

PFR ciągle nie może ruszyć z zapisaną w tarczy finansowej pomocą dla dużych firm. Od kilku tygodni czeka na zgodę Komisji Europejskiej.

– Nie rozumiem, dlaczego w takim otoczeniu te zgody trwają tak długo. Uniemożliwia nam to wsparcie dużych firm, które zatrudniają 3,5 mln pracowników. Mam jednak nadzieję, że dzięki interwencji w KE premiera Morawieckiego i wicepremier Emilewicz jeszcze w maju rozpoczniemy także program tarczy finansowej PFR dla dużych firm. To duże wyzwanie organizacyjne, ale jesteśmy gotowi – mówi Paweł Borys.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA